Ostatnio bardzo głośno robi się po wypadkach z udziałem polityków i celebrytów. Gorąca jeszcze sprawa posła Artura Zawiszy, który rano potrącił rowerzystkę, kierując pojazdem bez prawa jazdy, a już wieczorem policja ponownie zatrzymała „kryształowego” posła. Problem w tym, że prawo jazdy miał odebrane w 2016 roku kierując autem pod wpływem alkoholu. To nie jest odosobniony przypadek, ale pokazuje skalę problemu z którą mierzy się min. Ziobro od - co najmniej - czterech lat.
fot. redakcja autoflesz.com
Sytuacja ta powtarza się co jakiś czas, nie tak dawno inny prominentny polityk Włodzimierz Cimoszewicz potrącił na pasach kobietę, także rowerzystkę (maj 2919 ). Również samochód nie maił ważnych badań technicznych, a polityk żadnego problemu nie widział. Co więcej, odjechał z miejsca wypadku, co potwierdziła poszkodowana. Do kamer mówił zupełnie co innego, zasłaniał się oślepiającym słońcem i chorobą (podobno rakiem); niedawno u Moniki Olejnik był zdrów jak ryba! Cóż, to tylko jeden z przykładów zachowań wybrańców narodu, który nie widzi nagannego zachowania wobec poszkodowanej (złamana noga, potłuczenia, zadrapana twarz, hospitalizacja).
Tragiczny przykład, także niedawno omawiany w mediach dotyczył, pana Najsztuba, butnego dziennikarza, który potrącił na przejściu dla pieszych 77- letnią kobietę / październik 2017 r./. Seniorka była hospitalizowana, ale w 2018 roku zmarła. Jak twierdził jej mąż, to potracenie na pasach mogło przyczynić się do późniejszej śmierci kobiety.
Oczywiście takie sytuacje mogą przydarzyć się każdemu. Jednak jazda bez prawa jazdy (odebrano je Najsztubowi w 2009 roku za przekroczenie 24 pkt. karnych, ale decyzja nastąpiła dopiero w 2016 roku), ważnych badań technicznych, bez polisy OC - za to grozi do 3 lat więzienia.*
*/ W przypadku osoby, która nie ma prawa jazdy, ponieważ sąd orzekł zakaz prowadzenia pojazdów, np. za jazdę po alkoholu, złamanie zakazu sądowego to przestępstwo. Grozi za nie do 3 lat więzienia. 2 lata więzienia grozi kierowcy, który prowadzi pojazd pomimo cofnięcia uprawnień za przekroczenie limitu punktów karnych. Osoby, które poruszają się autem, mimo że prawo jazdy zostało im zatrzymane np. za zbyt szybką jazdę, dostają kolejny trzymiesięczny zakaz prowadzenia auta.
W tym świetle kuriozalny wyrok sądu w Piasecznie – uniewinniający celebrytę jest zwyczajnie niesprawiedliwy i szkodliwy społecznie. Zdaniem sądu „jechał wystarczająco wolno”, a winna... jest starsza pani (choć tego nie powiedziano na głos), bo w warunkach złej widoczności przechodziła po pasach. Co więcej, Najsztub tłumaczył, że to kobieta wtargnęła na jezdnię!
A jak sąd wyjaśnił sprawę – kierowania bez prawa jazdy? Cóż, wcale nie wyjaśnił, a pan Najsztub kilka tygodni temu zaparkował swoje autko w niedozwolonym miejscu w Warszawie, co pokazano w telewizji. Jak zatem może jeździć skoro nie ma ważnego prawa jazdy?
Cóż, każdy orze, jak może, ale zwyczajna ludzka godność nakazuje w takich przypadkach zachowanie z klasą. A moralność i sumienie? Podpowiadamy jedynie, że w niektórych religiach czy nurtach etycznych wewnętrzne odczycie pozwalające rozróżniać dobro i zło jest prawem boskim, jak małżeństwo /więcej: Księga Rodzaju 2:23 – 24/
Takie przykłady można mnożyć, pojawiają się niespodziewanie, a media je naświetlają, jak laser komórki rakowe. Często też siła władzy i bezstronność sądów wypacza rzeczywisty obraz sytuacji. Dla przykładu wypadek b. premier Szydło? Choć minęły już dwa lata od wypadku (luty 2017 r.). Prokuratura oskarża Sebastiana K., choć zeznania świadków, jak również zapis monitoringu [obecnie zaginał lub został fizycznie zniszczony(!)] mówi(ł) zupełnie co innego. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że była pani premier zupełnie wyalienowała się z tej sprawy, a Audi którym jechała zgięło się jak zapałka.
O przypadkach b. ministra Macierewicza o kolizji pod Toruniem nawet nie warto wspominać, bo VIP- zwyczajnie - czmychnął innym podstawionym autem do Warszawy. Jednym słowem oddalił się z miejsca wypadku!
Na koniec inny kuriozalny przypadek żony Ryszarda Kalisza, tj. wyrok sądu za jazdę pod wpływem alkoholu (2,5 promila) z dzieckiem na pokładzie. Dominika K. usłyszała wyrok za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, choć w fazie ogłaszania zarzutów zaprzeczyła iż była po spożyciu. Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza wymierzył Dominice K. karę 1,5 roku ograniczenia wolności polegającą na obowiązku wykonywania nieodpłatnej pracy na cele społeczne (30 godzin). Ponadto otrzymała czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także musi zapłacić 6 tys. zł na "Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym". Dodatkowo rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Izby Adwokackiej wszczął postępowanie wobec pani adwokat. Z jakim skutkiem, nie wiemy. /źródło: wiadomosci.radiozet.pl/
redakcja autoflesz.com![]()