Budowa nowego wiaduktu północnego w parowie Niziny (nad ul. JP II) w Bydgoszczy przebiega w III etapach. W pierwszym etapie firma Mostostal Kielce dość sprawnie wyburzyła stary, zniszczony i zagrażający bezpieczeństwie wiadukt (przęsło). Następnie dojdzie do rozbiórki drugiego przęsła, po czym nastąpi zakotwienie podpór . Prace mają się zakończyć w I poł. 2022 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Byliśmy na miejscu rumowiska, aktualnie pracują dwie koparki wyposażone w specjalne końcówki do kruszenia żelbetonu. Tuż obok zwoje skorodowanego drutu zbrojeniowego, a całość kontrolują fachowcy ze spółki Mostostal Kielce.
Po zakończeniu wszystkich prac pod obiektem na ul. JPII budowlańcy przejdą na jezdnię zachodnią (od strony Wyżyn), aby wykonać podobne prace nad kolejnym przęsłem. W ramach inwestycji powstanie nowy obiekt z drogą rowerową, chodnikiem, oświetleniem i nowymi nasadzeniami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nowy wiadukt, jeśli wszystkie prace będą przebiegały zgodnie z planem, ma być przejezdny już zimą. Tu mała uwaga, aby precyzyjnie odpowiedzieć na ten temat (i nieco inne) dość długo rozwaliliśmy o sytuacji drogowej w mieście. Rzecznik ZDMiKP Tomasz Okoński powiedział, że określenie przejezdność zimą nowym wiaduktem należy wiązać z marcem 2022. Nikt nie zagwarantuje nam zimy łagodnej, gdzie można prowadzić wszystkie prace. Całość prac ma zakończyć się do połowy przyszłego roku. Znając realia np. przy budowie węzła przy ul. Kujawskiego trzeba jednak wziąć mały poślizg, a o wszystkim będziemy informować.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto przypomnieć, że południowa nitka wiaduktu w parowie (jar) Niziny, bliźniak nitki północnej aktualnie rozbieranej, była remontowana prze firmę Gotowski w maju 2017 roku. Obecnie przetarg na budowę północnej nitki wygrała firma Mostostal Kielce – koszt 22 mln zł (częściowe dofinansowanie z UE).
Wiadukt nad jarem Niziny został oddany w 1978 roku i jest bardzo ważnym obiektem mostowym dla miasta, po którym suną m.in. niskopodłogowe tramwaje z bydgoskiej Pesy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Autobusy elektryczne dla Bydgoszczy
Przy okazji dopytaliśmy rzecznika, co dalej z autobusami elektrycznymi. Okazuje się, że temat ten jest praktycznie zamknięty. Korzyści znikome, a cała infrastruktura bardzo droga. Natomiast realny zasięg takiego autobusu to raptem 50 km, do tego wymiana akumulatorów po 3-4 latach eksploatacji i ich utylizacja, o czym nadal niewielu chce mówić. Marketingowo brzmi to świetnie, ale realia dla takiego miasta jak Bydgoszcz nie są hurraoptymistyczne, co więcej, nie spełniają oczekiwań zamawiającego.
Hybrydy z kolei są b. drogie i nie dają oczekiwanych korzyści – stwierdził Tomasz Okoński. Co do autobusów zasilanych skroplonym metanem LNG nie wypowiedział się. Przypomnijmy, iż mamy gazoport w Świnoujściu, a transport skroplonego metanu nie jest skomplikowanym przedsięwzięciem logistycznym. To nie jest bajka przyszłości, takie samochody i autobusy już jeżdżą po Polsce (Iveco, Volvo, MAN, Solaris). Wiodącym dostawcą LNG w Polsce jest podpoznańska firma DUON.
A wodór? Tak, Bydgoszcz, ZDMiKP i Rada Miasta chce takich autobusów. PKN Orlen ma ostro przystąpić do planu budowy takich stacji wodorowych w Polsce - "Strategia Orlen 2030". Wreszcie coś się ruszy, a pierwszy krok zrobiła już wodorowa lokomotywa z bydgoskiej Pesy. Przypomnijmy, że koncern PKN Orlen już zamówił pierwszą taką lokomotywę - to pierwszy w Polsce pojazdem szynowym wykorzystującym napęd wodorowy.
- przeczytaj takze:
redakcja autoflesz.com
rozmowa z Tomaszem Okońskim, rzecznikiem prasowym ZDMiKP