Rosja pręży muskuły, Ukraina liczy na Zachód - konflikt zbrojny bardzo możliwy

Większość wojskowych zastanawia się, czy Rosja odważy się na rozpoczęcie działań wojennych z Ukrainą. Wideokonferencja Joe Bidena i Władimira Putina praktycznie nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Biały Dom ustami, jednego z najgorszych prezydentów USA, znów powiedział o „głębokim zaniepokojeniu”, zaś na stronie rządowej Rosji nawet nie wydano suchego komunikatu. 

fot. Ukroboronprom / 22 czerwca, należące do Ukroboronpromu, Lwowskie Państwowe Lotnicze Zakłady Remontowe (LDARZ) przekazały Siłom Powietrznym Sił Zbrojnych Ukrainy pierwszy poddany modernizacji w bieżącym roku do standardu MiG-29MU1 samolot myśliwski MiG-29 (9.13) /źródło: zbiam.pl/

"Prezydent Biden, podczas bezpiecznej rozmowy, wyraził głębokie zaniepokojenie Stanów Zjednoczonych i europejskich sojuszników dotyczące eskalacji rosyjskich sił otaczających Ukrainy i jasno przekazał, że USA i ich sojusznicy odpowiedzą silnymi gospodarczymi i innymi środkami w przypadku militarnej eskalacji" - napisano w komunikacie po trwającym dwie godziny spotkaniu liderów państw.

Mówiąc wprost , eskalacja działań jest jak najbardziej możliwa, Putin już przejrzał Zachód i Unię Europejską. Sprzymierzeni, pewnie nie kiwną nawet środkowym palcem w przypadku ataku Rosji na Ukrainę. Tu już nie chodzi o groźby, ruchy wojsk (które widać na satelitarnych zdjęciach), prokremlowskiego Janukowycza czy "umoczonego" po pachy Łukaszenki. Tu chodzi o strefy wpływów, sianie chaosu w szeregach Unii Europejskiej, a głównie o wielkomocarstwową Rosję.

Putin już wie, że tę partie szachów, przynajmniej w debiucie wygrał. Ale armia Ukrainy już nie jest tak bezbronna, jak wtedy, gdy „zielone ludziki” bez problemu zajęły Krym, Donbas i Ługańsk.
Dziś armia Ukrainy może wystawić, co najmniej, 255 tys, żołnierzy i powołać kolejnych rezerwistów. Dziś nawet Polska nie ma takiej liczebnej armii, choć mówi się o 300 tys. żołnierzy (za kilka lat). Choć wielu polityków wojskowych mówi, że popiera wstąpienie Ukrainy do NATO, ale na to nie pozwoli Rosja, dopóki prezydent Putin będzie na tym najważniejszym stanowisku. O tym wie zarówno prezydent Biden, jak i nowy kanclerz Niemiec.


Przejrzyjmy się, jakie pieniądze wydają na zbrojenia najwięksi na świecie; tu zarówna Polska, jak i Ukraina są daleko w tyle. Weźmy pod uwagę rok 2020 [mld dol.]: USA 778, Chiny 252, Indie 72,9, Rosja 61,7, Wielka Brytania 59, Niemcy 52,8, Francja 52,7, Japonia 49,1, Polska 13, Ukraina 6. Przypomnijmy, że sama umowa na F-35 dla Polski (dostawa w 2024 roku) wynosi 4,6 mld dol. Ukraina może tylko pomarzyć o takim sprzęcie, podobnie jak o najnowszych czołgach Abrams M1A2.

Ale nie tylko ilość sprzętu i żołnierzy jest ważna, ważni są też dowódcy, determinacja stanów osobowych, jak również pomoc innych państw w dostawie sprzętu. Tu Stany Zjednoczone mówią o solidarności z Ukrainą i pomocy wojskowej. Rosja mówi o przekroczeniu „czerwonej linii”. Niemcy, a wszystko na to wskazuje, nie udzielą militarnej pomocy Ukrainie, bo udanie rozwijają deal z Władimirem Putinem (Nord Stream 2, homologacja na rozpoczęcie przesyłu gazociągu).

fot. Ukroboronprom

Czym zatem dysponuje Ukraina? Wiemy, że drogi ma „zwichrowane” dzięki polskiemu "dziecku szczęścia": b. min. Sławomirowi Nowakowi. Jeśli zaś chodzi o uzbrojenie, to Ukraina wygląda znacznie gorzej niż Polska. Czołgi: T-64, T-72, T-80 czy T-84 są znacznie gorsze niż nasze zmodernizowane Leopardy. Samoloty: Su-24, Su-27 (zaledwie 33 szt.), Su-25 (31 szt.), Mig-29 (37 szt.) czy dość wysłużone śmigłowce Mi 8 – całość znacząco odbiega od arsenału Rosji. Ale taka potęga jak Rosja... jednak  poległa w Afganistanie, podobnie USA i Sprzymierzeni.

Uzbrojenie klasyczne, tu jest znacznie lepiej: haubica wz. 77 "Dana" (taka jest na uzbrojenie WP), OTR "Toczka" (system rakietowy wykorzystujący pociski balistyczne), system rakietowy S 300 (do przechwytywania pocisków balistycznych do 40 km, system znany  już z  1975 roku, na wyposażeniu także Syrii czy Grecji), czy transportery BTR – 3 (w wodzie uzyskuje 8 km/h, zasięg 600 km).


Czy zatem dojdzie do konfrontacji? Cóż, nie po to Rosja gromadzi prawie 100 tys. żołnierzy i ciężkiego sprzętu, aby pokazać tylko moc odstraszającą. Postawa Stanów Zjednoczonych, bierna postawa prezydenta Bidena, Unii Europejskiej,  nie potrafiąca wypracować wspólnych działań – zarówno w sprawie granicy polsko-białoruskiej, jak również dialogu w sprawie Ukrainy – wszystko to wskazuje, że może to być początek wojny, jak w Gruzji. Miał zatem rację śp. prezydent Lech Kaczyński, że to imperialistyczny plan działania Kremla.

"Nizawisimaja Gazieta" jednak dolała oliwy do ognia, cytując doradcę prezydenta ds. bezpieczeństwa Jake'a Sullivana:  Biden miał oświadczyć Putinowi, że "jeśli chce, by gaz płynął przez rurociąg", to nie powinien atakować Ukrainy. "Faktycznie powiedział on, że Stany Zjednoczone zawarły z Rosją deal". 

Przypomnijmy, że zielone światło ws. Nord Strem2 dał tuż  po wyborach nowy prezydent USA. Tym samy całkowicie zerwał z retoryką Donalda Trumpa.

 

Z ostatniej chwili:

piątek 10 grudnia br. - prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że prezydent USA Joe Biden poinformował go, iż Rosja nie będzie kontynuować eskalacji na terytorium Ukrainy.

- Przesłanie, jakie otrzymałem od prezydenta USA (sprowadza się do tego), że Rosja zapewniła USA i cały świat, że nie zamierza kontynuować eskalacji wobec terytorium naszego niepodległego państwa - powiedział Zełenski w piątek wieczorem w telewizji 1+1

poniedziałek, 13 grudnia br. b. kanclerz Angela Merkel blokowała dostawy broni na Ukrainę - podał w poniedziałek dziennik "Bild", powołując się na źródła potwierdzające słowa ministra obrony Ukrainy Ołeksija Reznikowa w wywiadzie dla "Financial Timesa". Z doniesień wynika, że Berlin stanął na drodze do realizacji zakupów dla ukraińskiej armii. To między innymi dlatego prezydent Biden oznajmił, że nie będzie dozbrajania Ukrainy amerykańskim sprzętem wojskowym. /źródło: interia.pl/

środa, 15 grudnia br. - Parlament Ukrainy zatwierdził we wtorek projekt ustawy zezwalającej zagranicznym wojskom na udział w ćwiczeniach wojskowych na jej terytorium. Reuters pisze wprost, że Rosja może odebrać tę decyzję jako prowokacyjny ruch. / źródło: wp.pl/

sobota, 18 grudnia br. - Naczelny dowódca NATO w Europie gen. Tod D. Wolters proponuje rozszerzenie obecności wojsk Sojuszu, stacjonujących obecnie w Polsce i krajach bałtyckich, na terytorium Rumunii i Bułgarii - podał "Der Spiegel". To odpowiedź na mobilizację wojsk rosyjskich nad granicą z Ukrainą. Propozycja amerykańskiego generała jest „bardzo konkretna" – ocenia „Der Spiegel". / wiadomości.gazeta.pl/


Publish modules to the "offcanvas" position.