Jeszcze w sobotę 25 lipca widzieliśmy na jednej stacji BP w w okolicach Działdowa cenę ropy naftowej po 8,04 zł/ litr. Pękła zatem szklana bańka, choć rząd zapowiadał, że przyjrzy się drastycznie rosnącym cenom.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Cóż, z przyglądania nic nie wyszło, za to mamy rozpad po prawej stronie politycznej. Mateusz Morawiecki i jego 40. zwolenników poszło swoją drogą, która ma ich doprowadzić do kolejnej zmiany partyjnych szyldów. Problem jednak jest inny, bo Morawiecki – tak naprawdę – nikomu nie jest potrzebny, potrzebne jest zmiana cen paliw, choćby na wakacje i system bezpieczeństwa dla Polski. Mateusz Morawiecki - do dziś - nie uporał się z aferą RARS, w tym z zakupem respiratorów i trefnych agregatów. W tym przypadku napotkał na sprytniejszych od siebie, jak choćby Paweł Szopa.
Ceny ropy spadają od tego tygodnia, to jedyna dobra wiadomość dla zmotoryzowanych. Inwestorzy reagują w ten sposób na przerwę w wymianie ciosów między USA a Iranem. Rozejm pokojowy nie przetrwał próby czasu, a deeskalacja konfliktu już odbiła się na giełdach światowych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Baryłka ropy WTI (West Texas Intermediate) w dostawach na IX (na wrzesień) jest na NYMEX w Nowym Jorku po 83,8 dolarów - niżej o 6,17 proc., zaś ropa Brent na ICE na IX kosztuje 90,49 dol. za baryłkę, to mniej o 6,50 proc. (tendencje są malejące).
W niedzielę o świcie nie odnotowano amerykańskich nalotów na Iran. Z kolei Irańskie Siły Powietrzne poinformowały w niedzielę, że ajatollahowie nakazali zaprzestania ataków na sąsiadów znad Zatoki Perskiej. Czy to cisza przed burzą?
Polskie stacje paliw reagują dość wolno na ten efekt śnieżnej kuli. Jak wymiana ciosów pomiędzy USA i Iranem nabierała rozpędu, to cena paliw ulegała zmianie (oczywiście w górę) nawet dwa razy dziennie. Czy słusznie, bo naszym zdaniem, to nabijanie polskiego kierowcy w dodatkowe koszty.
redakcja autoflesz.com
Źródło: notowania giełdowe