TESLA S pod Wałbrzychem doszczętnie spalona - to nie pierwszy taki przypadek amerykańskiego cudu elektromobilności

Niedawno pod Wałbrzychem spaliła się TESLA S. Do tej pory nawet strażacy nie wiedzą... dlaczego. Nie to jest jednak najważniejszą informacją, przypadek ten pokazuje, że płonące samochody elektryczne są groźniejsze niż przypuszczano. Dodajmy, że to nie pierwszy przypadek samoistnego pożaru dumy Elona Muska.

fot. SP Boguszów

TESLA S pod Wałbrzychem spaliła się doszczętnie, jednak strażacy z Boguszowa, którzy przyjechali na miejsce zachowali pełen profesjonalizm. Dlaczego? Bo gaszenie elektryka wodą jest nieskuteczne. Jednak TESLA takiej informacji nie podaje, ale medialnie taki przytyk dla firmy Elona Muska jest kolejnym przypadkiem kubła zimnej wody na elektryczny hurraoptymizm. Jeszcze gorzej, gdy auto wartości co najmniej 470 tys. zł płonie samoistnie, nie biorąc udziału w kolizji (czy w  wypadku podpalenia).

Dodajmy, że wielokrotnie oglądaliśmy ten cud elektrycznego szaleństwa, osiągi zachwycają, poziom wykonania daleki jest jednak od Audi A8, BMW serii 7 czy MB Klasy S.

Co wiedzą strażacy na temat aut elektrycznych?
W przypadku kilku zastępów przybyłych na miejsce zdarzenia, całkiem sporo. Widać cykliczne szkolenia nie idą na marne. Strażacy bowiem przybyli na miejsce z proszkiem gaśniczym GBA-Pr.

- W przypadku dużych baterii litowo-jonowych, gaszenie wodą jest nieskuteczne z uwagi na energiczność pożaru i nieuchronną destrukcję – mówi prof. Mariusz Walkowiak z Centralnego Laboratorium Akumulatorów i Ogniw w Poznaniu

- Niemal zawsze dochodzi do całkowitego wypalenia auta. Uszkodzenie nawet jednego ogniwa,  w tak pojemnej baterii powoduje niekontrolowany wzrost temperatury w sąsiednich ogniwach i w rezultacie szybką propagację ognia – przekonuje prof. Walkowiak

Baterie litowo-jonowe są trudne do gaszenia, ponieważ:

  • Zawierają rozpuszczalniki organiczne, których opary są palne;
  • Materiały elektrodowe w nich zawarte podczas rozkładu wydzielają kolejne palne składniki, a ponadto zawierają w sobie tlen, skutkiem czego ogień samoczynnie się podtrzymuje i nie wymaga tlenu z otoczenia;
  • Ogniwa li-ion posiadają bardzo dużą ilość zmagazynowanej energii na jednostkę objętości, przez co dodatkowo eksplozja i pożar bywają bardzo gwałtowne. /źródło: testhub.pl/

Firmy produkujące samochody elektryczne znają problem i stosują wyłączenie systemów wysokiego napięcia, niektóre nawet automatycznie (Mercedes EQC). W Tesli trzeba przeciąć przewody wysokonapięciowe, które są z reguły montowane w bagażniku (z przodu zamiast tradycyjnego silnika lub pod tylnym lewym błotnikiem). Problem w tym, że najprawdopodobniej, nawet właściciel tego pojazdu o tym nie wiedział. Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, iż w Polsce mamy coraz więcej Tesli, parkują w podziemnych parkingach hipermarketów czy płatnych garażach. Tu nasuwa się analogia do pojazdów zasilanych autogazem, które nie mają dopuszczenia do garażowania w podziemnych czeluściach marketów i hipermarketów. Co więcej, z radością wyciągane są i naświetlane przypadki awarii samochodów z instalacją gazową, choć wyniki pokazują, że są to sytuacje incydentalne.

Auto Gaz Holandia

Gdyby taka tragedia przytrafiła się np. Toyocie Prius, to wszystkie niemieckie wydawnictwa rozdmuchałyby ten temat z należytą starannością. Przypomnijcie sobie, jak było w przypadku tzw. samoistnych przyspieszeń samochodów Toyoty i Lexusa - Sąd Najwyższy USA oddalił wszystkie pozwy niby poszkodowanych.

Zachłystujemy się elektromobilnością, stawiamy na autobusy elektryczne, importujemy chińskie wozidełka z elektrycznym napędem, nie cenimy jednak tego co jest sprawdzone i bezpieczne. To, przynajmniej na razie wygląda tak, jak praca pilota oblatywacza Me 262 z II wojny światowej.

Nie jest to pierwszy przypadek spalenia się Tesli Modelu S. Podobne przypadki wystąpiły na ulicach Los Angeles.  W 2016 roku Tesla  S uległa spaleniu we Francji podczas... jazd testowych. Z kolei w  Norwegii Tesla zajęła się ogniem podczas ładowania na stacji szybkiego ładowania. Eksperci jednoznacznie stwierdzili,  iż ogień pojawił się w samochodzie, a nie w ładowarce.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Straż Pożarna Boguszów

Publish modules to the "offcanvas" position.