Nie, nie będzie to pierwszy polski elektryk z 1981 roku, jak pieszczotliwie nazywają - przynajmniej niektórzy – Lecha Wałęsę. Pierwszy, polski samochód elektryczny zjedzie z linii produkcyjnej fabryki w Jaworznie w 2029 r. (w budowie) - zapowiedział podczas niedawnej konferencji prasowej prezes ElectroMobility Poland (EMP) Cyprian Gronkiewicz. Nie będzie to Izera.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Pierwszy samochód zjedzie z linii produkcyjnej w Jaworznie w 2029 roku - powiedział na konferencji EMP ElectroMobility Poland (EMP) prezes Cyprian Gronkiewicz. Nie będzie to Izera, którą niemal nosił na rękach b. premier Mateusz Morawiecki.
Podczas konferencji, minister aktywów państwowych Wojciech Balczun poinformował, że nazwa pierwszego polskiego auta elektrycznego nie została jeszcze wybrana, ale podkreślił - nie będzie to Izera.
Dużo wcześniej prezes MAP ogłosił, że strategicznym partnerem technologicznym spółki ElectroMobility Poland - dla projektu budowy hubu elektromobilności w Jaworznie - będzie tajwański koncern Foxconn. Przypomnijmy tylko, że wcześniej ElectroMobility Poland współpracował z chińskimi gigantami na polu elektromobilności (Geely i Chery). Niestety, nie dość skutecznie. Foxconn, to gigant słynącym z produkcji elektroniki m.in. dla Apple.
Wiadomość dobra, choć mocno spóźniona, bo tsunami chińskiej elektromobilności zalewa obecnie polski rynek motoryzacyjny. Czy ElectroMobility Poland będzie mogło konkurować z samochodami elektrycznymi i hybrydowymi z Kraju Środka. Cóż, wszystko zależy od kilku czynników, jednym z pewnością będzie cena, drugim nowoczesne (nowej generacji) akumulatory zdolne do zasilania silnika elektrycznego - zasięg - na poziomie 500-800 km. Z nawiązką takie zasięgi proponują już chińskie SUV-y z koncernu Chery, BAIC, MG, GAC czy BYD.

Ale karty są na stole, liczy się także design, gwarancja czy serwis pogwarancyjny. Przypomnijmy tylko, że całkiem niedawno pisaliśmy o dyrektorze zarzadzającym Hondy – Toshihiro Mibe powiedział wprost, dziś żaden europejski koncern (także amerykański) nie ma szans na rywalizację z chińskimi klonami. Czy miał rację?
redakcja autoflesz.com