Nowym wiaduktem kierowcy cieszyli się zaledwie 7 lat. To wręcz irytujące, ale poprzednia drużyna b. premiera nie ma sobie nic do zarzucenia. Miało być szybko i medialnie, wyszło... jak zwykle. Niestety, pęknięcia pojawiły się po gwarancji, a wiadukt trzeba było zamknąć.
fot. GDDKiA
- Nawet te budowane w latach 70. w PRL trzeba było remontować dopiero po 40 latach - mówi dr Jeremi Rychlewski
Zamknięcie wiaduktu sprawiło, że wprowadzono zmiany w organizacji ruchu, a utrudnienia na obwodnicy Łodzi to teraz rzecz normalna. Kiedy rozpoczną się prace remontowe i kto za to zapłaci – nikt nie przyznaje się do winy. Jak zapewniają drogowcy na wszystkie pytania nie ma jeszcze odpowiedzi.
- Wyłączenie z ruchu pozwoli przeprowadzić specjalistyczne badania, które określą rodzaj uszkodzenia i metodę jego naprawy. Od wyników badań uzależniona jest decyzja o możliwości przywrócenia dotychczasowej organizacji ruchu. O postępach będziemy informować na bieżąco - informuje GDDKiA
Przypomnijmy, że generalnym wykonawcą robót była firma Budimex SA. Gwarancja wygasła z końcem 2016 r.
- Obecnie sprawdzamy stan wiaduktu i w zależności od wyników badań będziemy podejmować odpowiednie kroki. Obecnie bieżące koszty ponosi Skarb Państwa reprezentowany przez GDDKiA - mówi money.pl Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA
- Wiadukt został zaprojektowany dla trzech pasów ruchu, co widać na zdjęciach satelitarnych. Jednak wytyczono tam dwa i chociażby dlatego powinien wytrzymać nawet dużo większy ruch. Obiekty mostowe projektowane są na okres 50-100 lat. Nawet te budowane w latach 70. w PRL trzeba było remontować lub budować od nowa dopiero po 40 latach. Dlatego coś tu poszło zdecydowanie nie tak - mówi dr Jeremi Rychlewski, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. transportu i budownictwa drogowego
Kolejny, zły obraz na budowie GDDKiA mamy na trasie szybkiego ruchu S5. Po wyrzuceniu z budowy Włochów, inwestor niewiele zrobił aby zabezpieczyć kikuty przepustów, niedokończonych mostów czy wiaduktów. Dziś rośnie tam już trawa, a wzmocnienia stalowe skorodowały do granic absurdu. Co więcej, w okresie przedwyborczym pojawili się nawet pretorianie Grzegorza Schetyny z posłem Pawłem Olszewskim na czele; ten ostatni zarzucał opóźnienia na budowie. To już nie są opóźnienia tylko kataklizm budowlany! Co więcej, pan poseł zapomniał, że jako wiceminister infrastruktury nadzorował w 2015 roku Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, która wybrała wykonawców inwestycji.
Jednym słowem, powtarza się sytuacja, iż sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą!
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: money.pl
