Kilka lat temu – przed pandemią - powiedzieliśmy, że auta elektryczne, to moda kilku najbliższych lat, ale nie strategii na dłuższą metę. Nawet Toyota złamała się i weszła na ścieżkę aut czysto elektrycznych, czego przykładem jest Toyota bZ4x. Tymczasem Bosch inwestuje w... wodór.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Temat ten zaistniał niedawno w magazynie "Komputer Świat”, w którym czytamy:
„Przyszłość to wcale nie auta elektryczne. Jasne, jako rozwiązanie tymczasowe mogą być one bardziej ekologiczne od samochodów spalinowych, ale problem wytwarzania, a następnie utylizacji i recyclingu baterii uderza w coraz większą liczbę producentów i — co może ważniejsze — także w planetę. Stąd coraz więcej ogólnoświatowych technologicznych gigantów przeprasza się z wodorem, nawet jeżeli — jak Bosch — jeszcze sześć lat temu nie planowali inwestycji w tym kierunku – pisze Bartłomiej Sieja, Komputer Świat.
Teraz Bosch stawia na ogniwa paliwowe fuel cell zasilane sprężonym wodorem. Okazuje się, że Bosch chce zainwestować w to czyste paliwo (do 2026 roku) aż 2,5 mld euro. Mieliśmy rację ws. elektryków, a na Międzynarodowych Targach Poznańskich byliśmy pytani (właśnie) o paliwa przyszłości. Wodór i ogniwa paliwowe - bo to paliwo przyszłości uznaliśmy za medium poważnie i b. korzystnie wpływające na kłopoty klimatyczne (i ekologiczne) współczesnego świata. To przyszłość, a to oznacza, iż w czysty wodór wyjedzie – mówiąc kolokwialnie – ORLEN. Jesteśmy tylko ciekawi, jak zostanie wycenione to ekologiczne, czyste paliwo.
Jakie wady, przynajmniej na tę chwilę, podnoszą umiarkowani entuzjaści elektromobilności?
Przede wszystkim utylizacja akumulatorów z dużą zawartością pierwiastków ziem rzadkich (w tym odzyskiwanie tych pierwiastków), masa całego pojazdu elektrycznego powodująca drogowe turbulencje (nacisk jednostkowy na jezdnię), cena (wysoka cena elektryka) czy ciągle mały zasięg tych aut. Ponadto, ładowanie baterii akumulatorów na stacjach średniej i dużej mocy, przy obecnych stawkach operatorów jest nieopłacalne.
A miało być tak dobrze, wyszło jak zwykle. Przypomnijmy, że pierwsze auta elektryczne pojawiły się już w XIX w. (1832 -1839), ale kariery nie zrobiły!
Na koniec... nie wierzcie w paranoiczne złorzeczenia dziennikarzy celujące w "trujące" diesle zesłane - po aferze dieselgate do muzeum. Zmiana opcji, z paliw kopalnych i ropy naftowej przynoszącej petrodolary krezusom światowego imperium naftowego (w tym OPEC) - na obecnym etapie techniki produkcji takich aut na prąd z baterii litowo-jonowych - nadal jest podsycana przez wielkie koncerny motoryzacyjne, nakazy Unii Europejskiej, wieszczącej o zakazie rejestrowanie aut spalinowych po 2035 roku.
redakcja autoflesz.com
źródło: cytaty Bartłomiej Sieja, Komputer Świat