Ciągle nie mamy obowiązku jazdy zimą na oponach zimowych lub całorocznych z homologacją zimową. Posłanka Barbara Bartuś, Prawo i Sprawiedliwość, a wcześniej córka najlepszego wtedy kierowcy rajdowego Mariana Bublewicza – Beata (PO) były zdania, że to rażące niedopatrzenie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tak było w Borowicach - Droga Sudecka - podczas kończących się ferii zimowych
Posłanka Bartuś wskazuje na problem, jaki pojawia się corocznie – nawet wtedy gdy prawdziwa zima jest marzeniem, jak w tym roku – iż jazda w górach stanowi zagrożenie nie tylko dla całej rodziny w nieprzygotowanym samochodzie, ale także stwarza zagrożenie dla innych użytkowników dróg. Jednak Ministerstwo Infrastruktury odniosło się do jej pomysłu w mało przekonywujący sposób. Z pewnością ucieszy to kierowców, którzy tradycyjnie nie uznają opon zimowych za bezwzględną konieczność, tak jak nie uznają konieczności systematycznego odwiedzania... stomatologa.
Posłanka Bartuś zgłosiła wniosek dot. obowiązkowego zakładania opon zimowych, co - jak można przypuszczać – nie spodobało się wielu kierowcom.
- Kierowcy przyjeżdżający do Zakopanego, czy innych miejscowości górskich, na przełomie zimowych miesięcy sprawiają wrażenie zupełnie nieświadomych i nieprzygotowanych do warunków atmosferycznych panujących w górach (przyjeżdżają na oponach całorocznych i letnich - argumentowała w liście do resortu infrastruktury
Byliśmy w tym roku w Karkonoszach i choć w całym kraju – na północ od polskich gór - była niemal wiosenna pogoda; w górach zaś posypało białym puchem. Wystarczyło kilka dni prawdziwej zimowej pogody, z minusowymi temperaturami, aby kierowcy poszli po rozum do głowy. Podjazd pod wyciąg w Karpaczu czy wspinanie się po Drodze Sudeckiej było niemożliwe... na letnich oponach. To igranie ze śmiercią, jak wybrakowane opony Run Flat prezydenta Dudy w jego bmw.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Nokian WR D4 - jedna z najlepszych opon zimowych sprawdzonych przez redakcję
- Niestety często w czasie nawet ich krótkiego pobytu pogoda w rejonach górskich np. w październiku potrafi zaskoczyć nagłymi intensywnymi opadami śniegu. Sytuacje powyższe pojawiają się każdego roku od wielu lat - podkreśliła posłanka
Posłanka zaproponowała, by wprowadzić nakaz jazdy na "zimówkach" w gminach górskich, w terminie od 15 października do 15 marca, jak to jest u naszych sąsiadów. Tam nikt nie protestuje i musi się liczyć z karami za brak takiego wyposażenia.
Wniosek pani poseł to jedno, ale druga część tej przygody dopisało Ministerstwo Infrastruktury, które odpowiada mistrzowskim „wymykiem”. Odpowiedzi posłance udzielił Rafał Weber, podsekretarz stanu w resorcie infrastruktury. We wstępie zauważył, że według informacji ministerstwa ok. 60 proc. kierowców jeździ zimą na oponach zimowych lub całorocznych z homologacją zimową. Jednak ministerstwo odrzuca pomysł wprowadzenia opon zimowych obowiązkowymi. Używa przy tym następujących argumentów:
- wprowadzenie obowiązku jazdy w sezonie jesienno-zimowym na oponach zimowych wiązałoby się ze znacznym obciążeniem finansowym dla tych użytkowników pojazdów, którzy obecnie nie stosują opon zimowych (koszt zakupu, montażu, sezonowego przechowywania opon zimowych);
Odpowiadamy: totalne mylenie, by nie powiedzieć ściemniane tematu. Proszę jedynie policzyć koszty osób poszkodowanych w wypadkach drogowych zimą, bo panu X zabrakło 10 cm do wyhamowania na śliskiej nawierzchni. Dziś nie jeździmy rozpadającymi się Polonezami czy skorodowanymi Syrenkami, więc jeśli stać kogoś na kupno Jaguara (lub wynajem jak marszałek Grodzki), BMW czy Audi – a sporo takich wypasionych egzemplarzy mamy – to dla niego nie jest problemem wydanie 3-4 tys. zł na markowe opony zimowe. W rezerwie są jeszcze opony wielosezonowe z homologacją zimową. Ponadto pan minister zapomniał, że nadal w terenach górskich obowiązuje znak C-18 tj. nakaz zakładania łańcuchów przeciwśnieżnych. Pytanie... kto je zakłada?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Goodyear Ultra Grip 9+... kolejna świetna opona zimowa (nowość 2020)
- przedstawiciel resortu wskazał, że mamy do czynienia z ociepleniem w naszej strefie klimatycznej, co skutkuje tym, że poprawia się stan nawierzchni dróg w okresie jesienno-zimowym, zwłaszcza pod względem kwestii zalegania śniegu na drogach.
Odpowiadamy: pan minister zapomina, że opony zimowe zakłada się wtedy, gdy temperatura na zewnątrz utrzymuje się na poziomie 7 st. Celsjusza przez kilka (kilkanaście ) dni następujących po sobie. Śnieg, wcale nie jest tu elementem decydującym, choć bardzo ważnym. Zimą np. w górach (Karkonosze) było – 11 st. Celsjusza, podczas gdy w Bydgoszczy czy Toruniu termometry wskazywały +4 st. Celsjusza. Kwestia zalegania śniegu na drogach jest kolejnym „wymykiem”, jak forsowanie teorii o zeroemisyjnych samochodach elektrycznych.
- trzeci argument resortu ma wydźwięk ekologiczny. Wskazano, że na oponach zimowych jest większe zużycie paliwa, a konieczność utylizacji zużytych zimowych opon przyczyniłaby się do zwiększenia zanieczyszczeń;
Odpowiadamy: pan minister znów powiela stereotypy, dziś najnowsze opony zimowe np. Nokian WR D4 (jest już nowszy model ale niepolecany przez redakcję), Goodyear Ultra Grip 9+, Bridgestone Turanza T005 czy Michelin Alpin6 mają niskie opory tarcia, co zmniejsza zużycie paliwa. Bajką zaś dla niegrzecznych dzieci jest za to zdanie "(...) konieczność utylizacji zużytych zimowych opon przyczyniłaby się do zwiększenia zanieczyszczeń". Jeśli pan minister zechciałby sprawdzić temat, to prosimy zgłębić wiedzę nt. użycia opon samochodowych do produkcji asfaltu czy – jeszcze ciekawszy temat – do produkcji paliwa!
- przeczytaj także:
- Goodyear Ultra Grip 9+: porównanie z oponą Nokian WR D4 205/55R16
- Ocena redakcji: Nokian WR D4 205/55R16 szczególnie polecane przez redakcję
- Pocztówka z Dolnego Śląska i Jeleniej Góry - uroki zimy w Karkonoszach
redakcja autoflesz.com