Jazda elektrykiem droższa niż na paliwach kopalnych - od nowego roku ma być wprowadzony limit dopłat do energii elektrycznej

Pisaliśmy już, że jazda elektrykiem nie jest antidotum na drożejące nośniki energii. Nie jest też tak ekologiczna, jak zachwalaj to lobbyści. Kolejne niepowodzenie -  ostatnio nowe badania dziennikarzy poczytnego dziennika motoryzacyjnego w Niemczech pokazały twarde dowody, że elektryki mają zasięg znacznie mniejszy niż deklarują to producenci. Dziś kolejna zagwozdka  spod znaku energii elektrycznej.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

„Jednym z pomysłów rządu na przyszłoroczne ceny prądu jest zagwarantowanie tańszej energii tym gospodarstwom domowym, które zużywają nie więcej niż 2000 kWh energii rocznie" -  czytamy w tygodniku Auto Świat/ źródło: Maciej Brzeziński, auto-swiat.pl/

„Ładowanie samochodu elektrycznego przy komercyjnej cenie energii w większości przypadków przekreśla ekonomiczny sens inwestycji w elektromobilność”  - pisze Auto Świat 

Rząd, od przyszłego roku chce, aby limit zużycia energii uprawniający gospodarstwa domowe do skorzystania z tańszych, dotowanych cen za prąd ma być ustalony na poziomie 2 MWh.

Łatwo zatem wyliczyć, że jazda elektrykiem nie będzie opłacalna. 

Zresztą, przy ładowaniu z szybkich ładowarek dużej mocy, przy dotychczasowych cenach (i samochodach elektrycznych zużywających b. dużo prądu) też nie była opłacalna. Owszem, taryfa nocna (ładowanie z przydomowego gniazdka), w jakimś stopniu dawała właścicielom elektryków poczucie dobrze ulokowanej gotówki w swoje wymarzone auto na prąd. Od nowego roku, przy limicie zużycia do 2 MWh energii elektrycznej rocznie użytkowanie elektryka będzie nieopłacalne w stosunku do aut zasilanych benzyną i - najprawdopodobniej -  także ON (przy takie, jak obecnej cenie ON). 

redakcja autoflesz.com

 

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.