Chyba żaden samochód nie podnosi ciśnienia tak, jak McLaren. No może Lexus LF A, ale wyprodukowano ich jedynie 500 szt., dziś są schowane pod kołderką w garażu niejednego szejka. McLaren to zupełnie inna bajka, napisana od nowa przez jednego z najbardziej znanych stylistów Roberta Melville’a, obecnie szefa zespołu McLaren Applied Technologies.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Choć salon McLarena na Pradze rozpoczął sprzedaż tych sportowych supersamochodów w ubiegłym roku, to dopiero dziś nastąpiło uroczyste otwarcie tego ekskluzywnego miejsca – McLaren Warszawa, przy ul. Ostrobramskiej 73. Obiekt robi wrażenie, należy do rodzinnej firmy Fus Group, w której pracują entuzjaści.
Mieliśmy okazję porozmawiać z panem Tomaszem, który wespół z bratem Piotrem przejął to imperium od swojego ojca Tadeusza. Senior rodu z kolei, bakcylem motoryzacji zaraził się jak grypą, od swojego ojca Mikołaja, który jeszcze w okresie wojennym prowadził manufakturę z motocyklami (w Biłgoraju, również BMW).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zanim przejdziemy do samej prezentacji trzeba wspomnieć, iż firma rodzinna Fus Group działa jak szwajcarski zegarek (otrzymała tytuł „Dealera Roku 2017” za ASD BMW), tu nawet ochrona i część parkingowa jest większa niż u prezydenta Warszawy. Wszędzie porządek, prestiżowe samochody (BMW, mini, Rolls-Royce, Alpina i najnowszy McLaren, także motocykle BMW). Warto dodać, że na parkingowym placu dostrzegliśmy, co najmniej, dwie ładowarki do aut elektrycznych (bmw i3, bmw i8).
Prezentacja – ważni ludzie z samej centrali
Zanim rozpoczęto przedstawienie mogliśmy posłuchać ognistego bulgotu tych sportowym maszyn, które opuszczały przysalonowy parking szybciej niż słynna Tesla S Elona Muska. Każdy obracał głowę, bo nie od dziś wiadomo, że najważniejszy jest ten pierwszy look.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Tomasz Fus, w środku (w niebieskim garniturze)
Gdy jednak porozmawia się chwilę z Tomaszem Fusem, dochodzi się do wniosku, że to normalny fan motoryzacji, zakochany w najbardziej luksusowych samochodach. Żadnej sztuczności, celebryckich manier i mówienia wszem i wobec, iż diesle są już skończone. Ale o tym powiemy innym razem.
Do salonu, obowiązkowo wchodziliśmy po czerwonym dywanie, jak na Festival de Cannes, gdzie paparazzi szukają sensacji dla tabloidów. Gości witała pani Magdalena Konstantynowicz, szefowa PR Auto Fus Group – to ona dostrzegła naszą redakcję, za co już dziękujmy!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W środku skromnie, ale telewizory OLED najnowszej generacji. I to kilka! Wprawdzie salon pomieści zaledwie kilka bolidów, ale za to wartych fortunę. Ten najnowszy GT zajmował ekspozycyjne miejsce, w świetle kamer, przy mocnych akordach muzyki płynącej z jeszcze lepszych głośników, w atmosferze angielskiej prezentacji Amel Boubaaya, Head of Lifestyle and EU Communications. To ona wprowadziła w temat gości, fanów i dziennikarzy, gdyż jak to zwykle bywa niektórzy mówili wprost, że Mclaren to nie ich target.
McLaren - zaczynał od sportowych, szybkich bolidów
Dla pełnej jasności powiedzmy, że brytyjska firma w sportach motorowych (głównie F1) obecna jest od 1963 roku, a od 1989 roku rozszerzyła swoje portfolio na samochody z homologacją drogową. Większość modeli produkowana jest w brytyjskim Woking. Warto też dodać, że McLaren był pierwszym producentem, który w swoich konstrukcjach wykorzystał włókna węglowe, kompozyty i innowacyjne rozwiązania (np. silnik z tyłu zabudowany od spodu czy pełne unoszone drzwi).
- Tu kierowca czy właściciel auta nie ma dostępu do silnika, w niektórych modelach nawet nie można podnieść pokrywy silnika, wszystko jest zabudowane i dostępne "od spodu", dla mechanika - wyjaśnia jeden z pracowników firmy
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Bagażnik w sportowym modelu?
Mc Laren to znany producent aż trzech sportowych linii modelowych w tym supersamochody np. 720s czy torowe (Senna GTR, Speedtail). Najważniejszym jednak modelem w portfolio warszawskiego salonu jest od dziś McLaren GT. Jak przekonywał David Gilbert, Managing Director Europe, pierwotnie GT miał być 4-miejscowy, ale zwyciężyła pragmatyka i coś jeszcze. Jak myślicie, to „coś” to... bagażnik. W sumie są dwa, jeden z tyłu na... kije golfowe, a ten z przodu pomieści może kontener pepsi-coli. Nie próbujecie jednak tego z napojem Caleba Bradhama (farmaceuta, wynalazca pepsi-coli) gdyż 200 km/h bolid uzyskuje w niecałe 9 sekund, a po odkręceniu nakrętki - z całą pewnością - utytłacie białą skórę Nappa.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na koniec David Gilbert potrząsnął zebranych motomaniaków i gości, zapowiedział iż McLaren nie podejmie się produkcji SUV-ów. Kto zatem kupi taki model, którego cena zaczyna się od 210 tys. dolarów?
Szef firmy, Mike Flewitt powiedział w jednym z wywiadów, że znajdą się tacy, również w Polsce. Mclaren GT ma być bezkompromisową propozycją w swojej klasie, łączącą wspaniałe prowadzenie i torową zwinność. O zużycie paliwa nikt nie pyta, bo to pytanie nieodpowiednie. Komfort zaś jest gratis!
Monstrum pod maską
Dwumiejscowe GT oparte jest na lekkiej płycie podłogowej i włóknach węglowych, a pod maską znajdziemy czterolitrowy motor V8 bi-turbo 620 KM oznaczony jaki M840TE. Z danych technicznych tego modelu dowiadujemy się, że niemal 630 Nm dostępnych jest już w przedziale 3000-7250 obr./min. Tak potężny moment obrotowy przenoszony jest za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni automatycznej - dwusprzęgłowej - SSG. To wystarczy, aby komary które zaczynają już swoje harcem, szerokim łukiem omijały salon McLarena.
Każdy model tu sfotografowany przez nas miał specjalne opony (głównie Pirelli), które gwarantują bezpieczną jazdę nawet przy prędkości ponad 326 km/h (motor nie ma kagańca, więc jazda na torze pobudza produkcję endorfin).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawostką jest zużycie paliwa, zaskoczyło nas, iż w cyklu mieszanym zużycie wynosi 14,6 l/100 km. Potwierdził to pan Tadeusz Fus, gdyż kierowcy salonu przeprowadzili własne próby drogowe w Warszawie. Zaznaczył jednak, że wszystko zależy od techniki jazdy i agresywności kierowcy.
- Poza miastem, na autostradzie A2 udało się nawet uzyskać 11,9 l/100 km bez szaleństw - zaznaczył Tadeusz Fus, właściciel rodzinnej firmy
Równie dobrze wygląda to w dziale emisji spalin, według testu WLTP emisja CO2 jest nikła i wynosi 270 g/km, w cyklu NEDC - 245 g/km.
McLaren GT – superlekki Grand Tourer, łączy świetne osiągi z łatwością prowadzenia na długich dystansach, przy czym jest lżejszy, ogniście oddaje moc i szybciej łączy zmysły kierowcy niż jakikolwiek inny samochód na świecie. To nowy pojazd w rodzinie produktowej Mclarena, tuż obok już istniejącej serii: Sports, Super oraz Ultimate.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Angielski producent akcentuje komfort jazdy (niestety nie było to możliwe podczas pokazu) i najlepsze wykonanie wnętrza w tym segmencie. Rzeczywiście, każdy element jest dopracowany, a fotele ze skóry Nappa szyte są u najlepszych mistrzów; warto zwrócić uwagę na profesjonalny ścieg łączenia białej skóry foteli czy na wykonanie wieńca kierownicy.
W środku zaawansowany system informatyczny HERE oraz system GPS z aktualizowanym ruchem na drodze w czasie rzeczywistym (możliwy jest nawet odbiornik satelitarny). Głośniki firmy Bowers&Wilkins (w sumie 12 głośników; subwoofery wykonano z włókna węglowego, a średniotonowe „mid range speaker” z kevlaru) perfekcyjnie zamontowano w drzwiach (unoszonych do góry) i tylnych „boczkach”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / silnik McLarene GT niewidoczny, dojście tylko od spodu, tu w celach poglądowych wykorzystaliśmy inny model serii LT
Ponadto znajdziemy tu:
- nowy system zawieszenia Proactive Damping Control połączony z hydraulicznym układem kierowniczym, co zapewnia niezrównaną dynamikę prowadzenia Mclarena i „czucie” nawierzchni;
- hamulce z gigantycznymi tarczami (367 mm przód/ 354 mm tył, z włókien węglowo-ceramicznych) zaprojektował dział McLarena, pozwalają na codzienne użytkowanie bolidu w mieście. Uzupełnieniem są dedykowane, niskoprofilowe opony Pirelli P Zero (225/35R20 z przodu i 295/30R21 z tyłu);
- prześwit i wysokość foteli (siedzi się nisko) zaprojektowano z myślą o bezproblemowym pokonywaniu szykan (krawężniki, przejazdy tramwajowe, typowe polskie dziury);
- unikalne rozwiązanie układu wydechowego, z dwiema końcówkami ze stali nierdzewnej;
- masa 1530 kg jest nieosiągalna, przynajmniej na tę chwilę, dla konkurencji;
- samonośne nadwozie MonoCell II-T (Touring) obejmuje także przestrzeń bagażową o pojemności 420 l umieszczoną pod przeszkloną pokrywą silnika (za dopłatą podnoszoną elektrycznie), Niestety, przewożenie przedmiotów znanych z codziennego użytkowania (np. elektryczna hulajnoga czy składany wózek spacerowy) jest utrudnione bądź niemożliwe - producent podaje jednak, że przewieziemy narty o długości 185 cm. Ale to i tak nie przeszkadza klientom, którzy pragną jeździć takim modelem, innym niż wszystkie dotąd w Warszawie i kilku miastach w Polsce. Jeśli to nie wystarczy, dodatkowe 150 litrów wygospodarowano... z przodu, jak w znanej już Tesli S.
McLaren GT, to także czwarty model planu biznesowego Track 25 ogłoszonego w ubiegłym roku. Zamówienia na ten model można już składać, ale odbiór będzie możliwy dopiero pod koniec 2019 roku. Cena – 237.500 euro!
redakcja autoflesz.com, obsługa własna