I mają rację! Problem w tym, że choć ich stan wymaga natychmiastowej interwencji i stosownych decyzji – nie mówiąc już o ekspertyzie – wszystko ślimaczy się już od 9 października ubiegłego roku. Czy prezydent Bruski już wie o agonii wiaduktu, o tym, że z każdym dniem zagraża bezpieczeństwu kierowców i pasażerów PLK. To na dziś tykająca bomba z opóźnionym zapłonem – niemal tak samo było podczas katastrofy budowlanej na autostradzie A10 pod Genuą w 2018 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wiadukty Warszawskie - jazda po minie!
Ale nie z wszystkimi argumentami drogowców zgadzają się kierowcy, którzy codziennie muszą jeździć, jak... po minie. Czy warto ryzykować? To pierwsza podstawowa sprawa. Druga, to jak zapewnić objazd na czas remontu? To już można zrobić, choć będzie to uciążliwe na co najmniej 2 lata (ul. Przemysłowa, teren PLK czy wybudowanie tymczasowego mostu przez wojsko).
Dziś fachowcy od mostów mówią, że błąd popełniono już 37 lat temu wybierając tę wadliwą technologię, ale przypomnijmy iż kapitalny remont wykonano w latach 2007-2008 roku za bagatela... ponad 20 mln złotych. Czy już wtedy nie widziano o błędach, wadliwych podporach i braku pełnej gwarancji?
Co z tego, że nowy wiadukt ma to kosztować 200 mln złotych, gdy chodzi o bezpieczeństwo kierowców, pasażerów MZK, bydgoszczan i gości. Kto dopuścił do takiej partackiej roboty, kto zezwolił na taką fuszerkę, gdy budowano te filary, czyżby nie ma było okresu pogwarancyjnego w umowie? Dziś firma dokonująca remontu kapitalnego WW umyła ręce!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Krótkie podsumowanie 10. letniej kadencji prezydenta Bruskiego
Gdy prezydent Bruski starał się reelekcję mówił: co już dokonał, a co jeszcze przed nim, podsumował też swoją prezydenturę w mijającym roku. Jak to wygląda? Oceniają to bydgoszczanie, a nie klakierzy od posła „boksera” Nitrasa. Czy rzeczywiście wygląda to – mówiąc najprościej – optymistycznie? Przypomnijmy tylko podobne epizody z północnym wiaduktem wciągu ul. Wojska Polskiego, niedokończona budowa tramwaju na odcinku „Babia Wieś” (powód – niezakończone postępowanie tzw. upadłości deweloperskiej Nordic Development), problem z wantami na Trasie Uniwersyteckiej (tuż przed zakończeniem gwarancji), konflikt „lampowy” z Eneą, wojna podchodowa z wojewodą o eksmisję Tartaku Bydgoszcz przy ul. Ujejskiego 44, konflikt z kibicami Zawiszy, czy podobna wojna o pas ruchu przy farze z bp Tyrawą. Śmierdzącą sprawą jest też teren po b. Zachemie, winnych nie ma, choć skażony teren pozostał. Podobnie z wyborem firmy "Komunalnik" na jednego z głównych operatorów sektora śmieciowego w mieście - to oczywista porażka!
Na dziś wygląda to tak, jak w Kancelarii Prezydenta RP, niewierni i mający swoje zdanie odchodzą, reszta odcina kupony, aby dotrwać do końca kadencji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Co się udało? Brawo za oddalenie roszczeń pana Żydowicza i zakończenie działalności z tym panem. Z pewnością Wyspa Młyńska i Młyny Rothera, choć szlaki przetarł już b. prezydent Dombrowicz. Cenimy też wizję prezydenta za koncepcję elektromobilności komunikacji publicznej, choć przegrywamy w walce o pozyskanie środków na ten cel; nie rozwijamy też sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych. Wizji nabiera też Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny. Na pochwałę zasługuje Astoria, choć już wiemy, że problemu z parkowaniem nie rozwiązano (zbyt mała liczba miejsc dla gości na trybunach). Bydgoski Dworzec Główny zwany też "żelazkiem" także jest wizytówką miasta i prezydenta, aczkolwiek PKP/PLK czyli właściciel terenu już żąda opłat za miejsca parkingowe.
Wykonawcy podpór tymczasowych
Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej miał wyłonić do 11 stycznia wykonawców na tymczasowe wzmocnienie tej fatalnej konstrukcji metalowymi podporami (klatki, kratownice), ponoć zgłosiło się kilku wykonawców, ale wszyscy liczą na bydgoską firmę "Gotowski" - jest chyba najsolidniejsza i taka bydgoska.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Autoironia czy brak wiedzy
Smaczku całej tej sprawie dodaje fakt, iż ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach podają fakty do znanej w mieście gazety, które są rozbieżne ze stanem faktycznym. Rzecznik ZDMiKP wypowiada się do mikrofonu: „(...) ściśle kontrolujemy obiekt i nie stwierdzamy, aby cokolwiek pod spodem z niego spadało, na trawę czy na jezdnie”. Wystarczy obejrzeć zdjęcia, aby kompletny dyletant miał swoje – zupełnie inne zdanie. Zresztą ten fragment złotoustej wypowiedzi cytują niemal wszystkie media piszące także o Wiaduktach Warszawskich.
Wizja lokalna
Byliśmy na miejscu, wykonaliśmy zdjęcia, które mówią więcej niż 1000 słów. Stan wiaduktów jest faktycznie katastrofalny, nawierzchnia po której ślimaczą się codziennie tysiące samochodów wygląda jak puder, zaś podpory pękają! Przypomnijmy, że dyr. Maciej Gust powiedział wprost, iż wszelkie podobne budowle projektowane w tej technologii uległy już rozbiórce. I tak powinno być na Wiaduktach Warszawskich!
Filary pęcznieją i pękają (stalowe pręty zbrojeniowe już przerdzewiały w środku) - praktycznie każdy - a górny kołnierz ulega powolnemu ścinaniu. Ponadto szalejąca korozja, którą ekipy podwykonawców nieudolnie próbowały podmalować, zatynkować, prowizorycznie załatać sieje dzieło zniszczenia z siłą tsunami. Aż nadto widoczne są odłamki betonu, pod większością podpór, dylatacje nie trzymają poziomu, a korozja stalowych prętów rozpiera betonowe filary (które pokrywa siarka z mikropęknięciami). To nie jest konstrukcja mostu w Kruklankach, któremu tuż po zakończeniu działań wojennych nie dali rady niemieccy saperzy, autochtoni, a później szkolne plutony saperskie LWP.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Temat jest bardzo trudny, a przede wszystkim niecierpiący zwłoki, już powinny być konkretne decyzje. Na co zatem wszyscy czekają? Podpory to rozwiązanie tymczasowe, jak powiedział jeszcze w ubiegłym roku dyr. Wojciech Nalazek, dyrektor ZDMiKP w Bydgoszczy.
Tak krytykowana Hanna Gronkiewicz-Waltz znalazła jednak pieniądze na remont spalonego mostu Łazienkowskiego. W 2015 roku ówczesna prezydent Warszawy też miała problem z wyasygnowaniem pieniędzy na remont wspomnianego mostu Łazienkowskiego. Pierwsze 50 mln zł przesunęła z rezerwy miejskiej, pozostałe 150 mln zł wyasygnowano poprzez obcięcie innych planowanych inwestycji w stolicy.
Niestety kasa miejska, jak twierdzi prezydent Bruski jest pusta. Słychać tylko narzekania, o nieprzychylnych działaniach rządu, brak wizji na nowoczesne rozwiązania w mieście. Czy jednak nie jest to syndrom celebryckiej wpadki, jaki zobaczyli Polacy na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym?
Warto tylko dodać, że kiedyś (w głębokim PRL-u) na szlakach kolejowych chodził niemal codzienni toromistrz i sprawdzał stan torów i torowiska, a dziś drogowcy budzą się 6 października i ogłaszają znaną bydgoszczanom nowinę, że wiadukty to fuszerka budowlana. Trzeba ekspertów, rzeczoznawców, telefonów do prezydenta, aby stwierdzić że WW nie da się uratować, bo stoją na glinianych nogach!
List otwarty do Dyrekcji ZDMiKP wysłaliśmy 6 stycznia. Niestety... pozostał bez odpowiedzi!
Z ostatniej chwili:
19 stycznia dostaliśmy odpowiedź na list otwarty w sprawie Wiaduktów Warszawskich. Sprawę katastrofalnego stanu wiaduktów szefowie ZDMiKP traktują priorytetowo, jednocześnie przekazują odpowiedź:
- ZDMiKP zakończył postępowanie przetargowe w sprawie pilnego podparcia filarów Wiaduktów Warszawskich. W tej grupie znalazła się także oferta firmy Gotowski;
- Według zapewnień Pana Macieja Gusta, z-cy dyr. ds. inwestycji działania interwencyjne „zlikwidowały ryzyko nagłej katastrofy na najbliższy okres”.
To brzmi uspokajająco, ale tak nie jest w rzeczy samej; - W wypracowywaniu ekspertyzy i oceny sytuacji uczestniczy uznany ekspert „autorytet” mostownictwa (z tytułem profesorskim);
- Wykonana ekspertyza wskazuje, że po przeprowadzeniu niezbędnych prac „podporowych” (klatki, podpory wzmacniające) i naprawczych WW będzie można jeszcze przez kilka lat eksploatować do czasu uzyskania funduszy na remont kapitalny wiaduktów. Obecnie nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak długo potrwa zgromadzenie funduszy na ten remont, który w opinii specjalistów (i prezydenta Bruskiego) może kosztować 200 mln złotych (a nawet więcej);
- Aktualne przedsięwzięcia fachowców ds. mostowych w ZDMiKP skupiają się na zapewnieniu bezpieczeństwa użytkowania wiaduktów i minimalizacji tzw. skutków społecznych (uciążliwość i ograniczenia na tej strategicznej arterii miasta dla kierowców);
- Cytowane spadanie odłamków „praktycznie nie występuje” – tłumaczy dyr. Gust, a pokazane na fotografiach "odłamki otuliny uzbrojenia zostały odkute przez ekipy serwisowe do celów ekspertyzy i lokalnych napraw" – wyjaśnia dyrektor;
- ZDMiKP wykona najpóźniej do wczesnej wiosny prace zabezpieczające (podpory) w kierunku utrzymania stabilności i wytrzymałość filarów. Po tym okresie i pozytywnej ekspertyzie zostanie przywrócony ruch na obu pasach ruchu (na części północnej i południowej) z uwzględnieniem zakazu ruchu pojazdów ciężkich.
- W 2007-2008 roku dokonano remontu kapitalnego WW, które wytrzymały 20 lat. Jak twierdzi dyr. Gust to bardzo dobry wynik. Aczkolwiek my i inni fachowcy – szczególnie od budowy mostów - twierdzą, że to typowa fuszerka budowlana, nawet dla tego typu konstrukcji.
- Prezydent Bruski jest informowany na bieżąco o stanie wszystkich obiektów mostowych w naszym mieście.
- W ocenie specjalistów ZDMiKP nie ma możliwości postawienia w tym miejscu zastępczego mostu typu wojskowego. Czy podjęto rozmowy z wojskiem – nie ma odpowiedzi.
Dziękujemy Panu Dyrektorowi za odpowiedź. Trochę to trwało, ale uczciwość dziennikarska i nurtująca bydgoskich kierowców saga o katastrofalnym stanie Wiaduktów Warszawskich wymaga poznania stanowiska drugiej strony. Jeśli Czytelnicy chcą podzielić się uwagami w tej priorytetowej sprawie czekamy na listy (e-maile) do redakcji:
redakcja autoflesz.com