Koniec z chowaniem się za immunitetem podczas kontroli i wykroczenia na drodze. "Poseł ma prawo mieć cięższą nogę, ale musi za to zapłacić" – powiedziała premier Ewa Kopacz. To, jak na razie, największe osiągniecie pani premier.
fot. autoflesz.com
Wreszcie będzie normalnie, bo niby dlaczego sędzia, poseł czy senator nie ma odwagi, aby ponieść konsekwencje za ewentualne wykroczenie na drodze. Do tej pory immunitet dość zręcznie bronił takich wybrańców, obecnie nie będzie już taryfy ulowej.
- Poseł ma prawo mieć czasem na drodze cięższą nogę, ale musi za to zapłacić - skomentowała premier Ewa Kopacz wchodzące od wczoraj w życie przepisy ograniczające immunitety
- Prawo w Polsce jest dla wszystkich jednakowe i nie ma równych i równiejszych - oceniła. - Ja rozumiem, że poseł ma prawo mieć od czasu do czasu cięższą nogę, ale skoro ma cięższą nogę, to musi za to zapłacić - powiedziała dziennikarzom Ewa Kopacz
Prawo ograniczające immunitety m.in. parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów w sprawach wykroczeń drogowych już obowiązuje. Nowelizację, uchwaloną w pierwszej połowie lipca podpisał prezydent Andrzej Duda. Dodajmy, iż zmiany w sprawie immunitetów zaproponowała premier Kopacz, jeszcze wtedy, gdy była marszałkiem Sejmu.
Ustawa zakłada, że przyjęcie mandatu karnego albo uiszczenie grzywny za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji przez sędziego, prokuratora, posła, senatora, rzecznika praw dziecka, GIODO lub szefa IPN automatycznie stanowić będzie oświadczenie o wyrażeniu przez niego zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności w tej formie.
Przypomnijmy, że sędziowie za wykroczenia odpowiadali tylko dyscyplinarnie. Obecnie jeszcze się nie poddają, wytaczają argumenty, iż to niekonstytucyjne rozwiązanie. Wszystko wskazuje na to, że w tej sprawie wypowie się także Trybunał Konstytucyjny.
Źródło: gazeta.pl, wypowiedź premier E.Kopacz