Dziś premier Morawiecki, w swoim expose, nawiązał do sprawy niedawnego uniewinnienia Piotra Najsztuba, który potrącił 77-letnią kobietę na pasach, jadąc bez uprawnień samochodem. Kobieta po kilku miesiącach zmarła, ale Sąd Apelacyjny uniewinnił dziennikarza i celebrytę. Premier zapowiedział działania wymierzone przeciwko piratom drogowym, zadba też o prawa pieszych na drodze. Jak to zrobi, skoro przypadek Najsztuba jest zwyczajnie – falandyzacją prawa.
fot. redakcja autoflesz.com
Podczas expose premier Mateusz Morawiecki zadeklarował walkę z piratami drogowymi. Problem w tym, że o tym się mówi, ale wychodzi jak zwykle. Nawet kierowcy, którzy jeździli „pod wpływem”, do tego kobiety na ważnych stanowiskach, unikają kary adekwatnej do popełnionego czynu.
Premier nawiązał do głośnej ostatnio sprawy uniewinnienia dziennikarza Piotra Najsztuba. W 2017 roku potrącił na pasach 77- letnią kobietę. Według sądu kierowca nie odpowiada za wypadek, bo piesza wtargnęła na przejście. Wyrok sądu jest kuriozalny, bo jeśli pieszy jest na przejściu, to jak może wtargnąć, do tego... seniorka o dużej sile niepełnosprawności.
To po pierwsze. Po drugie pan Najsztub w ogóle nie powinien jechać samochodem – nie miał prawa jazdy (odebrano mu 2 lata temu za przekroczenie punktów karnych), nie miał ważnych dokumentów kierowcy (ubezpieczenie OC, przegląd techniczny). Już z tego paragrafu Fundusz Gwarancyjny powinien temu panu zafundować taki domiar, aby taki celebryta poczuł zawartość kieszeni. Jednym słowem hipokryzja, ochrona ludzi ze świecznika, falandyzacja prawa.
„Nie może być tak, że prawie 80-letnia schorowana kobieta zostaje uznana winną, bo wtargnęła na pasy - zagrzmiał premier, wywołując zamieszanie na sali i okrzyk "hańba". Mateusz Morawiecki zaznaczył, że jego rząd zmieni prawo, które będzie tak chronić pieszych, by sędziowie nie mogli uniewinniać kierowców, rozjeżdżających seniorów na pasach" – grzmiał premier
Ale to tylko słowa, gdyż „(...) Ogień rozpala, woda gasi a niesprawiedliwe wyroki sądów – paraliżują” – powiedziała Kamila Maria Kampa
Piotr Najsztub odpowiada butnie premierowi – zasłania się prawomocnym wyrokiem sądu, nakazuje szefowi rządu przeczytać akta. Uff, co za rozzuchwalenie i hardość!
Przypomnijmy, sprawa Piotra Najsztuba wzbudzała (i nadal wzbudza) wielkie kontrowersje. Starsza kobieta, która została potrącona, trafiła do szpitala z rozległymi obrażeniami. Miała połamane żebra i kość pokrywy czaszki. W wyniku śledztwa okazało się, że tego dnia Najsztub nie miał ważnego prawa jazdy (zostało mu odebrane za zbyt dużą ilość punktów karnych) oraz ważnego przeglądu technicznego auta. Nie miał też ważnego OC!
- Biegli stwierdzili, że nie ma dowodów obiektywnych, które pozwoliłyby na rekonstrukcję zdarzenia. Śladów nie zabezpieczono tak, jak trzeba. Biegli musieli się zatem opierać na pewnych założeniach - tłumaczył wyrok sędzia Piotr Bojarczuk z Sądu Okręgowego w Warszawie. Zaznaczył także, iż starsza kobieta powinna zachować większą ostrożność.
Panie sędzio, proszę odwrócić sytuację i spojrzeć na swojego 80- letniego ojca lub matkę, wystarczy pomyśleć, że to oni mogli się znaleźć na tym przejściu. Byli nieostrożni, wtargnęli na pasy (!). Nie... często ludzie w tym wieku już są głusi niedowidzący, nie potrafiący ocenić sytuacji w jakiej się znaleźli. Co więcej, jeśli prędkość uniewinnionego była ponoć niewielka i wynosiła ok. 20 km/h, a taki kierowca nie potrafi opanować samochodu (bo "pasy były niedoświetlone") i przewidzieć sytuacji przed przejściem dla pieszych, to przecież zawsze może skorzystać z komunikacji miejskiej. Nie będzie wtedy kolejnej afery zaparkowaniem auta pana Najsztuba na... pasie wyłączonym z ruchu, co pokazano w "Wiadomościach" kilka tygodni temu. Należy więc zapytać, czy uniewinniony ma już dokumenty, aby jeździć dalej po Warszawie?
Ponadto, jak wyraził się pan Najsztub w TV TVN "pasy były niedoświetlone". Cóż, poprawniej byłoby - przejście nieoświetlone - to częsty grzech drogowców odpowiedzialnych za oznakowanie drogi i oświetlenie przejść dla pieszych. A skoro kierowca nie miał ważnych badań technicznych samochodu, do tego opóźniony refleks i brak wyobraźni - to należało zwolnić do 5 km/h lub zatrzymać się przed przejściem. Mówiąc wprost - ten kierowca w ogóle nie powinien siedzieć za kierownicą!
Przypomnijmy zatem:
... zgodnie z art. 26 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym: Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Szczególna ostrożność polegać ma na zwiększeniu uwagi przy przejściu dla pieszych i dostosowaniu zachowania do sytuacji na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie (art. 2 pkt 22). Zgodnie z tą dyrektywą kierowca powinien obserwować otoczenie przejścia dla pieszych i poruszać się z taką prędkością, która umożliwi mu zatrzymanie pojazdu, jeśli pieszy zdecyduje się wejść na jezdnię. Owszem, ten drugi formalnie nie może tego uczynić, gdyż nie ma pierwszeństwa, zanim nie znajdzie się na pasie ruchu pojazdów. Z drugiej jednak strony kierujący pojazdem powinien brać pod uwagę różne scenariusze zachowania pieszego. Powinien robić wszystko, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo kolizji (w tym właśnie zmniejszyć prędkość).
I to o czym zapomniał uwzględnić sędzia – seniorka już była na pasach, trudno zatem zrozumieć retorykę pana Najsztuba, wykazującego celebryckie maniery, nawet w stosunku do „większych” od siebie. Megalomania, wcale nie – bezczelność, buta – NIE. Zwykły brak brak empatii, odpowiedzialności, współczucia.
redakcja autoflesz.com![]()
