Ceny ropy naftowej jednak spadają, co z pewnością nie pasuje opozycji przed wyborami. Baryłka ropy Brent osiągnęła cenę (czwartek, w południe) 84,45 dolara. To spadek o 1,58 proc. Z kolei ropa WTI osiągnęła cenę 82,76 dolara za baryłkę (spadek o 1,73 procent). W ubiegłym tygodniu ropa Brent kosztowała 94,31 dolara za baryłkę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Spadek cen to pokłosie spotkania państw zrzeszonych w organizacji producentów ropy OPEC+ (wyłamała się jednak Arabia Saudyjska). Cenę winduje jedynie Arabia Saudyjska i Rosja, która ogranicza eksportu na poziomie 300 tys. baryłek dziennie. Przyboczni Putina rozmawiają od miesięcy z innymi eksporterami ropy OPEC+, w sprawie ograniczeniu wydobycia surowca, by wymusić niedobór surowca na światowych rynkach i wzrost cen. Zagrywka znana przed zbliżającą się zimą i wojną w Ukrainie.
Dlaczego kraje OPEC nie słuchają Putina?
Już w ubiegłym miesiącu książę Abdulaziz bin Salman (minister energetyki Arabii Saudyjskiej) zapowiadał zmiany w światowym kartelu. Jazda w dół z cenami ma wywołać kolejny stres pourazowy w świadomości cara Rosji. Ostatnio widać, że tarcia wśród akcjonariuszy stały się faktem. Arabia Saudyjska i Rosja to ważni gracze, którzy mogą wpłynąć na ograniczenie wydobycia ropy, bo ich zdaniem jest zbyt tania, co więcej, mogą wywołać efekt kuli śnieżnej. Inne kraje należące do OPEC: Algieria, Angola, Ekwador, Irak, Iran, Katar, Kuwejt, Libia, Nigeria, Wenezuela i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają inne zdanie w tym temacie.
Z drugiej strony Rosja mocno odczuwa sankcje gospodarcze i utratę - przynajmniej niektórych - rynków zbytu. Korzystają na tym kraje, które chętnie kupują tanią ropę od Rosji (Indie, Chiny czy Węgry).
Polskie piekiełko przedwyborcze
Polska i ORLEN zaopatrują się z różnych źródeł, a ceny (ostatnio) na stacjach paliw były jednymi z najniższych w Europie (taniej było na Malcie). Czy był to marketing polityczny, czy gra prezesa Obajtka; dla kierowców nie ma to znaczenia. Niestety dla opozycji już tak, to ona zarzucała prezesowi Orlenu sztuczne pompowanie cen na przełomie roku. Dziś wrzuca wsteczny bieg, bo jej zdaniem jest zbyt tanio!
Były już minister gospodarki, a obecnie ekspert Business Center Club Janusz Steinhoff grzmiał, iż to pogwałceniu zasad rynkowych i celowe obniżanie cen paliw przez Orlen. Gdyby ekspert zarabiał tyle, co nauczyciel w szkole, pewnie zmieniłby retorykę.
Obecnie na stacjach Orlenu ceny ON na przymarketowych stacjach paliw np. Auchan (w Bydgoszczy) wynoszą 5.90 zł/ litr, zaś benzyna Pb 95 kosztuje 5,92 zł/ litr. Nie ma kolejek, nie ma tankowania do kanistrów, nie ma wreszcie kartek o awarii. Jest za to totalna obstrukcja miasta, niemal w każdym najważniejszym węźle komunikacyjnym. Czy tak będzie po wyborach?
redakcja autoflesz.com