W Europie trwa zapaść na rynku samochodów elektrycznych. Polska jest także takim papierkiem lakmusowym, gdzie znacznie spadło zainteresowanie nowymi autami elektrycznymi. W Niemczech z kolei do łask wracają diesle!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) opublikowało raport z którego wynika, że w marcu 2024 roku w naszym kraju zarejestrowano 1 700 samochodów elektrycznych BEV. To, co prawda, o 300 więcej niż w lutym, jednak 11 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Sytuacja ta martwi szefów największych koncernów motoryzacyjnych. Wątpliwa staje się też dyrektywa UE, wskazująca, że od 2035 roku będzie obowiązywał zakaz rejestracji aut spalinowych.
W naszym kraju, dopłaty do elektryków niewiele zmieniają w tej układance. W Polsce nadal możemy korzystać z programu "Mój Elektryk" i żyć nadzieją o Izerze.*
*/ Zakłada on dopłatę do zakupu samochodu bateryjnego w wysokości 18 750 zł, przy czym cena auta nie może przekroczyć 225 tys. zł. To ograniczenie do dotyczy osób z Kartą Dużej Rodziny - mających co najmniej troje dzieci - wówczas wyższa jest również dopłata (do 27 tys. zł).

Nowy rząd pracuje jednak nad nowym programem wsparcia zakupu elektryka. Do gry wejdą samochody używane. W kuluarach mówi się o dopłatach do 40 tys. zł, do samochodu maksymalnie 4-letniego kosztującego do 150 tys. zł. Podobno do 30 tys. zł ma wzrosnąć dopłata przy zakupie samochodu nowego.
redakcja autoflesz.com