O samospaleniach tesli już było głośno, później tragedie podczas jazdy autonomicznej, a ostatnio pisaliśmy o rozjechaniu pieszego w Tesli wyposażonej w tempomat adaptacyjny. Dziś w Tesli odpadają... kierownice i zderzaki, a ostatnio nawet dachy!
fot. Carscoops
Rozumiemy, że Tesla przestała być najlepszym i najbardziej pożądanym elektrykiem na świecie, konkurencja mocno kąsa po łydkach, ale to co za chwilę opiszemy nie przystoi marce. Wstyd!
Amerykański nabywca Tesli Y opublikował na Twitterze krótki film dokumentujący fuszerki konstrukcyjne Elona Muska. Chodzi w tym przypadku o odpadające, by nie powiedzieć „fruwające” dachy.
Dodajmy, chodzi o fabrycznie nowe cabrio oddane z powrotem do salonu już po... 2 godzinach użytkowania. To już nie jest śmieszne, ale Elon Musk jak zawsze ma głowę w chmurach. Teraz marzy się jemy kosmiczna broń do zwalczania pocisków hipersonicznych, będących w posiadaniu rosyjskiej armii.
- Gdy auto wróciło do salonu doradca serwisowy tłumaczył, że mocowanie dachu zostało wadliwie zamontowane w fabryce. Jednocześnie zaproponował bezpłatną naprawę, ale nowy właściciel nie tego oczekiwał – czytamy w komunikacie /źródło: Carscoops, interia.pl/

Należałoby zadać pytanie, jak Tesla przeszła próbę szczelności z niesprawnym dachem? W kontekście cen Tesli Y – od 39 tys. dolarów, to zwyczajny skandal. Ale ludzie jednak kupują takie buble. Warto przy okazji dodać, iż produkcja Tesli jest nada na kredyt, a Elon Musk aby zdążyć z popytem często wypcha modele - nawet Tesle S – bez... foteli. Dopiero w salonie poddostawcy montują te elementy.
W Polsce, nawet w PRL-u, nawet w poczciwej Syrence fotele montowano w bielskiej fabryce przed opuszczeniem taśmy montażowej. Cóż, wierzymy Ameryce, wierzymy w jej potencjał i techniczne nowinki, wierzymy w F-35 (jak kiedyś w F-16). Problem w tym, iż nawet szalejący koronawirus potrafi obnażyć słabości Wielkiego Wuja Sama.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Carscoops, interia.pl