Donald Trump podpisał kolejną dekret, który tak naprawdę jest uderzeniem w policzek swojego doradcy Elona Muska – to może oznaczać koniec elektromobilności w USA. Kilkukrotnie już pisaliśmy o tym, że żaden z naftowych szejków nie przyłoży ręki do tego, aby zakręcić kurek z ropą naftową. Świat nadal uzależniony jest od ropy naftowej, niestety Unia Europejska i Urszula von der Leyen tego nie chce zrozumieć. Dopiero kolejna prezydentura Trumpa pokazuje, że to najmocniejsi gracze tego świata decydują o tym, co jest korzystne w tym biznesie. Trump też pokazuje, że nie zgada się z polityką Unii Europejskiej, także w dziedzinie wojskowej, gospodarczej czy klimatycznej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / elektryczna Skoda Enyaq Coupe...
Trump chce – co popieramy - aby klienci mieli wolny wybór ws. samochodów, szczególnie elektrycznych. Argumentuje przy tym, że "nieuczciwe" dotacje dla elektryków i ograniczenia CO2 nałożone na samochody spalinowe zabijają prawdziwa motoryzację. Jeśli zabijają motoryzacje, to także skazują wykwalifikowanych pracowników na zwolnienia.
Donald Trump chce odwołania "obowiązku posiadania samochodu na baterie" w USA. Wymieńmy główne założenie prezydenta ws. elektromobilności:
- dekret ma zapis dot. zniesieniu barier w dostępie do tradycyjnych samochodów benzynowych (benzynowych, z silnikami Diesla, wodorowych czy hybryd);
- prezydent chce likwidacji "niesprawiedliwych" dotacji dla samochód elektrycznych, jak to miało miejsce w przeszłości i jak to ma miejsce obecnie w przypadku samochodów BEV masowo sprowadzanych z Chin;
- jest też kolejne hasło: "niech każdy ma taki samochód, jak sobie chce", ale bez dopłat;
- prezydent chce także usunięcia ulg podatkowych dla samochodów elektrycznych;
- samochody w USA mają być tańsze i łatwiej dostępne dla każdego, ale nie muszą już być "eco".
Dla przeciętnego Amerykanina samochody elektryczne są nie do przyjęcia, benzyna (nawet w autach o wielkich pojemnościach) rządzi. Ci głosowali na Trumpa mówią, że za jego poprzednich rządów paliwa były tańsze. Niestety, nie ma to potwierdzenia w naszych polskich realiach. Przypomnijmy, że Trump nakazał dodatkowe odwierty ropy naftowej, chce aby OPEC produkowało więcej baryłek ropy, co jego zdaniem miało obniżyć ceny paliw także w Unii Europejskie (i pozbawić Władymira Putina kolejnych zysków z eksportu ropy naftowej). Tymczasem w Polsce paliwa, po małym spadku, znów rosną.

Dokument podpisany przez Donalda Trumpa przekłada się na to, co obserwujemy w Niemczech - zakończenia państwowego wsparcia elektromobilności. To także cios, kolejny zresztą, dla sztucznego promowanie elektryków w Unii Europejskiej.
redakcja autoflesz.com