SARS-CoV-2 - chaos, a może zupełnie inne przesłanie?

Koronawirus nadal szaleje. Już wiadomo, że po świętach szkoły i uczelnie nadal będą zamknięte do 26 kwietnia. W przededniu egzaminów ośmioklasisty i matur to kolejna bardzo zła wiadomość. Co więcej,  światowy biznes, praktycznie w każdym wymiarze,  ponosi niewyobrażalne straty. Jedno jest pewne,  nasze życie po epidemii nie będzie takie samo, co już próbują nam uświadomić analitycy biznesu, prezydenci największych firm motoryzacyjnych, wizjonerzy czy wykładowcy znanych uczelni na świecie.  W tej narracji,  ogólnego chaosu i fake newsów doskonale wpisała się  Zuzanna Skalska w wywiadzie zamieszczonym na portalu noizz.pl. Ale o wszystkim za chwilę...

infografika Yin-Yang

 

Wątków, podobnie jak fake newsów jest wiele, ale po kolei spróbujemy to zogniskować. Pewne jest jedno, nie wszystko będzie takie, jak w filozofii chińskiej (i metafizyce) yin-yang. Podobnie, dziś nie ma twardych dowodów, że wirus specjalnie wypuszczono z laboratoriów w chińskim Wuhan.

Chińska metafizyka
Spróbujmy na początku odpowiedzieć sobie, co oznaczają owe symbole:

  • Yang – jak słońce oznacza radość, ciepło, a bardziej dosłownie ogień lub wiatr (a nawet słońce);
  • Yin – to w przeciwieństwie do „Yang”,  zacienione miejsce którego odbiciem jest księżyc i jego ciemna stron, jak w hicie Pink Floyd „ The Dark Side of the Moon”. Idąc dalej to bierność, uległość , chłód, a nawet zima. Niektórzy twierdzą, że to ten żeński  aspekt życia. Symbolizuje wodę lub nasza planetę, niestety przeludnioną - Ziemię.

Jednak z tych chińskich symboli nie dowiemy się zbyt dużo o koronawirusie, choć jego pochodzenia, przynajmniej na samym początku,  należało upatrywać w chińskim Wuhan. Żurnaliści z „The Washington  Times” opublikowali nawet słynnego już fake newsa opartego na relacji oficera izraelskiego wywiadu. To „coś” w stylu słynnego już artykułu „Trotyl na wraku Tupolewa” Cezarego Gmyza, który ukazał się w październiku 2012 roku. I choć Gmyz triumfował, do dziś nie znaleziono i nie potwierdzono śladów materiału wybuchowego.

Niektórzy przywódcy zignorowali koronawirusa
W Stanach Zjednoczonych, epicentrum SARS-Co-2 - zmarło już ponad 10,5 tys. osób, w samym Nowym Jorku umiera dziennie niemal 900 zakażonych koronawirusem. Tragicznie jest także we Włoszech, Hiszpanii, źle w Brazylii. Dlaczego? Można odpowiedzieć jednym zdaniem – zarówno Trump, Johnson, jak i Bolsonaro zlekceważyli, by nie powiedzieć zignorowali koronawirusa, mówiąc (myśląc)  iż to „zwykła grypa”!

Prawda jest taka, że świat zapomniał, wręcz zlekceważył największy - od czasu II wojny światowej - element biznesowej układanki. Tak... biznesowej, gdyż oprócz medycznego punktu widzenia, chaos jaki teraz panuje niemal na  całym świecie (może  za wyjątkiem Białorusi i Korei Pn.)  dokładnie pokazuje, jak jesteśmy bezradni wobec – nazwijmy to po imieniu – wojny bakteriobójczej. Aczkolwiek prof.  Vipin  Narang, MIT przekonuje, iż jeśli koronawirus jest bronią biologiczną, to „źle skonstruowaną”.  Dlaczego? Bo ma stosunkowo małą śmiertelność i w skali globalnej nie jest skuteczny. Czyżby? Co jeszcze musiałoby się stać, aby pan profesor inaczej ujął ten problem. Destabilizacja  biznesu, upadek małych i średnich firm, już potwierdzone bezrobocie w Stanach Zjednoczonych (niemal 20 mln bezrobotnych), grzebanie zmarłych w zbiorowych mogiłach na Hart Island (Bronx), mutowanie wirusa, a może sztuczna inteligencja -  to zbyt mało, dla tak doświadczonego wykładowcy?

Dezinformacja - orwellowska wizja świata
Niezależnie od teorii profesora MIT, już dziś możemy powiedzieć, że nie ma też twardych dowodów na to, iż zarażone łuskowce z laboratorium Wuhan trafiły na targowisko; tak samo  jak nie ma dowodów na to, że wirus przyniosła armia amerykańska odbywająca w pobliży Wuhan manewry wojskowe (w listopadzie ub.r.)  – co sugerował rzecznik MSZ Chin  Zhao  Lijian. Takich krążących w sieci fake newsów i działań dezinformacyjnych,  jak prowadzi ostatnio Rosja jest znacznie więcej. Zwróciliśmy jednak uwagę na jedną z nich dotyczącą inwigilacji ludności, mamy obowiązek płacenia kartami płatniczymi a nie gotówką, a to jest już jeden z elementów inwigilacji,  jak w powtarzanym ostatnio superfilmie: ”Quantum of Solace” z  agentem 007 Jej Królewskiej Mości. 

Przenieśmy ten punkt widzenia na pisarzy i wizjonerów.  Czy Orwell to przewidział? Pewnie samego wirusa nie, ale jego wizja świta została doskonale przedstawiona w powieści „Rok 1984”. Przypomnijmy, władza dokonuje kontroli obywateli, panuje cenzura, są i obostrzenia.

Dziś, choć nie nazwano tego stanem wyjątkowym, mamy taki stan, do tego jak puzzle całej tej układanki zostały użyte drony potrafiące nawet wykryć podwyższoną temperaturę u zarażonego człowieka (uwaga: są przypadki bezobjawowe), a nawet  i przekazać komunikat o niewychodzeniu z domu.

Technologie ułatwiają nam życie, ale nawet o tym nie wiemy, że także stajemy się zakładnikami tej nowoczesności. Świetnym tego przykładem jest technologia mobilna piątej generacji  5G. Co ciekawe fani teorii spiskowych idą dalej szerząc niepokojące fake newsy, iż to najnowsza technologia  w telekomunikacji rozprzestrzeniła COVID-19 (za pomocą fal elektromagnetycznych o dużej częstotliwości). Uspokajamy, bo to podobna ciekawostka – chyba nieprawdziwa (bo nadal zbyt mało wiemy o tej technologii pod kątem badań zdrowotnych) -  jak z naszym gazem  łupkowym promowanym jeszcze przez b. premiera Tuska czy pompowanie psychozy,  iż COVID-19 atakuje głównie seniorów (i ludzi chorych na inne przypadłości). I nie chodzi w tym przypadku o wielokrotnie wspominaną już selekcję, jak na wojnie, kto ma przeżyć a kto umierać w samotności. Przypomnijmy, że tak właśnie już jest w Hiszpanii (taką decyzję miał wydać premier Pedro Sánchez)  czy we Włoszech.

Wizjonerzy czy panowie świata?
Ale przewijają się w tych wątkach wizjonerzy, tacy jak Elon Musk czy Bill Gates  (i jego fundacja razem z żoną), jeśli powiąże się fakty, wplecie się w to dążenie za wszelką cenę do szczepionki - można dojść do przerażającej wizji superszpiegostwa (inaczej: panowania nad świtem) na skalę globalną. Sieć 5G,  wspomniane szczepionki mogą działać jako nośniki nanotechnologii,  a ludzie w tej sieci  staną się przekaźnikami neuronowymi danych do terminali najnowszych komputerów.
Niemożliwe? przypomnijcie sobie zatem fakt lotu na Marsa, kiedyś mówiło się o roku i więcej, dziś to tylko 3-4 miesiące. Kto do tego dąży bardziej niż NASA - właśnie Elon Musk. A kto jest głównym sponsorem WHO (World Health Organization, Światowa Organizacja Zdrowia) - właśnie Bill Gates. Przypomnijmy tylko, że Donald Trump niedawno ogłosił, że wstrzymuje finansowanie WHO, co od razy skrytykował Bill Gates.

Czy w tym kontekście drastycznie spadającej ceny ropy naftowej - jedno ze znamion koronawirusa - nie wygląda to blado w kontekście wizji nad całym światem. Cóż Orwell to przewidział, choć chyba nie przypuszczał, że światowa inwigilacja może być w taki sprytny sposób osiągnięta.

Dochodzimy do sedna - pandemia COVID-19 to także przełom w wykorzystaniu  masowego nadzoru
Na tę chwilę głównie w Chinach. Chińskie media zależne od obozu władzy, bez ogródek, chwałą użycie najnowszych technologii w walce z SARS-CoV-2. Jednym tchem wymienia się tu: "kody zdrowia" na smartfonach (czerwony, żółty i zielony)*, drony pilnujące noszenia obowiązkowych maseczek, a nawet mogące  zmierzyć temperaturę ciała. Pandemia   ujawniła skalę inwigilacji, co więcej, dała służbom pretekst, by ją zalegalizować. Tu na myśl przychodzi znany system PEGASUS, który w ubiegłym roku wywołał takie zamieszanie,  także w Polsce. Przypomnijmy także epizod ze słynnym gigantem komórkowym chińskim Huawei, który szpiegował nas dla Chin. Już wtedy mówiło się  (styczeń 2019 r.) o wyłączeniu tego operatora z prac nad siecią 5G w Polsce./ źródło: Money.pl/

*/ słynne kody zdrowia to nic innego jak selekcja znana choćby z kasowego filmu "Gladiator" ( 2000, w roli głównej Russell Crowe), w Chinach nie wejdzie do metro nikt z "kodem czerwonym"

Jeśli chodzi o zastosowanie  nowoczesnej technologii w Chinach, to arsenał środków jest znacznie bogatszym, dla przykładu: automaty do zdalnego pomiaru temperatury ciała (w wielkich fabrykach samochodów), roboty diagnostyczne dla lekarzy, chipy jak w Agencie  007 Jej Królewskiej Mości, specjalne kaski  wykrywające ludzi z gorączką, a nawet systemy sztucznej inteligencji czy superszybkie komputery w diagnostyce medycznej. 

To nie wszystko, w Polsce ministerstwo  cyfryzacji opracował specjalne aplikacje na smartfony dla zakażonych koronawirusem i objętych kwarantanną. W Chinach już w grudniu ub.r. smartfony miały specjalne aplikacje do kontroli obywateli na okoliczność jazdy pociągiem czy lotu samolotem z osobami zarażonymi SARS-CoV-2. U nas robiły to, dopiero na początku marca,  służby medyczne i WOT wobec osób powracających do kraju autobusami rejsowymi.

Szczepionka - biznes czy ratowanie ludzi jak Matka Teresa
Dziś wiele firm farmaceutycznych mówi o szczepionce i leku na SARS-CoV-2, ale tylko mówi bez podawania szczegółów. Narracja jest taka, że to kolejny biznes, na którym chcą zarobić najwięksi i najsprytniejsi. Czyli kto?
Tu przypomnijmy, że wynalazca szczepionki na grypę i polio  prof. Jonas Salk nie pobrał należnego wynagrodzenia. Tym torem, na szczęście,  podążają  jednak inne firmy, choćby niemiecka CureVac, która  celowo nie zarejestrowała szczepionki w urzędzie patentowym, aby potrzebujący  mieli swobodny dostęp do produktu ratującego życie.

Odpowiadając na pytanie "kto" - znów pojawia się Elon Musk i Bill Gates...

Prezydent Trump wolał grę w golfa niż czytanie notatek służbowych
Dziś dowiadujemy się, że informacje o (wtedy jeszcze niezidentyfikowanym wirusie) dotarły do Donalda Trumpa już w grudniu ubiegłego roku. Informację taką przekazało prezydentowi Narodowe Centrum Wywiadu Medycznego. Jak sam przyznał, nie przeczytał nawet tej notatki! Dopiero 11 marca wydał zakaz wjazdu do USA przybyszów z krajów europejskich. Jeszcze  w lutym Trump bagatelizował epidemię, mówiąc o oczywistej śmieci nawet 2,2 mln Amerykanów, gdyby nie podjęto działań. Niestety, podjęto je zbyt późno. Dziś jest tyle zgonów, że kostnice nie mogą pomieścić ciał, więc chowa się je w zbiorowych mogiłach na wyspie Hart Island.

Wspomnieliśmy na początku o świetnym wywiadzie z Zuzanną Skalską, mieszkającą na  co dzień w Holandii, ekspertem od zmian - nie klimatu, chyba że biznesowego.

W wydanej książce  "New Normal” autorka  trafnie zauważyła z czym się przyjdzie zmierzyć światu w nowej rzeczywistości. Nie nazwała tego wirusem, ale i Krzysztof Jackowski z Człuchowa nie miał wizji w tym temacie (zaś trafnie przekazał swoje proroctwo nt. wojny USA z Iranem).

Skalska słusznie zauważa, że  nie można iść ciągle drogą wzrostu, nawet nasz złoty medalista olimpijski Kamil Stoch miał słabszy mijający sezon. Powołuje się przy tym na książkę  Jeremy Rifkina  pt. "The Zero Marginal Cost Society", w której czytelnik dowiaduje się o początku końca kapitalizmu. No bo jak żyć w tym zwariowanym świecie, ciągłe pompowanie portfeli, wymyślanie czegoś co już dawno zostało wymyślone, żądza pieniądza, umyślna laicyzacja społeczeństwa czy odchodzenie od wiekowych wartości – to tylko niektóre trendy lewicowych liderów współczesnego świata.

Wszystko to prawda, ale nawet Skalska, w najskrytszych wizjach,  nie przypuszczała, że spryciarzom i wizjonerom chodzi o "coś"  zupełnie innego.

Krach finansowy 2008/2009
Trzeba też  jasno powiedzieć, iż każdy materiał ma swoją wytrzymałość, jak struna w fortepianie czy gitarze klasycznej. Świat biznesu też. Pierwsze ostrzeżenie było już w roku 2008/2009, gdzie wielki krach finansowy dopadł największe gospodarki świata. Przyczyn było wiele, pompowano balonik (obniżanie stóp procentowych, tanie kredyty, obietnice bez pokrycia, inflacja, inwestycje bez pokrycia czy nieszczęsne trendy na rynku nieruchomości w USA).
Dziś jest podobnie, aczkolwiek  w nieco innym celu. I choć Orwell tego nie wymyślił, od pieniędzy ważniejsza jest władza. Świetnie to pokazano w kolejnej książce „Władza bez tyranii” autorstwa Arkadiusza Bednarskiego i Justyny Chmielewskiej. Władza powinna być oparta na  charyzmie i autorytecie, a który  z polityków, nawet w Polsce,  ma to „coś”?  Powiecie, że min. Szumowski i wrastająca na wielką postać, choć małej postury, Jadwiga Emilewicz; dodajmy już wicepremier. Na tę chwilę pandemii – z całą pewnością!

Polski kapitalizm
Kapitalizm w polskim stylu, zaczęto uprawiać po 1989 roku. Robiła to drużyna SLD i PLS z Waldemarem Pawlakiem i Włodzimierzem Cimoszewiczem na czele, później drużyna AWS i SLD z Jerzym Buzkiem, Leszkiem Millerem i Markiem Belką,  ale falę tsunami wywołali pretorianie  premiera Tuska (2007-2011) i Ewy Kopacz (2014-2015). Sprzedawano i prywatyzowano wszystko co polskie, wszystko co miało wartość, zakładano  fikcyjne firmy jak Amber Gold, sprywatyzowano „Ciech” po zaniżonym kursie Janowi Kulczykowi, a także  pozwolono na prywatyzację  Autostrady Wielkopolskiej, do dziś nie rozliczono z wielkiej afery przejęcia polskiego sektora paliwowego tj. PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej (obecnie Grupa Lotos); za bezcen chciano sprzedać nawet PLL LOT (aby wprowadzić na rynek OLT Express). Jakże inteligentnie odpowiedział na te mniejsze i większe przypadki - przed komisją Małgorzaty Wassermann syn Donalda Tuska – Amber Gold to była... lipa!

Zmęczenie materiału – zarobić więcej, jeszcze więcej
Już z tego krótkiego i niepełnego dossier wynika, że przesilenie to (czy pękniecie) nie dotyczyło li tylko klimatu jako takiego (zmiana klimatu, smog, zanieczyszczenie środowiska naturalnego, etc.). Lobbyści w wielu branżach, w tym finansowej, farmaceutycznej, olejowo-naftowej dążyli do tego aby zarobić, więcej, więcej i jeszcze raz więcej. Nie wierzycie, to usiądźcie wygodnie w fotelu: prezes NBP zarobił w ub.r.  794,7 tys. zł brutto (80 tys. więcej niż w analogicznym roku poprzedzającym), prezes PKN Orlen 867 tys. zł brutto + premia regulaminowa (mln 633 tys. zł)! Ile zarobiła Janina Gross w radach nadzorczych nadal pozostaje tajemnicą. Ale mówić tak, jak na przesłuchaniu komisji ds. Amber Gold - wszystko to lipa. Dla przeciętnego Polaka, zarobionego po uszy, to bardzo duże pieniądze, dla wizjonerów,  jak wspomniany Gates czy Musk to tylko drobne...

Cóż, to tak jak z herbatą Lipton w saszetce, raz zaparzysz mocną,  z należytym zapachem, kolorem i smakiem. Kolejne zalanie to porażka,  więcej nie wyciśniesz, choćbyś bardzo chciał.  Wyobraź sobie, że to jest właśnie to zmęczenie materiału. Tylko wirusy mnożą się jak zamówienia na nową Teslę Roadster.
A co pozostawało biednemu Polakowi -  z całym szacunkiem -  jak Kowalski czy Nowak, który nie chciał być gorszy od Müllera, Schmidta czy Schneidera za Odrą?  Cóż,  zaciąga (zaciągnął) pożyczki  we frankach lub dał się wciągnąć w piramidy jak Amber Gold czy dużo wcześniej Lech Grobelny. W Stanach Zjednoczonych była to piramida finansisty Bernarda Madoffa - do chwili aresztowania - nietykalnego jak Harvey Weinstein, gwałciciel i seksualny oprawca. Ten pierwszy zaś przyjmował wpłaty nie mniejsze niż...  10 mln dolarów!  Piramidy te nazywane były schematem Ponziego.

Dziś wspominany wielokrotnie Musk produkuje Teslę za pieniądze od tych samych naiwnych klientów, marzących o elektrycznej Tesli. To taki Bernard Madoff II, choć nieco sprytniejszy.

Polacy się bogacą – wszystko na kredyt
Polacy uwierzyli w kapitalizm, spadało bezrobocie, dobra były dostępne jak orzechy włoskie na Boże Narodzenie, jak na drożdżach rosło budownictwo jednorodzinne a deweloperzy prześcigali się w ofercie. Apartamenty z basenem już nie były żadną atrakcją, budowano nawet w miejscach, gdzie bobry uciekają z podwiniętym ogonem (Nordic Astrum  czy Sky Tower w Bydgoszczy). Niejedna rodzina miała po 2-3 samochody często kupowane od Niemca z... podwórka. W dobie pandemii koronawirusa  wszystko... pękło, zawaliło  się jak po tragicznym zamachu na Światowe Centrum Handlu  WTC  (11 września 2001 roku). 

Czy sprawił to koronawirus? Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a może jest zbyt wcześnie, bo nadal nie doszliśmy nawet do jądra problemu (pandemii). Jak przewidują wirusolodzy,  a potwierdzają to obliczenia matematyczne, to jeszcze nie koniec wspomnianej... ciemnej strony Księżyca, która symbolizuje „Yin” (także w Polsce). Ale z pewnością impet dawnego systemu wyczerpuje się jak eklektyczne akumulatory w samochodach Tesli, szybko i nieodwracalnie. Teraz okazuje się jeszcze, że jesteśmy tacy sami, jak w hicie Lady Pank pod tym samym tytułem:

Samotna i zła,
Jakbyś z planety była zimnej,
Tak to długo trwa,
Że nikt nigdy nie znał Ciebie innej.

Czy już wtedy Jacek Skubikowski, autor tekstu w skrytych  marzeniach myślał o COVID-19. Tego nie wiemy, ale z całą  pewnością nie będziemy tacy sami po pandemii!

Doszliśmy już do ściany z niewidzialnym wirusem?
Zuzanna Skalska
porusza jeszcze jeden ważny problem, ewentualnej zmiany systemu (ale  niekoniecznie komputerowego). Być może nie będzie to już wadliwy Windows 10 a Mac OS najnowszej generacji. Tak naprawdę chodzi jej o pozostawienie czegoś po sobie, dla następnych pokoleń. Tylko czy w dotychczasowym systemie sprzed koronawirusa zastanawialiśmy się nad tym, czy raczej ważne dla nas było... „tu i teraz”, czy jak rozmawiają elity pewnej opcji politycznej  „ch...., dupa i kamieni kupa”.

Doszliśmy już chyba do ściany, bo jeśli grzmi się na  całym świecie o zmianie klimatu, o wielkiej suszy, pożarach w Australii czy tragedii Syryjczyków, a w przekazach telewizyjnych widzimy tysiące plażowiczów nad Oceanem Indyjskim, którzy za nic mają walkę służb z żywiołem na Antypodach,  to znaczy iż zatraciliśmy  człowieczeństwo. Ta wojna, niestety biologiczna, wbrew temu co twierdzi profesor MIT, uczy nas pokory i zupełnie innej optyki. Tyle i aż tyle. W tej nieplanowanej tragedii jesteśmy równi  (umieramy tak samo, biedni czy bogaci), jak w  Nowym Testamencie (Listy do Rzymian). Umierają  - niestety – starzy i młodzie, bogaci i biedni, celebryci i zwykli ludzie.

Uważaj – po pandemii szef pewnie cię zaskoczy
Może po pandemii szef nie zapyta ciebie, ile sprzedałeś samochodów czy ile zaoszczędziłeś na towarze znacznie gorszej jakości -  tylko jak twoja rodzina przeżyła ten najtrudniejszy trudny okres w powojennej historii. Może wreszcie wyalienowany  lider rządzącej koalicji powie: „(...) było błędem upieranie się przy korespondencyjnych wyborach prezydenckich” 10 maja.

Akcent z niedalekiej przeszłości
Dziś często wracamy do stanu wojennego, z reguły wszystkowiedzący, szczególnie panowie  (już doktorzy hab. i profesorowie) z IPN, twierdzą  że był niepotrzebny. Stawiamy pytanie odwrócone, niech sami powiedzą, co miał zrobić gen. Jaruzelski. Czy nadal miał czekać aż z półek sklepowych zniknie musztarda i ocet, a może anarchia miała zastąpić wojsko i milicję. Owszem były błędy, ale jeszcze większym błędem było przygotowywanie ustawy o pozbawieniu stopnia generalskiego Wojciecha Jaruzelskiego, zwolnieniu kwiatu polskiej armii, nadawanie  niezgodnie z zasadami stopni oficerskich (w tym pani kpt.; w ciągu roku awansowała do stopnia płk) czy finansowanie podkomisji smoleńskiej, która do dziś nie znalazła twardych dowodów na zamach.

Słowo na Święta Wielkanocne
Pandemia korona wirusa trwa, ale kiedy się skończy?  Czy otwarta rana, jaką wyrządził COVID-19 zabliźni się na tyle, aby okazać miłosierdzie. Oto co na ten temat mówi Izabela Rutkowska, z Ośrodka dla Niepełnosprawnych w Rudzie Śląskiej.

- Cokolwiek Bóg czyni – stwarza, przytula, uzdrawia czy karze i doświadcza – wszystko to zawsze jest przejawem Jego miłosierdzia – nawet Jego sprawiedliwość. Podobnie – każdy czyn Jezusa jest czynem miłosiernym – każde uzdrowienie i spotkanie z drugim człowiekiem (z Nikodemem, z Marią Magdaleną, z młodzieńcem z Nain), wybór Apostołów czy kazanie na górze. Najwyższym zaś aktem miłosierdzia jest Jego Wcielenie, Męka i Zmartwychwstanie – pisze Rutkowska/ źródło: wrodzinie.pl/

I z tym, mimo wszystko,  optymistycznym przesłaniem wchodzimy w Wielką Sobotę, inną niż zwykle, jak Yin – Yang czy Słonce i Księżyc.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: noizz.pl, tvn24, Bloomberg

Publish modules to the "offcanvas" position.