Honda to jeden z największych producentów samochodów na świecie i największy producent motocykli. Już w ubiegłym roku można było zauważyć cięcia na polskim rynku, choćby w liczbie autoryzowanych salonów (dziś mamy 15). Teraz japoński koncern planuje – śladem Toyoty - zmniejszyć inwestycje na badania i rozwój nad samochodami elektrycznymi o 30 proc. Na pierwszym planie będą auta hybrydowe i hybrydowe plug-in.
fot. Honda
Bossowie Hondy zwracają uwagę na spowolnienie sprzedaży aut elektrycznych BEV, ale to może być okres przejściowy. Niestety, nie do przejścia są ceny, wysokie ceny elektryków.
Decyzja o cięciach na elektryfikację do około 4,4 mld dolarów związana jest z rynkiem amerykańskim i niestabilną polityką samego prezydenta Trumpa. Nie jest on zwolennikiem elektryków i zrobił już kilka nieodpowiedzialnych kroków, sprzecznych choćby z dalszym rozwojem elektromobilności.
Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone wchłaniały dotychczas większościowy wolumen globalnej sprzedaży Hondy. Zarówna USA, Kanada i Meksyk (w 2024 roku) były najważniejszym rynkiem zbytu – ok. 37 proc. całkowitej sprzedaży Hondy (Chiny to 31 proc.).

Przypomnijmy, że Donald Trump unieważnił też dekret Joe Bidena, który zakładał, że do 2030 roku wszystkie nowe samochody osobowe sprzedawane w USA miały być pojazdami elektrycznymi.
Obecnie na rynku amerykańskim japoński producent ma kilka modeli hybrydowych, ale najlepiej sprzedają się Honda Accord i Honda Civic.
Dodajmy, że inny japoński koncern Nissan ma podobne problemy z elektrykami. Na kilka dnie przed premierą najnowszej elektrycznej Micry Nissan ogłosił, że zaniecha planów wybudowania na wyspie Kyushu fabryki baterii nowego typu do samochodów elektrycznych.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Bloomberg, Reuters