U wód Portugalii płonie statek z luksusowymi samochodami. W zeszłą środę na statku wybuchł pożar. Specjaliści mówią wprost, to wina akumulatorów w jednym z samochodów elektrycznych.
fot. Marynarka Wojenna Portugalii
Na pokładzie Felicity Ace nadal znajduje się 1100 modeli Porsche, 189 Bentleyów, wiele aut Audi, najprawdopodobniej kilkanaście egzemplarzy Lamborghini. Pozostałe modele to Volkswageny. Kapitan statku twierdzi, iż na pokładzie płonie łącznie 3965 samochodów, których nie można ugasić wodą, gdyż są tam także modele elektryczne (i hybrydowe). Przypomnijcie sobie, jak doszczętnie spaliły się modele Tesli po wypadkach drogowych (czy podczas zwarcia instalacji na marketowych parkingach), strażacy tylko mogli zabezpieczyć teren, nie mając dokładnych instrukcji ad vocem gaszenia pożaru w elektrykach.
Był też głośny epizod palących się autobusów elektrycznych w Niemczech, trzeba było wtedy przeprosić wycofane z jazdy niezawodne autobusy z silnikami Diesla.
Najprawdopodobniej już doszło do skażenia środowiska, choć służby ratownicze tego nie potwierdziły. Według specjalistów, znów zawiodły zabezpieczenia w samochodach elektrycznych. Prawdopodobnie któraś z baterii mogła mieć zwarcie i doszło do pożaru. Dalsza sytuacja potoczyła się spontanicznie, jak w Domino.
W Unii Europejskiej już jest przygotowany projekt z zakazem wjazdu elektryków do podziemnych garaży. A takie to miały być bezpieczne, nowatorskie samochody.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Bloomberg