Wielki koncern BP Pulse wycofuje się z budowy sieci stacji ładowania do samochodów elektrycznych

Niektórzy producenci elektryków myśleli, iż znaleźli sposób na problemy motoryzacji.  Realia zweryfikował rynek, a dokładniej zmiana przepisów. Co ciekawe, rewizję w sprawie promowania elektryków zapowiedział jeszcze w ubiegłym roku wicekanclerz Niemiec Robert Habeck. To tylko jedna z przyczyn zamrożenia wyścigu w kierunku elektromobilności. Drugą mogą być stacje ładowania, ciągle niewystarczające, ciągle jest ich mało, ciągle rozproszone, a opłaty za ładowanie (stacje średniej i dużej mocy) nie stanowią już konkurencji w stosunku do nowoczesnych diesli.

fot. BP Pulse

Grupa Volkswagena mocno afirmowała optykę związaną z samochodami elektrycznymi; potykała się przy tym o zmianę przepisów czy  zapowiadane przez niemieckie władze oszczędności. Przykładem – być może tylko chwilowego zwarcia - może być brytyjski koncern naftowy BP, który zmienił optykę na własne sieci ładowania elektryków.

"Koncern BP postanowił zwolnić ponad jedną dziesiątą siły roboczej powiązanej z branżą ładowania pojazdów elektrycznych. Mowa o ponad 100 stanowiskach pracy" - poinformował Reuters

"Jednocześnie koncern zdecydował się wycofać podległą spółkę BP Pulse (zajmującą się rozwojem infrastruktury do ładowania) z 12 krajów na całym świecie" – czytamy w materiale agencji

Kolejną ciekawostką w tej informacji jest stanowiska samego Murraya Auchinclossa, generalnego dyrektora BP Pulse. Jego zdaniem szeroko pojęta elektromobilność budzi wątpliwości u inwestorów. To ciekawe, bo Unia Europejska wręcz naciska na rozwój sieci ładowania.

Przypomnijmy, że 25 lipca 2023 r. Rada Unii Europejskiej pod przewodnictwem prezydencji hiszpańskiej przyjęła formalnie rozporządzenie skrótowo nazywane AFIR (ang. Regulation for the Deployment of Alternative Fuels Infrastructure), które zastępuje  Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/94/UE z dnia 22 października 2014 r. w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. Nowe rozporządzenie zostało opublikowane jesienią ubiegłego roku w Dzienniku Urzędowym UE i miało wejść w życie dwudziestego dnia po publikacji. Przepisy te miały wejść w życie  w pierwszej połowie 2024 r.

Czyżby to miało być tsunami na rynku elektromobilności? Jak tłumaczył Auchincloss koncern BP postanowił zoptymalizować wysiłki  w obszarach, w których spodziewał się najszybszego wzrostu na firmamencie elektryków (Stany Zjednoczonych, Wielka Brytanii, Niemcy,  Chiny, kraje skandynawskie).  Problem w tym, że nawet w Chinach elektryki nie znajdują nabywców, a eksport do Europy kuleje. Po wyładunku aut elektrycznych w kilku europejskich portach zalegają one portowe platformy i... rdzewieją na potęgę.

Co więcej, przedstawiciele firmy BP wreszcie powiedzieli niechcianą prawdę. Dane o sprzedaży samochodów zaskakują analityków;  w marcu 2024 roku okazało się, że  sprzedaż aut BEV  w Europie zmniejszyła się o 11 proc! Czy to już silne zwarcie, czy tylko chwilowe przepięcie?

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg, Reuters

Publish modules to the "offcanvas" position.