Chiny wygrywają potyczki celne z USA - wprowadzają limity na import pierwiastków ziem rzadkich dla europejskich producentów

Donald Trump wprowadził zabójcze cła, zarówno dla Europy,  jak i Chin (pomijając Rosję czy Białoruś). To broń obosieczna, co powinien wiedzieć prezydent Stanów Zjednoczonych, kreujący się na Zbawiciela. Tymczasem Chiny wprowadziły ograniczenia eksportowe na metale ziem rzadkich, potrzebne do produkcji samochodów elektrycznych, w tym baterii hybrydowych. W niektórych europejskich fabrykach zaczyna już brakować podzespołów, a płynność eksportowa i łańcuch dostaw  są zagrożone.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Przypomnijmy, że dopiero w maju br. doszło do przełomu w negocjacjach handlowych USA - Chiny. Donald Trump  obniżył cła od chińskich towarów do 30 proc. (z rekordowych 145 proc.). Chiny z kolei obniżyły  cła na towary z USA do 10 proc. (ze 125 proc.). Taki zamrożony poziom ma obowiązywać przez 90 dni.

Chiny, to jedno z najbogatszych państw, jeśli nie najbogatsze, posiadające aż 90 proc. złóż metali ziem rzadkich. Wiedział o tym doskonale Donald Trump wymuszając podpisanie umowy handlowej z Ukrainą na wydobycie pierwiastków ziem rzadkich. Jakie zasoby ma Ukraina wiemy niewiele, ale z pewnością nie tyle co Chiny czy Korea Pn.  Wystarcza to jednak na budowę najnowszych dronów średniego i dalekiego zasięgu, jak w operacji "Pajęczyna". Tymczasem Chiny już w kwietniu wprowadziły licencję dot. importu metali ziem rzadkich przez  największe koncerny motoryzacyjne, zarówno w Europie, jak  i w Ameryce.

Efekt domina został uruchomiony,  decyzja  Xi Jinpinga jest niepodważalna. Efekt znamy, niektóre fabryki już wstrzymują produkcję elektryków, a napięta już sytuacja może doprowadzić do geopolitycznego przesilenia. Z całą pewnością auta będą droższe, a elektryki znacznie droższe.

W Niemczech, to olbrzymi problem Boscha, BMW,  Mercedesa, a nawet Volkswagena i Audi (posiadających taką licencję).

„Obecny kryzys związany z chińskimi ograniczeniami eksportu metali ziem rzadkich to coś więcej niż problem logistyczny - to sygnał ostrzegawczy dla europejskiej polityki przemysłowej’ - wskazuje Tomasz Bęben, prezes polskiego Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).

Producenci samochodów elektrycznych z Japonii też nie mają lekko. Suzuki ogranicza już produkcje Swifta, Nissan z kolei ma zwolnić wykwalifikowanych pracowników, co spowoduje spowolnienie produkcji kilku nowych aut (Qashqai, Micra, Leaf czy Ariya).  

Choć eksperci są zgodni - nie istnieje alternatywa dla chińskich dostaw elektryków - to dwa-trzy lata zapaści musi się odbić na produkcji elektryków. Obecność, a raczej tsunami elektryków z Chin musimy (i chcemy) zaakceptować. 

Chińczycy odrobili lekcję aut przyszłości (czytaj elektryki BEV, hybrydy, hybrydy plug-in) lepiej niż europejscy producenci. Ponadto nowe rozwiązania chińskiego koncernu CATL produkującego najnowsze baterie hybrydowe, już na wstępie preferują auta chińskie w europejskich i polskich salonach. A finalnym wabikiem sprzedaży aut chińskich jest oczywiście cena i 7- letnia gwarancja!

- przeczytaj także:

Chiński gigant CATL wprowadza nowe baterie do aut elektrycznych

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg 

Publish modules to the "offcanvas" position.