Już po raz siódmy na zamku Topacz, niedaleko Wrocławia, zorganizowano "Zlot Pojazdów Zabytkowych MotoClassic Wrocław". To chyba największa i najlepiej zorganizowana impreza retro w Polsce. Podczas dwudniowego show, wrocławianie, goście, miłośnicy motoryzacji, a także dziennikarze obejrzeli piękne oldtimery, doskonale odrestaurowane klasyki, motocykle, a nawet lokomobile – jednym słowem perełki motoryzacji. Jednak niemal wszyscy chcieli zobaczyć najpiękniejszy kabriolet świata, czyli Mercedes-Benz Pagoda. Dodajmy z różnych roczników, w różnych kolorach i z bardzo ciekawym wyposażeniem.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Podobnie jak w latach ubiegłych swoje namioty rozwinęli dolnośląscy dealerzy prezentując najnowsze - i te nieco starsze - modele. Doskonale prezentował się w tym towarzystwie sektor Mercedes-Benz Grupy Wróbel. W tym roku prężni właściciele dolnośląskich salonów zaprosili na spotkanie szeroką grupę nowo przybyłych gości pragnących poznać legendę designerskiego sztychu Paula Bracq'a.
Paul Bracq, genialny stylista, zaprojektował kilkanaście samochodów osobowych. Najbardziej znany jest Mercedes W113 Pagoda. Choć pracował głównie dla Mercedesa (w latach 1957-1967), gdzie oprócz Pagody zaprojektował luksusową limuzynę W100, 220 S coupe, limuzyny klasy średniej W114 i W115 czy W108. Francuski stylista pracował także dla BMW (głównie seria 7) oraz Peugeota (modele 505 i 604). Spod jego ręki wyszedł także sztych nadwozia szybkiego francuskiego pociągu TGV. Stylista wraz z małżonką przyjechał na zaproszenie W113 Pagoda SL Klub Polska i jak wspomnieliśmy Grupy Wróbel.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / jedno z najładniejszych stoisk Grupy Wróbel
Mocne wejście mieli także przedstawiciele miejscowego dealera BMW Team, gdzie królowały sportowe sedany, luksusowe limuzyny i cenione motocykle. Pod wspólnym dachem prezentowano także nowości Jaguara (z Samochodem Roku Jaguarem F-Pace na czele). Spore zainteresowanie, szczególnie u dzieci, wzbudzał Polaris Slingshot, czyli trójkołowy pojazd z nadwoziem kompozytów i silnikiem 2,4- litra 173 KM.
Stoisko Nissana reprezentował IMPWAR Sp. z o.o. Z nowości widzieliśmy: nową Micrę, najlepiej sprzedający się samochód elektryczny Nissan Leaf (jeszcze w starej zabudowie), 370Z, nowy Nissan Navara, X-Trial, nowy Qashqai. Z kolei Grupa Germaz prezentowała modele Suzuki, Forda i Mitsubishi. Spore zainteresowanie wzbudzał Swift mild hybrid, jak również odlotowe motocykle Suzuki. Ten ostatni model mieliśmy przyjemność już testować, zresztą z wypiekami na twarzy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Lexus Wrocław zaprezentował swoje najnowsze krążowniki, a wśród nich LC500, RC200T, GS450 (miał być także LS 500h). Lexus LC 500 to sportowe coupe, które zadebiutowało podczas Salonu Samochodowego w Detroit w styczniu 2016 r. Model zaprojektowano na nowej platformie ze stali o podwyższonej wytrzymałości. Sercem coupe jest 5-litrowy silnik V8, produkujący 467 KM i 528 Nm. Motor współpracuje z 10-stopniową skrzynią automatyczną i katapultuje do pierwszej setki poniżej 4,5 s.
Jak nam powiedzieli sprzedawcy w Polsce już przyjęto kilkanaście zamówień na to odjazdowe i pełne wigoru coupe. Rzeczywiście, widzieliśmy ten model już na przedpremierowej prezentacji i zrobił na nas mocne wrażenie.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Lexus GS450h - osiągi w pełni hybrydowego Lexusa GS 450h stawiają na baczność konkurencję. Napęd hybrydowy to efektywna elektrownia polowa, produkuje 345 KM. W skład hybrydowego układu wchodzi 3,5-litrowy silnik benzynowy V6 z bezpośrednim wtryskiem paliwa (działający w cyklu Atkinsona i Otto), który inteligentnie współdziała z silnikiem elektrycznym o dużej mocy.
Limuzyna przyspiesza płynnie do pierwszej setki, zaledwie 5.9 sekundy, a zużycie paliwa udało się zmniejszyć do 5.9 l/100 km ( w wersji Elite z pakietem Eco), a emisja CO2 spadła do 137 g/km. Podobnie jak wszystkie pojazdy hybrydowe Lexusa, w trybie samochodu elektrycznego GS 450h nie zużywa benzyny i nie wydziela CO2 i tlenków azotu NOx.
Z kolei LS 500h to wyjątkowa limuzyna nafaszerowana elektroniką i aplikacjami z drewna orzechowego. W środku zadbano a najdrobniejsze szczegóły i specjalnie zaprojektowano system audio firmy Rockford Fosgate. Pod maską niemal 354 KM i napęd hybrydowy. Nieco później dostępny będzie także model z jednostką iskrową 3.5 V6 415 KM.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Spacerkiem po zielonych terenach zamku
Podczas MotoClassic Wrocław udostępniono do zwiedzania halę Muzeum Motoryzacji, gdzie stałą ekspozycję mają polskie, niemieckie i czeskie motocykle (a także motorowery). Brakowało jedynie Sokoła (była jednak unikalna Podkowa), za to naczelne miejsce zajmowała radziecka Czajka, limuzyna najważniejszych notabli komunistycznych b. ZSRR. Ze wzruszeniem obejrzeliśmy też przejazd polskiego Mikrusa, kłęby niebieskiego dymu, rachityczny silniczek dwusuwowy, spartańskie wyposażenie. Mikrus był snem o polskiej motoryzacji, wyprodukowano zaledwie 1728 egzemplarzy(pojemność 296 ccm, moc 14,5 KM). Zaraz przy wejściu stał chyba najstarszy traktor w Polsce (niestety bez opisu), a kultowy już Dzik 21 (ciągnik jednoosiowy) z 1957 roku i jeszcze lepiej utrzymany motocykl MZ Trophy (podstawowy ścigacz polskiej milicji w okresie PRL-u) zapraszały gości do wnętrza.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Przypomnijmy, że pomysłodawcą i organizatorem imprezy MotoClassic Wrocław jest Towarzystwo Automobilowe Topacz, prowadzące na co dzień Muzeum Motoryzacji Topacz.
Ciut więcej o Motoclassic?
W Polsce Pn. to nadal niemal nieznana impreza, szkoda. Dużo się mówi o Targach Poznańskich, ale wystawy i zloty na zamku Topacz biją wszystkie tego typu wydarzenia w Polsce. W głównej mierze to zlot zabytkowych pojazdów z lat 1886-1980 z Polski, a także Europy Zachodniej. Ekspozycji tych automobili towarzyszy prezentacja samochodów większości współczesnych marek, a ich piękne właścicielki mogłyby opisać niejedną ciekawą historię. My podziwialiśmy Mercedesa SL 190, jego właścicielka pani Iwona z Warszawy przyznała nam rację, iż to jeden z najpiękniejszych klasyków na zamku Topacz. Dziś lśni i przyciąga ekipy filmowe i zwykłych widzów tego spektaklu, jeszcze kilka lat temu był zapomnianym wrakiem schowanym w stodole.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Ciekawą historię miał Dodge Challenger Magnum 7.2 380 KM, zaprojektowany jako rywal dla Forda Mustanga i Chevroleta Camaro. Model z 1972 roku został sprowadzony z USA dwa lata temu w stanie rozpoczętej renowacji. Dziś pieścił oko fanów na Zamku Topacz, z najmocniejszym silnikiem, winylowym dachem i skórzaną tapicerką.
Równie ciekawy był Jaguar XK8 Convertible z 1997 roku, pojemność 3,9- litra 284 KM (co ciekawe nowe opony Hankooka), właściciel Adam Piotrowski, Giełda Klasyków Poznań.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Najpiękniejsze pojazdy zabytkowe na terenie parku i dziedzińcu zamku Topacz
Przez dwa dni podziwiało ponad 3 tys. zwiedzających. Premiery i pokazy klasyków jak zwykle prowadził Krzysztof Ibisz i Joanna Ziętarska. Warto dodać, iż na specjalnym szutrowym torze uczestnicy imprezy, jak również wystawcy (tak prezentowało swoje SUV-y Audi) podejmowali rally-crossowe współzawodnictwo. To niezwykle widowiskowa okoliczność podziwiania takich modeli w dynamicznej jeździe. Wspomniane Audi serii Q pokazano w kilku próbach pokonywania trawersów, dużych kątów natarcia i zejścia.
Wystawa specjalna na wzorowo wystrzyżonej trawie golfowej, przed zamkiem, poświęcona była Bugatti. Wielu reporterów telewizyjnych dłużej zatrzymywało się przy nadzwyczaj pięknie odrestaurowanym klasyku American LaFrance, to wóz strażacki z 1927 roku. Oczywiście na chodzie, gdy jeździł to zwiedzający aż otwierali usta z wrażenia.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Powiedzieliśmy już, że I Międzynarodowy Zlot W113 PAGODA SL Klub Polska – zaszczycił Paul Bracq z małżonką. Na specjalnie wydzielonym placu parkowało ponad 20 pojazdów tego kultowego modelu zaprojektowanego przez Francuza. Jeden z właścicieli napisał nawet notkę informacyjną „Najpiękniejszy samochód świata”. Patrząc na te klasyki, trudno nie przyznać mu racji.
Kolekcje specjalne przedstawiły także kluby, między innymi Rolls-Royce Enthusiasiast’s Club oraz Casual Car Club Warsaw. Niemal wszystkie cacka pokazujemy na zdjęciach, są piękne, wręcz zjawiskowe. Ich właściciele mają nawet zamówienia, jako luksusowy samochód do ślubu.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Militaria, grupy rekonstrukcyjne, odrestaurowany sprzęt z demobilu
Podobnie jak w roku ubiegłym swoje miejsce wydzierżawił Sektor Grup Rekonstrukcji Historycznej. To jeden z najciekawszych zakątków wystawy, gdzie prezentowano pojazdy, motocykle, samochody opancerzone, a nawet armaty i sprzęt łączności. Na scenie odbywał się pokaz umundurowania oraz wyposażenia grup rekonstrukcji historycznej z regionu Dolnego Śląska. Świetny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie.
Pytaliśmy zakręconych rekonstruktorów o epizody z Dolnego Śląska, tuż po wycofaniu Niemców z twierdzy Wrocław, chodziło nam o słynne precjoza, obrazy, kosztowności o których pisał dr Günther Grundmann. Nawiązaliśmy też do Zamku Książ, bomby atomowej i słynnego naszyjnika z czarnych pereł ks. Daisy. Niestety, nikt oficjalnie nie chciał wypowiedzieć się do kamery.
Za pokaz Grup Rekonstrukcji Historycznej wystawiamy laurkę, nigdzie w Polsce nie widzieliśmy tak wiernie odrestaurowanych eksponatów z okresu II wojny światowej. Brawo!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Ciekawostką wystawy, po raz pierwszy w Polsce, były pojazdy specjalne, czyli luksusowe (ponad 150-letnie) karety i powozy. Białym krukiem był „Brek” należący onegdaj do księcia Sanguszki.
Mercedes-Benz W113 „Pagoda”
Zaprezentowany na Salonie w Genewie, jako następca sportowego 300 SL Roadster. Przydomek „Pagoda” odziedziczył po wklęsłym dachu (hardtop), przypominającym świątynie Dalekiego Wschodu. Mechanicznie SL W113 spokrewniony był z modelem 220 SE (W111). W113 to cabrio na wskroś bezpieczne (kontrolowane strefy zgniotu, kabina z wytłoczek o podwyższonej wytrzymałości, pasy bezpieczeństwa w opcji). Niektóre elementy blacharskie wykonano z aluminium.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
"Pagoda" była produkowana do 1971 roku, łącznie powstało 48 912 samochodów. Obecnie, głównie ze względu na swoją niezawodność (i przepiękną kreskę nadwozia) jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej poszukiwanych klasyków. We Francji, jego konstruktor Paul Bracq ma firmę przywracającą blask takim perełkom. Najmocniejsza wersja to model 280SL 170KM. W Polsce cena tego modelu dochodzi do 300 tys. zł!
Chevrolet Camaro – samochód osobowy typu pony car produkowany przez koncern General Motors w latach 1967 – 2002, wznowienie produkcji od 2009 roku. Premiera odbyła się we wrześniu 1966 roku na Salonie w Detroit. Na linii montażowej Camaro dzieliło płytę podwoziową i podzespoły z Pontiakiem Firebird.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / zdj. 1-2 Chevrolet Camaro III Chevrolet Camaro III wprowadzony na rynek w 1982 roku. Pierwsza generacja Camaro z nadwoziem typu hatchback oraz fabrycznymi silnikami z wtryskiem paliwa. Po raz pierwszy w modelu Camaro zastosowano silniki czterocylindrowe, które w 1985 roku zostały wycofane z oferty. W czasie produkcji trzeciej generacji (w latach 1985 - 1990) dostępny był słynny model IROC-Z (1985-90) nazwany tak na cześć serii wyścigów International Race of Champions; silnik o pojemności 5,7 - litra. Fot 3-4 Chevrolet Corvette.
Camaro było konkurencją dla Forda Mustanga. Pierwsza generacja otrzymała bardzo dobre silniki 3.8 R6. W późniejszych modelach stosowano jednostki wolnossące 5.7 V8 350KM. Najmocniejsza 6.2 V8 może mieć aż 580 KM, a jednostka 7.0V8 produkowała ponad 505KM.
„Camaro” we francuskim slangu znaczy „kompan” (z nawet "przyjaciel") , a jeśli spytacie właściciela o to czym jest dla niego „Camaro’, to niemal zawsze odpowie, że to dzikie zwietrzę, które zjada Mustangi. Riposta fanów Forda ścinała z nóg. Wyszukali oni w starych hiszpańskich słownikach, że Camaro to owszem zwierzątko, ale raczej o wątpliwej urodzie, do tego niegroźne - przypomina... krewetkę. Nasza redakcyjna koleżanka dodała jeszcze, co nieco - bardziej dociekliwi dopiekają w ten deseń - "mały" albo "pokraczny" (kreatura). Gdyby zagorzali zwolennicy Forda wiedzieli, że pewien gatunek skorupiaka przypominający wyglądem krewetkę tj. rawka błazen wcale nie jest taki łagodny, to z pewnością nie wysuwaliby takich dział. Ale medialnie to działa, jak słynna wypowiedź wiceministra obrony: "Francuzi to ludzie, którzy uczyli się od nas jedzenia widelcem".
Chevrolet Corvette – samochód sportowy produkowany przez koncern General Motors od czerwca 1953 roku. Od 2013 roku produkowana jest siódma generacja pojazdu (C7). Pomysł na powstanie Corvetty przypisuje się Harleyowi Earlowi, nazwę Corvette wymyślił Myron Scott. Inspiracją były fregaty, mobilne małe statki. Pierwotnie Corvette produkowano w Michigan, jak również w Missouri, od trzeciej generacji (C3) wytwarzane są w Bowling Green w Kentucky.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Ford T z 1923 r. – jeden z najładniej odrestaurowanych pojazdów wystawy. Model ten powstał w 1908 r. a jego konstruktorami było kilku zapaleńców: Henry Ford, C. Harold Willis, Josef Galamb i Eugene Farkas. Zadanie postawione konstruktorom nie było łatwe, gdyż auto miało być tanie, łatwe w naprawie, niekłopotliwe w prowadzeniu i obdarzone dużym prześwitem.
We wrześniu 1908 r. z taśmy fabryki Piquette Plant w Detroit zjechał pierwszy model. Co ciekawe, była to pierwsza na świecie taśma montażowa. Ford T napędzał 4-cylindrowy silnik umieszczony z przodu o mocy 20 KM, samochód rozpędzał się do 68 km/h i zużywał ok. 15 l/100 km. W latach 1914-1926 oldmobil był malowany na czarno, często nazywany pieszczotliwie Tin Lizzy (blaszana Elżunia). Model ten został wyprodukowany w liczbie ponad 15 mln egzemplarzy i mocno zmotoryzował Amerykę.
Muzeum Powozów w Galowicach (ok. 10 km na pd. od Wrocławia) zaprezentowało kilka doskonale odrestaurowanych powozów oraz Plymutha 30U z 1931 r. Model ten o pojemności 3213 ccm i mocy 48 KM miał 3-biegową skrzynie ręczną i... kryształowy wazonik na kwiatek do butonierki.
Tuż obok Muzeum Powozów w Galowicach stała ekspozycja Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej m.st. Warszawy z przepiękną sikawką konną (parową) z 1908 r.
Podsumowanie
W tym roku było znacznie mniej modeli zabytkowych, nie mniej liczy się jakość a nie ilość. Impreza bardzo dobrze zorganizowana, nagłośniona znów li tylko na Dolnym Śląsku. Kolejne brawa dla organizatorów za parkingi – nie uwierzycie – bezpłatne (cena biletu 30 zł, więc co nieco uzasadnione posunięcie). Pomysłodawcą i organizatorem imprezy MotoClassic Wrocław było, jak wcześniej powiedzieliśmy, Towarzystwo Automobilowe Topacz. Sam zamek to z kolei przykład kolejnej, starannej rekonstrukcji budowlanej, gdzie olbrzymi park, staw wodny i sporo wolnej przestrzeni wręcz idealnie nadaje się na takie imprezy. Wszędzie czysto, porządek ogólnowojskowy, świetny klimat, pyszna kuchnia.
- przeczytaj także:
- Wrocław - VII edycja Motoclassic
- MotoClassic Wrocław 2016 – szrociaki, kultowe motocykle, legendy PRL-u
- MotoClassic Wrocław 2016 – perełki motoryzacji, nowości modelowe
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com
obsługa własna![]()