Po dość korzystnej dla zmotoryzowanych decyzji Unii Europejskie w sprawie zakazu rejestracji samochodów z silnikami iskrowymi, w tym z silnikami Diesla, nacisk na elektromobilność został wyhamowany. Dla koncernu Peugeot, elektromobilność przestaje także być priorytetem.
fot. Omoda
Bossowie największych producentów motoryzacyjnych, w szczególności BMW, Stellantis, Mercedes-Benz czy Toyoty konsekwentnie prowadzą zrównoważoną strategię produkcji nowych aut. Chodzi o parytet w zakresie produkcji aut spalinowych i czysto elektrycznych BEV. W tym gronie znalazł się ostatnio Peugeot, który w przekazie swoich szefów przyznaje, iż elektryfikacja/ elektromobilność przestaje być priorytetem.
Alain Favey, CEO - prezes francuskiej marki w niedawnym wywiadzie dla La Repubblica powiedział, że Peugeot zmienia optykę ws. przejścia wyłącznie na samochody elektryczne. Co więcej, poinformował że koncern rezygnuje z planów powrotu do segmentu A (najmniejsze auta miejskie, zwykle do 3500 mm długości).
Przypomnijmy, że do niedawna plany bossów Peugeota oparte były na autach elektrycznych (hybrydowych), ale podobnie myśleli szefowie Volkswagena. Niestety, elektromobilność, a w szczególności odbiorcy ewentualnych elektryków nadal mówią NIE. Warto zwrócić uwagę, że Elon Musk buńczucznie zapowiadał, że do 2030 roku samochody elektryczne, w szczególności Tesla, zrewolucjonizują światowe rynki, a jego gigafabryki będą produkować najwięcej elektryków na świecie. Niestety srogo się zawiódł, to chiński potentat BYD już jest numerem jeden na świecie.
Alain Favey przyznaje, że elektromobilność, tempo zmian napędu, liczba stacji ładowania - to wszystko okazało się zbyt wolne i nadal nieopłacalne niż zakładano. Warto zwrócić uwagę, że Volkswagen wstrzymał produkcję niektórych modeli z rodziny ID. w Niemczech (ID.3, ID.4, ID.5) z powodu spadku popytu, problemów z łańcuchem dostaw, komponentami), co zaowocowało przestojami w zakładach w Zwickau i Dreźnie. W tym ostatnim mieście zakończono produkcję ID.3; ma w tym miejscu powstać centrum innowacji.

Elektromobilność nadal nie jest oczkiem w głowie dla klientów w Europie, Stanach Zjednoczonych, Azji (Indie, Etiopia, Nepal) czy w krajach Zatoki Perskiej (choć tu ten wskaźnik zainteresowania powoli się zmienia) . Alternatywą są nadal hybrydy i auta z silnikami iskrowymi, zwłaszcza po decyzji UE zawieszającej zakaz rejestracji aut spalinowych po 2035 roku. Trzeba jednak przyznać, iż są kraju takie jak Norwegia, gdzie klienci – wskutek licznych rządowych dopłat – wybierają głównie auta elektryczne.
Warto jednak pamiętać, że po okresie gwarancyjnym mogą zacząć się problemy z wieloma podzespołami, w których nie można wymienić konkretnej (pojedynczej części), co pokazali eksperci w TVN Turbo.
I na koniec małe, ale ważne spostrzeżenie. Mylą się ci, co tak faworyzują ulgi dla elektryków. Dla przykładu, w takich krajach jak:
- Islandia: od początku 2024 r. obowiązuje opłata drogowa uzależniona od przebytej odległości (pobierana za kilometr) dla pojazdów elektrycznych, wodorowych i plug-in;
- Wielka Brytania: wprowadzono przepisy, zgodnie z którymi od 1 kwietnia 2025 r. samochody elektryczne podlegają standardowym stawkom podatku od pojazdów (Vehicle Excise Duty);
- Holandia: pełne zwolnienie z podatku drogowego (MRB) dla EV zakończyło się w 2024 r.; w 2025 r. obowiązuje 75 proc. zniżki, a do 2030 roku stawka podatku ma zrównać się ze stawkami dla pojazdów spalinowych;
- Estonia: roczny podatek od pojazdów silnikowych (Mootorsõidukimaks) został wprowadzony w 2025 r., a jego wysokość jest obliczana m.in. na podstawie emisji CO2 i masy pojazdu;
- Belgia (Flandria): zwolnienie z podatku drogowego i rejestracyjnego dla pojazdów zeroemisyjnych zostanie zredukowane dla samochodów rejestrowanych od 2026 r.
redakcja autoflesz.com