Młodzież i dzieci z MDK nr 2 na szlaku Bydgoskiego Węzła Wodnego - Muzeum Kanału Bydgoskiego

Sobota, 13 maja br. Młodzież i grupa maluchów z Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 wybrała się  na wycieczkę, związaną najciekawszymi budowlami, pomnikami przyrody, wielkimi inwestycjami wodnymi powstałymi za czasów Królestwa Polskiego, jak również w okresie PRL-u. Pomysł na ten niezwykle atrakcyjny wątek, pozwalający na zmierzenie się z historią dawnej Bydgoszczy, powstał w gronie kilku nauczycieli z "emdeku", którzy chcieli przybliżyć dzieciom temat:  „Tam gdzie wody Kanału Bydgoskiego spotykają się z Brdą – przybliżenie atrakcyjności turystycznej wybranych obiektów związanych z Bydgoskim Węzłem Wodnym i Kanałem Bydgoskim".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Jeśli spytacie dzieci czy było nudno? Nic z tych rzeczy – odpowiedział Timur, jeden z Ukraińców, który niemal od roku mieszka w Bydgoszczy i uczęszcza do  "emdeku" na zajęcia stałe z karate. Nudno nie mogło być z kilku powodów,  jednym z nich była opieką trzech nauczycieli: Justyny Superczyńskiej, Tomasza Bukowskiego i Krzysztofa Golca. Powód drugi, to przemyślane zajęcia i gra terenowa z zadaniami sensorycznymi, minipiknik, sesja zdjęciowa, a na zakończenie zwiedzanie Muzeum Kanału Bydgoskiego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Opiekę fotograficzną zapewnili uczniowie Koła Fotografii Cyfrowej MDK nr 2: Wojtek Banaszkowski, Oliwier Zielinski i Mikołaj Schmidt,

Grupa liczyła aż 24 żądnych wiedzy maluchów i tych nieco starszych dzieci. Przemarsz nad Kanał Bydgoski przez plac Poznański, obok hipermarketu Auchan trwał niemal 25 min., ale nikt nie narzekał. Tu, pan Tomasz Bukowski, nauczyciel w dwóch placówkach (liceum i w "emdeku") rozpoczął swoją opowieść o Bydgoskim Węzłem Wodnym, który przebudowano w latach 1970-1973.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Warto zauważyć, że część Kanału Bydgoskiego (w nowej koncepcji drogowej) należało zasypać: od ronda Grunwaldzkiego (naprzeciwko Technikum Mechanicznego nr 1),  poprzez odcinek cieku Brdy do obecnej ul. Grottgera (budynki WSG). Dzięki tej zaawansowanej modernizacji hydrotechnicznej, udało się znacznie poprawić tzw. szybkość eksploatacyjną pojazdów napływających z  (i do) ul. Grunwaldzkiej/Nakielskiej. Przedsięwzięcie wymagało pracy wielu specjalistów, ale udało się odcinek tzw. Starego Kanału - mówiąc kolokwialnie - wtłoczyć do olbrzymich kręgów betonowych, a na powierzchni zabezpieczyć teren dzisiejszego ronda Grunwaldzkiego, tak aby mogły kursować tramwaje, autobusy przegubowe czy tiry. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Jakby na tę przebudowę nie spojrzeć, zlikwidowanie ogródków działkowych (wraz z kinem "Dolina"), naprzeciwko Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1, d. Szkoły Podstawowej nr 24 nie wyszło najlepiej. Dlaczego, bo hipermarket (obecnie hipermarket Auchan) nigdy nie powinien powstać w tym miejscu. Wyszło, jak wyszło, ale już wielokrotnie pisaliśmy, że Bydgoszcz ma takie dziwne lokalizacje hipermarketów... w centrum miasta (praktycznie nieczynna Drukarnia obecnie Bydgoskie Centrum Finansowe,  galeria "zielone arkady" czy wspomniany hipermarket Auchan (dawniej Géant i Real).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Zostawmy jednak te zawiłości, bo z całą pewnością nie zainteresuje to dzieci. Wielu z nich nawet nie słyszało, iż  tuż przed Zespołem Szkół Mechanicznych, wartkim strumieniem płynęły wody Kanału Bydgoskiego (tzw. Starego Kanału). Najstarsi bydgoszczanie pamiętają, że nie był to odcinek (akwen),  jak z książki Karola Maya "Skarb w Srebrnym Jeziorze".  

Świetnym pomysłem budowniczych podczas modernizacji Kanału Bydgoskiego było wyposażenie nabrzeża w drewniane schody. Tu wycieczki mogą zatrzymać się, posilić, a fotografowie wykonać swoją kolejną sesję. Humory dopisywały, nikt nie narzekał, że ma w nogach niemal 3 km marszu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Idąc ścieżką Kanału Bydgoskiego, niezbyt głębokiego,  z wątpliwą dziś klasą czystości, zatrzymujemy się przy kilku ciekawych inwestycjach deweloperów, pomnikach przyrody czy nadal wykańczanym Teatrze Bydgoskim IV Śluza. Powoli dochodzimy do  ul. Staroszkolenej. Tu kolejne umocnienie nabrzeży kanału, miejsce do odpoczynku czy cumowania kajaku. Od razu pani Justyna Superczyńska rozpoczęła gry terenowe i zabawy sensoryczne (a pogoda była wymarzona). Zadanie były bardzo ciekawe, trzeba było przejść po napiętej linie, rozpoznać odgłosy zwierząt i ptactwa wodnego, a także rozpoznać przedmioty wylosowane z koszyka.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / topola, aż 14 maluchów musiało objąć ten pomnik przyrody...

Zabawy sensoryczne -  są elementem terapii sensorycznej. To działania, które uczą dziecko odpowiedniego reagowania na bodźce zewnętrzne i wrażenia zmysłowe. Dziecko podczas zabawy uczy się, w jaki sposób uporządkować i zorganizować bodźce docierające do niego za pośrednictwem różnych zmysłów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Terapia sensoryczna ma pomóc dzieciom z zaburzeniami integracji sensorycznej (zaburzenia SI). Zabawy  angażują wiele zmysłów, wspierają także  w harmonijnym rozwoju dzieci zdrowych (lub te uważane za zdrowe).

Ćwiczenia sensoryczne pozwalają więc dzieciom na poznawanie świata za pomocą zmysłów: 

  • dotyku,
  • wzroku,
  • słuchu,
  • węchu
  • i smaku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Oliwier Zielinski i Mikołaj Schmidt, fotografowie-amatorzy z KFC MDK nr 2

Muzeum Kanału Bydgoskiego
Trudno sobie wyobrazić, jakie zawirowania wokół tematu Kanału Bydgoskiego krążyły już wiosną 2006 roku. Nikomu, tak naprawdę nie chciało się dogłębnie przybliżyć tego  tematu, bo to przecież nie polskie dzieło. Ale są ludzie, nauczyciele, którzy w zupełnie inny, można powiedzieć wariacki  sposób, podeszli do tego tematu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Justyna Superczyńska i Tomek Bukowski pokazują jedno z ćwiczeń sensorycznych...

- Była wczesna wiosna 2006 roku, gdy Sebastian Malinowski – wyjątkowo kreatywny nauczyciel historii w III Liceum Ogólnokształcącym w Bydgoszczy – powziął myśl o utworzeniu Muzeum Kanału Bydgoskiego – mówi mgr Grażyna Dziedzic, dyrektor III LO w Bydgoszczy

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

- Przyszedł do mnie z tym pomysłem, rozgorączkowany, z ogromnymi emocjami roztaczał przede mną wizję tego przybytku kultury, który miałby powstać w naszej szkole. Super! Ucieszyła mnie ta idea, zadałam tylko jedno, dość przyziemne, ale istotne pytanie. Którą salę w szkole możemy zabrać młodzieży i przeznaczyć  na muzeum, zważywszy, że zajęcia i tak odbywają się od 7.00 rano do 17.00?  I jakież było moje zdziwienie, gdy Sebastian oświadczył, że Muzeum Kanału Bydgoskiego mogłoby mieścić się w budynku gospodarczym obok boiska – przekonuje  Pani Dyrektor

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Większość pomyśli, że to wariacki pomysł, ale właśnie tacy kreatywni nauczyciele, z wizją i chęcią działania kruszą mury i przekonują nieprzekonanych. Tak rozpoczęła się walka Malinowskiego o budynek gospodarczy (dokładniej ruinę budynku),  tuż przy boisku III LO przy ul. Staroszkolnej 10. Ba, Sebastian miał już pomysł, zgodę Pani Dyrektor, a nawet tajemniczego sponsora, który sfinansował remont kapitalny tego XIX wiecznego budynku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Warto dodać, że ścieżka łącząca śluzy kanału i dorodne starodrzewia jest od kilku lat obiektem zainteresowań deweloperów. Mijając poszczególne śluzy naszym oczom ukazują  się piękne apartamentowce, drzewa "Pomniki Przyrody”, tablice informacyjne (np. to powstało dzięki  BBO), słowem kolejna piękna wizytówka starej Bydgoszczy, jak również osiedla Okole i Wilczak.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

To właśnie taka nasza Mała Ojczyzna, z kanałem w tle, kolejny przykład unikalnego w skali Polski, a nawet Europu wodnego cieku wybudowanego w latach 1773-1774.

Ludzie dobrego serca
Wspomnieliśmy też o sponsorze, człowieku o wielkim sercu, również pasjonacie, właścicielu  firmy „GHB Krzysztof Wiśniewski”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Muzeum Kanału Bydgoskiego - dzieło, które pozostawił po sobie Sebastian Malinowski...

- To właśnie dzięki hojności Pana Krzysztofa Wiśniewskiego utopijna, wydawałoby się, wizja Sebastiana nabrała realnych kształtów. I wtedy zrozumiałam, że rację miała Stanisława Fleszarowa-Muskat, że „odwaga jest właściwie najpiękniejszym rodzajem szaleństwa" – przekonuje Pani Dyrektor

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Lekcja Historii w Muzeum Kanału Bydgoskiego

Rzeczywiście, już pierwsze wrażenie, solidnie odremontowana ściana główna, z klinkierowej cegły, z nowymi oknami, a  w środku z nowymi podłogami, klimatyzacją, multimediami, toaletami, windą, a nawet nowym dachem. Dziś niewielu wie, ile to kosztowało (podobno 2,6 mln zł),  ale w tym szaleństwie był szczytny cel – przywrócić pamięć o Kanale Bydgoskim. To się udało, a Liceum Ogólnokształcące nr III ma też swojego patrona, bo górna część kanału nosi właśnie imię zmarłego niedawno Sebastiana Malinowskiego (4 lutego 2008 roku), a od 2008 roku Muzeum Kanału Bydgoskiego - Centrum Edukacyjno-Społeczne także nosi jego imię.  

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ dzieci z MDK nr 2 przy makiecie kanału,  w tle obraz pędzla Christiana Rode (król Fryderyk II i lady Boginie Kybele)...

Po śmierci Sebastiana Malinowskiego, nowym kustoszem został Tomasz Izajasz, można powiedzieć, iż o kanale wie wszystko...

Niemiecki porządek – początki Kanału Bydgoskiego
Już w 1771  Fryderyk II, król pruski, rozkazał swoim kartografem wykonać dokładne mapy terenu, które planował wcielić do Królestwa Prus. Rok później, gdy nastąpił pierwszy  rozbiór Polski, Hermann Jawei, pruski kartograf podsunął królowi  pomysł połączenia kanałem żeglugowym Brdy, Noteci, a dalej Wisły i Odry. Ale w Muzeum Kanału Bydgoskiego istnieje zarówno portret króla Prus (pędzla Christiana  Rode z 1797 roku), jak i lady Boginie Kybele która pokazuje Fryderykowi II plan budowy kanału. Wynika stąd, że król miał dobrych doradców, a sam orientował się  w wizjonerskim temacie. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com


Pomysł nie był nowy, bo jak pisze bydgoski historyk  Krzysztof Drozdowski, plany takie (połączenia Wisły i Odry) miały powstać już za panowania króla Władysława IV Wazy. Pomysł  śmiały, wręcz rewolucyjny, ale wyjątkowo drogi -  jak na tamte, a nawet obecne czasy.

Fryderyk II zapalił się do tego projektu i na początku 1772 roku Franz von Brenkenhoff, namiestnik Obwodu Nadnoteckiego otrzymał zlecenie na projekt nowej drogi wodnej. Prace wstępne i specjalistyczne przebiegały w szalonym tempie, w szalonym tempie ginęli też pracujący tu robotnicy...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / król Fryderyk II i lady przedstawiająca szalony pomysł królowi

„Roboty rozpoczęto wiosną 1773 roku. Na miejsce sprowadzono 8 tysięcy robotników z Meklemburgii, Turyngii, Saksonii, Dessau oraz Czech. Po roku prac wszystkie śluzy były już gotowe. Oficjalne otwarcie kanału miało miejsce 14 czerwca 1774. Długość nowej drogi wodnej wynosiła 26,7 km. Razem zbudowano 10 drewnianych śluz: 9 w Bydgoszczy i 1 w Nakle" – pisze Krzysztof Drozdowski

Praca była ciężka, intensywna i wyniszczająca niedożywione organizmy (pracujące w błocie z rozprzestrzeniającą się czerwonką). Można to przyrównać do budowy  pierwszych obozów nazistowskich, gdzie licznie ginęli z chorób i niedożywienia robotnicy, więźniowie, a nawet jeńcy.
 
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Tak zaawansowana budową musiała mieć licznych dostawców i poddostawców, dlatego szybko powstawały cegielnie, tartaki,  zakłady metalowe, a nawet port drzewny. Do Bydgoszczy napływało coraz więcej ludzi szukających pracy, chleba i perspektyw rozwojowych.

Już  we wrześniu 1774 r. pierwsze bromberki (barki)  przepłynęły Kanałem Bydgoskim  -  z Nakła do Bydgoszczy. Ciągle jednak trwały prace przy pogłębianiu kanału, uszczelnianiu śluz (powstało ich 10). Kanał ciągle przysparzał kłopotów hydrotechnicznych (zamulenie dna, przecieki w rejonie śluz, słabe umocnienie brzegów).
Dzięki planom i pomysłom  Ernsta Conrada Pettersona  w latach 1792-1806 przeprowadzono dość istotne modernizacje (prace melioracyjne, nasadzenia drzew wzdłuż kanału, dalsze pogłębianie i odmulanie kanału). Wreszcie w latach 1840-1852 przebudowano śluzy, zastępując pale drewniane cegłami (i granitem) o dużej wytrzymałości na wilgoć i ściskanie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W drugiej połowie  XIX w. wzrosło zainteresowanie transportem wodnym, dzięki wprowadzeniu statków (holowników) parowych. Jak wspominała pani z Muzeum Kanału Bydgoskiego pierwsze barki tzw. bromberki (i Berlinki o ładowności do 400 ton) nie miały w ogóle zasilania/napędu. Często wykorzystywano do tego celu  tzw. żagle rozprzowe - także ścieżki holownicze wzdłuż kanału, gdzie pracowały - ciągnąc liny - konie pociągowe.
 
Gdy w 1879 r. opanowano meandry Noteci i Brdy na odcinku Kanał Bydgoski -  Wisła  zbudowano port drzewny*, a w latach 1878-1882 trwały kolejne prace modernizacyjne na Kanale Bydgoskim.

*/ Port drzewny w Bydgoszczy zaistniał w dolnym odcinku Brdy, w pobliżu ujścia  rzeki do Wisły. Zajmował specjalnie przygotowany akwen o powierzchni 60 ha,  oddzielony wałem od Wisły (dziś to znany tor regatowy) oraz podpiętrzony odcinek Brdy o długości 6 km, od śluzy Brdyujście do śluzy Kapuściska. /źródło: wikipedia.org/

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / bocznokołowiec parowy z 1896 roku, wybudowany w stoczni J.W. Kalwitter w Gdańsku...

Jeśli myślicie, że to już koniec wielkich inwestycji na Kanale Bydgoskim, to musimy czytelników rozczarować. Praktycznie do dziś Kanał Bydgoski wymaga dalszych inwestycji (rozsychające się i nieszczelne śluzy, pogłębianie toru wodnego, prace rekonstrukcyjne). Z punktu widzenia zaborcy, ostatnia wielka inwestycja  Kanału Bydgoskiego została przeprowadzona  w latach 1909-1915. Król bowiem  zatwierdził  projekt budowy Wielkiego Kanału Centralnego, który w swoim wymiarze miał połączyć  Ren z Odrą i Wisłą, gdzie barki,  statki parowe przewożące ładunki o masie 400-600 ton mogłyby bezkonfliktowo pokonać trasę tego nowego akwenu. Na przeszkodzie stanęła... I wojna światowa!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ fot.5 jeden z domów odnowionych przez bydgoską firmę "Moderator", z 1897 roku

Jak to zwykle w historii bywa, są okresy wzlotów i upadków, podobnie jest na giełdzie walutowej. Dlatego w okresie międzywojennym ranga  Kanału Bydgoskiego zmalała – powód: powrót Bydgoszczy do Macierzy,  granica wodna  polsko-niemiecką na Noteci, nałożone cło na towary wpływające do Polski, pewnie jeszcze kilka innych.

fot. zdjęcie archiwalne/ w planie dalszym widać Technikum Mechaniczne nr 1

Jak już wspomnieliśmy wcześniej, w Polsce Ludowej (w latach 1970–1972) podjęto decyzję o drogowej arterii komunikacyjnej z  (i w kierunku) ul. Grunwaldzkiej oraz Nakielskiej. Odcinek o długości ok. 600 m – mówiąc kolokwialnie – zasypano, rozebrano także dwie śluzy, a wodę kanału wtłoczono do olbrzymich kręgów betonowych. Oznaczało to jedno – Kanał Bydgoski stracił walory żeglugowe.
Dziś przechadzając się plantami, wokół starodrzewia i wyrastających jak grzyby po deszczy apartamentowcach, nie myślimy jak to było dawniej. Dlaczego? Większość pomyśli, że to nie nasza budowa, powstała jeszcze przed pierwszym rozbiorem Polski.
Czy jesteśmy z tego dumni? Cóż,  zwiedzający Muzeum Kanału Bydgoskiego pewnie będą mieć inne zdanie...

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Grażyna Dziedzic, dyrektor III LO, kanalbydgoski.pl - cytaty
Muzeum Kanału Bydgoskiego

Publish modules to the "offcanvas" position.