Elektromobilność miała być kolejną dźwignią koncernów produkujących auta zeroemisyjne. Tymczasem plan, głównie Volkswagena, jak również Tesli i innych producentów aut elektrycznych spalił na panewce. Obserwujemy mocny spadek zainteresowania autami BEV.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nawet w Niemczech i Norwegii widać spadek zainteresowania elektrykami
Tylko w Niemczech, w roku 2024 udało się zainteresować autami BEV znacznie mniej nabywców – jak szacują nasi sąsiedzi sprzedaż jest mniejsza o ok. około 60-70 proc. Boom mija, a dziennikarze którzy widzieli już silniki iskrowe, a szczególnie diesle w muzeum, co jakiś czas odgrzewają temat... niby zeroemisyjnych samochodów. Volkswagen po aferze wszech czasów, skupił się na autach elektrycznych, ale to była mina z zapalnikiem opóźniającym.
Toyota z dużą rezerwą podchodziła do aut bateryjnych, choć ma na tym polu duże osiągnięcia. Na początku września japońskie media poinformowały, że koncern obcina o 1/3 plany produkcyjne aut elektrycznych na 2026 rok. Pierwszeństwo ma najnowsza Toyota Mirai i napędy wodorowe. Warto jednak wspomnieć, ze już w 2026 roku Toyota będzie sprzedawać auta elektryczne z nowymi akumulatorami o stałym elektrolicie.
Volvo z kolei zapowiedziało, że od 2030 roku produkować wyłącznie auta na prąd. Niestety, to już nieaktualne. Hybrydy zaś będą nadal produkowane, ale to rynek będzie ustalał warunki gry. Zdaniem szefów koncerny, elektromobilność nie jest panaceum na kłopoty motoryzacji.
Grupa Volkswagen nie daje za wygraną, nadal chce, aby di 2030 roku 70 proc. sprzedaży w Europie stanowiły auta elektryczne. To już też nieaktualne, a szefowie niemieckich fabryk zwalniają pracowników. W Polsce miały powstać nowe fabryki Grupy Volkswagena, ale przy tak spadającym zainteresowaniu autami na prąd proces ten będzie wydłużony.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ford z kolei zmniejsza produkcję aut elektrycznych – nawet o 30-40 proc. - nadal będzie rozwijał SUV-y i pikapy. Dział aut hybrydowych, w tym ładowane z gniazdka plug-in (PHEV) nie zostanie zahamowany.
Szefowie Renault planowali od 2030 sprzedawać wyłącznie auta elektryczne. Tu także rynek zweryfikował plany francuskiego producenta, aczkolwiek poprawiona Dacia Spring (100 proc. elektryczna), jest jednym z najtańszych elektryków na rynku, konkurujących z autami sprowadzanymi z Kraju Środka.
Auta elektryczne są nadal zbyt drogie
Zapasy samochodów elektrycznych piętrzą się na placach dealerskich i w portowych dokach. Producenci, mimo to, nadal produkują pojazdy elektrycznych, co prowadzi do zintensyfikowanej podaży, przy braku równowagi cen (pomiędzy podażą i popytem). Niektórzy mówią o efekcie Giffena, ale tak naprawdę walka producentów i klientów jest nierówna, choćby z takich powodów jak: nadal słaba sieć ładowania elektryków, niski zasięg tych aut, brak dopłat, frustracja przed ewentualnym ładowaniem i znikającym jak cień wskaźnikiem zasięgu, bardzo droga cena tych aut, a na dodatek wmawianie kierowcom, że są zeroemisyjne.
Ostatnio wracają znad morza widzieliśmy taki obrazek (na stacji paliw KRAUZ-OIL na trasie Wejherowo-Szemud) - kilka samochodów podjechało do dystrybutora, kierowcy zatankowali paliwo (ON i Pb 95) w niecałe 3-5 min. (wraz z zapłatą) i... odjechało. Obrazek irytujący zobaczyli przy wyjeździe ze stacji, tam ładowała się Tesla S, a w kolejce czekała kolejna Tesla.*
*/ Przypomnijmy tylko, że najszybsze dostępne ładowarki dla Tesli, zlokalizowane na terenie stacji typu Supercharger nie są tak cudowne, jak o nich mówią. Moc Superchargerów wynosi od 120 do 250 kW, co pozwala na naładowanie baterii nawet do 80 proc. w ciągu około 20-30 minut. Ale, tu pojawia się problem żywotności takiej baterii, ładowanie tak dużym prądem znacząco obniża wydajność energetyczną pokładowych baterii litowo-jonowych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / w niektórych pałacach już powstały (lub powstają) ładowarki małej mocy do ładowania aut elektrycznych...
Dopłaty - specjalne traktowanie samochodów na prąd nie jest już konieczne
Do tej pory rządy europejskich państw wspierały proces sprzedaży poprzez politykę zachęt i regulacji. Jednak zachęty pomału się kończą; dla przykłady od początku roku przestały obowiązywać ulgi na auta elektryczne w Norwegii, Niemcy z kolei znieśli przed wakacjami dopłaty do elektryków dla firm. W 2025 roku ulgi dla samochodów BEV znosi Szwajcaria - podobno zdaniem władz "specjalne traktowanie samochodów na prąd nie jest już konieczne".
redakcja autoflesz.com