Sprężony gaz ziemny CNG nieopłacalny do samochodów – cena gazu zabójcza dla właścicieli tych aut

Ekolodzy zachwalali gaz CNG, jako  najczystsze paliwo do samochodów, znacznie lepsze niż proponowane przez niemieckich (i unijnych ) urzędników syntetyczne paliwo (e-paliwa). Tymczasem podczas Dni Ziemi w kampusie Politechniki Bydgoskiej dowiedzieliśmy się, że cena CNG  wynosi obecnie 9 złotych 53 grosze! Nie, to nie żart, tylko cena zatwierdzona w oficjalnych cennikach PGNiG.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

9,53 zł! To cena oficjalna wg PGNiG, praktycznie  w każdym województwie cena jest taka sama za [m3]. Nie wygląda to dobrze, jeszcze w ubiegłym roku cena CNG wynosiła średnio 2,97 zł/ m3, dziś to już cena zaporowa, chyba tylko dla entuzjastów,  którzy marzą o ekologii. Jeszcze gorzej się stało w takich firmach jak: miejskie zakłady oczyszczania, MZK, PKS czy firmy autokarowe, które zakupiły autobusy na CNG. Dziś nie widzą szans na konkurowanie, choćby z pojazdami zasilanymi ON czy elektrykami.

Dlaczego tak się stało?
Ustawodawca najprawdopodobniej chciał definitywnie wyrzucić z rynku polskiego auta zasilane CNG i od 1 stycznia 2023 obciążył to błękitne paliwo 23 proc. stawką podatku VAT. Co ciekawe, w Polsce cena CNG jest droższa niż w Niemczech; u naszych sąsiadów za Odrą cena 1 kg CNG kosztuje 1,28 euro, we Włoszech 1,62 euro, w Czechach 1,33 euro (w Polsce ponad 2 euro).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Sprężony gaz ziemny (CNG) nigdy nie miał zielonego światła w Polsce, choć - zdaniem specjalistów - szczególnie dobrze był tolerowany przez silniki iskrowe, znacznie lepiej niż LPG. W wielu krajach, jak Argentyna, Indie czy Niemcy sprężony metan był był pełnoprawnym paliwem do silników samochodowych. Szczególnie pozytywne opinie zbierał za napędy gazowe CNG w  autobusach,  pojazdach  użytkowych czy pojazdach specjalnych. Producenci tacy jak: Volvo (BiFuel), Fiat, Volkswagen (TGI), Mercedes- Benz (E200 NGD), Iveco czy Opel proponowali dość szeroka gamę  silników zasilanych sprężonym metanem. Dziś to już przeszłość, każdy chce mieć zeroemisyjnego (tylko w nazwie) elektryka. Tu przypomnijmy aferę wszech  czasów Volkswagena i zażynanie silnika Diesla. Jeszcze kilkanaście lat temu, każdy producent zabiegał o najnowocześniejszego diesla w swoim portfolio. Kto wie, może i elektryki zginą za kilkanaście lat z motoryzacyjnego firmamentu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Mercedes-Benz Actros, "Truck of the Year 2020"

Właściciele aut na CNG nigdy nie mieli lekko
Polska rzeczywistość w tym dziale paliw nie wygląda dobrze. Wszystko na to wskazuje, że decydenci  postanowili skutecznie podciąć gałąź CNG w Polsce, pierwszy zrobił to b. min. finansów Jacek Rostowski.  Powoli próbuje się to także przenieść na samochody spalinowe (benzynę i ON), Unia Europejska tak kombinuje, aby auta elektryczne były jedynym medium ekologicznym w dobie handlu limitami CO2. Najpierw zmusili firmy zajmujące się oczyszczaniem miasta, przewozami (w tym MZK), nakazując flotę 30 proc. aut zasilanych ekologicznymi paliwami (w podtekście CNG), a dziś już nie pamiętają o takich pojazdach, zaś coraz mocniej naciskają na elektryki.

Wygląda na to, że tylko entuzjaści, bogaci entuzjaści będą jeździć takimi samochodami, ale jak do tej pory, ani Rolls-Royce, ani Bentley, Lexus  czy Ferrari nie potwierdziło zainteresowania produkcją luksusowych aut zasilanych CNG.

I tak, bez medialnego rozgłosu, powoli i planowo, wycina się paliwo, które mogło ożywić polską gospodarkę i transport.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.