Wiemy coraz więcej w sprawie 12 swingów dla Fordonu. PESA nie jest w stanie wyprodukować na czas wszystkich obiecanych tramwajów, uzyskać homologacji, a spółka TF nie może przeszkolić wszystkich motorniczych o odebrać brakujące tramwaje. Wygląda na to, że 16 stycznia, podczas fety z okazji otwarcia nowej linii do Fordonu, lukę wypełnią wysłużone, ale ciągle sprawne tramwaje typu Konstal 105Na.
fot. autoflesz.com / estakada z platformą przesiadkowa Bydgoszcz-Wschód czeka na pierwsze swingi
Początki były trudne
Przypomnijmy, że w czwartek, 7 sierpnia, 2014 roku spółka Tramwaj Fordon, podpisała z PESĄ umowę na dostawę dwunastu pojazdów szynowych typu Swing. Tramwaje miały być gotowe pod koniec 2015 roku. Cenę kontraktu wynegocjowano za 109 mln złotych. Miało być pięknie, awangardowo, by nie powiedzieć przebojowo w trakcie kampanii prezydenckiej obecnie panującego prezydenta Rafała Bruskiego. Wszak to on firmował swoim stanowiskiem, a nawet... bilbordami największa tego typu inwestycję w tej części Polski.
Przypomnijmy też co mówili włodarze
– Do tej pory bydgoska Pesa produkowała pojazdy dla wielu polskich miast, ale nie tylko. Cieszę się, że moment, w którym te piękne tramwaje będą jeździły po bydgoskich ulicach, właśnie następuje – mówi po podpisaniu kontraktu Rafał Bruski, prezydent miasta
- Kontrakt jest realizacją przetargu ramowego sprzed trzech lat. Dzisiaj ziszcza się umowa szczegółowa na 12 sztuk, które będą dostarczane z końcem przyszłego roku, czyli z chwilą, kiedy cała infrastruktura do Fordonu będzie gotowa do eksploatacji – mówił Witold Dębicki, b. szef spółki Tramwaj Fordon
Jak dodał spółka i miasto wynegocjowała zmiany w kontrakcie.
– Tak naprawdę to, co chcieliśmy wtedy kupić, dzisiaj byłoby przestarzałe. To wielki ukłon ze strony PESY, która zaproponowała po negocjacjach dostarczenie nowoczesnego sprzętu – podkreślił wtedy prezydent Bruski
Tymi nowoczesnymi tramwajami będą jeździć również pracownicy PESY. Wtedy prezes bydgoskiego giganta mówił tak:
- Może dobrze, że – jak się mówi – szewc czasem bez butów chodzi, bo buty są dziś znacznie ciekawsze i lepsze – mówi Tomasz Zaboklicki, prezes PESY
Liczył na to, że nowe tramwaje zachęcą mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej, a jego zakład wywiąże się z kontraktu.
– Mieszkańcy doczekali się komfortu, który jest obecny w innych miastach. To nowoczesne, szybkie, ciche i bezpieczne pojazdy o dużej dynamice przyspieszeń. To zupełnie inna generacja względem pojazdów, które już dostarczyliśmy dla Bydgoszczy – dodał wtedy Zaboklicki
Miały być kolejne zamówienia, ale brakowało pieniędzy
Prezydent miasta zapowiadał też kolejne zamówienia w nowej perspektywie unijnej, gdyż docelowo na obsługę nowej linii potrzebnych jest 15 swingów.
– Warto poczekać jeden rok, by zrealizować większe zamówienie ze znacznie wyższym dofinansowaniem unijnym. Myślę, że nasz park tramwajowy w ciągu kilku najbliższych lat ulegnie zmianie – przekonywał Bruski
Prezydent miasta, który dziś stosuje pospolite wyparcie zasłania się wiceprezydentem Kozłowiczem. Ale do mikrofonu, jeszcze rok temu mówił tak:
- Liczę na dalszą współpracę z PESĄ. Oczywiście są przetargi, ale tak jak w jednym ze słynnych filmów prawda musi być po naszej stronie i nie wyobrażam sobie tego, żeby kolejne tramwaje nie pochodziły z bydgoskiej PESY – zapewniał Rafał Bruski
Otwarcie z... pompą
Trudno zatem zrozumieć, dlaczego miasto i spółka Tramwaj Fordon z pompą chce otworzyć nową linię 16 stycznia, skoro prezes Maciej Kozakiewicz już wie, iż nie będzie wszystkich 12 swingów na otwarciu.
A ile będzie? Choć do otwarcie pozostał niecałe 5 dni nie wie tego ani prezes, ani miasto. Niemrawo mówi się o 8 tramwajach, a pozostałe mają zastąpić 30-letnie pojazdy typu Konstal 105Na (produkcja 1973-1992). Można była to zaplanować od początku, wiedząc że PESA nie jest w stanie wyprodukować wszystkich 12 egzemplarzy. I choć moc silników „staruszka” pobiera zdecydowanie więcej energii 4x 41,5 kW (w stosunku do 4x15 kW SWINGA), to nie byłoby tego niepotrzebnego ambarasu. Wizerunkowo, też ktoś stracił twarz...
Warto też prześwietlić umowy
Ale problem jest inny, o czym nie mówi nowy prezes Maciej Kozakiewicz, ani prezesi PESY. Po pierwsze, za niedotrzymanie umowy, bydgoski zakład musi zapłacić 0,5 proc. wartości za każdy przekroczony dzień w kontrakcie. Należy wiec zapytać, jaka data była zapisano w kontrakcie z 7 sierpnia 2014 roku. Licząc tylko od 2 stycznia br. – pierwszy termin uruchomienia nowej trasu - PESA musiałaby zapłacić spokojnie 545 tys. zł odsetek za niedotrzymanie terminu x 13 dni tj. 7, 085 mln zł. Dla PESY może to mało, ale informacja idzie w świat. Dodajmy, że nowosądecki Newag tylko czeka na takie potknięcia bydgoskiego zakładu.
Po trzecie, nie wiemy jak wyglądają dopłaty unijne do tego kontraktu - już raz odroczonego w czasie. Czy jest niebezpieczeństwo utraty dofinansowania? Mamy wiele niewiadomych i... nadal wielu odbiorców zarówno tramwajów, jak i pojazdów typu DART dla PKP Intercity.
Tymczasem zegar tyka... do 16 stycznia 2016 toku – PRZYPOMNIJMY zajezdnia techniczna na Przylesiu, godz. 12.00. Przejazdy w dniach 16-17 stycznia br. będą bezpłatne!
- przeczytaj:
- Tramwaj do Fordonu - do 16 stycznia mają pojechać wszystkie swingi. Odliczanie trwa...
- PESA ma problemy z dostawami pojazdów
- Swingów brak, obstrukcja trwa...
- Pojazdy szynowe: flirty z Newagu i darty z PESY psują się na siarczystym mrozie?
redakcja autoflesz.com
w materiale wykorzystano archiwalne wypowiedzi: www.transport-publiczny.pl