Seria niepowodzeń samochodów autonomicznych trwa. Ostatnio pod szczególnym nadzorem pozostaje TESLA. Przyszli użytkownicy takich aut powiadomili Federalną Komisję Handlu (FTC) w USA, aby przebadać nieprawidłowo działające systemy pokładowego autopilota. Znów, na skutek źle działającego systemu zginęły dwie osoby.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przedstawiciele organizacji "Consumer Watchdog" i "The Center for Auto Safety" we wniosku do szefa FTC podkreślili, że na skutek błędów w autopilocie TESLI już dwie osoby nie żyją, są też ranni.
Elon Musk, właściciel TESLI, jak zwykle, bagatelizuje sprawę. Jego zdaniem przyjęte rozwiania są bezpieczne i jest gotowy udowodnić to w sądzie.
Jakiś czas temu, gdy wykryto rzekome „samoprzyspieszanie” w samochodach Toyoty, to wszystkie mainstreamowe media dmuchały w balon, a sprawa zakończyła się uniewinnieniem koncernu od stawianych zarzutów. Mimo to prezydent TOYOTY Motor Co. Akio Toyoda dogłębnie sprawdził problem, wykorzystano nawet specjalistów z NASA. Dziś Elon Musk stawia się w roli sędziego i prokuratora.
Przedstawiciele organizacji "Consumer Watchdog" i "The Center for Auto Safety" podkreślają opinię Krajowej Rady Bezpieczeństwa Transportu w USA, która stwierdziła, że nadmierne zaufanie lub brak zrozumienia algorytmu ograniczeń systemu autopilota może doprowadzić do tragedii. Przypomnijmy inny wypadek autonomicznego Volvo XC90 w USA, gdzie zginęła kobieta przeprowadzająca rower przez jezdnię. Pomimo asekuracji kierowcy Volvo nie zatrzymało się przed obiektem i uderzyło z dużą prędkością w żywą przeszkodę.
Być może właśnie dlatego dyrektor zarządzający Centrum Bezpieczeństwa Samochodów, Jason Levine, podkreślił w niedawnej wypowiedzi, że Tesla wielokrotnie wyolbrzymiała możliwości aut autonomicznych, co więcej, zwiększała sprzedaż kosztem bezpieczeństwa kierowców. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale bywały przypadki, że do salonów dostarczano modele bez kompletnego wyposażenia np. foteli, aby tylko nie zachwiać dynamiki sprzedaży. A przecież wiadomo nie od dziś, że samochód opuszczający taśmę montażową musi przejść wewnętrzny test sprawności.
Trudno polemizować nt. przedstawionej sytuacji nie znając niezbitych faktów. Funkcję autopilota mamy w wielu bardziej skomplikowanych rozwiązaniach np. samoloty, statki czy okręty podwodne. Tam też zdarzają się wypadki. Jeśli zaś chodzi o TESLE, to model 3 nie jest samochodem w pełni autonomicznym. Dlaczego, bo producent zapisał to w instrukcji obsługi samochodu, co więcej, załączając funkcje AUTOPILOT pojawia się komunikat: "Keep your hands on the steering wheel" (trzymaj ręce na kierownicy).
Wielokrotnie znani kierowcy rajdowi czy instruktorzy nauki jazdy mówili, że podczas jazdy obie ręce muszą być „na kierownicy”. To istotny szczegół, ale wystarczy popatrzeć na fantazję naszych kierowców, znamy takie przypadki, gdzie druga ręka obsługuje laptopa, a o smartfonie przy uchu to już przykro mówić.
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com![]()
