Bydgoszcz to ciekawe miasto, szczególnie w promowaniu imprez sportowych. Jeśli już myślicie, że to zapowiedź pokłonów w stronę rozdających karty elit, to już jesteście w błędzie. Ale po kolei...
Zawiszę sprzedał jeden cwaniak, jeszcze większemu cwaniakowi. Co więcej, do dziś nie ustalono gdzie przewalono miliony polskich złotych na – umówmy się – powrót do ekstraklasy. Zawiszy już nie ma, piłkarze szukają jakiś klubów, a cały ten cyrk ogląda prezydent Bruski w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Już rok temu podczas uroczystości związanych z 11. listopada, na pl. Wolności pod pomnikiem - nomen omen - Wolności kibice Zawiszy wygwizdali prezydenta. Czyżby już wtedy sytuacja obydwu stron staczała się po równi pochyłej?
Kolejny przykład to Pedros Cup. Organizatorzy stwierdzili ponoć, iż nie można rozegrać konkurencji biegowych w HSW "Łuczniczka". Każdy to wie, tylko dotychczasowe imprezy, a szczególnie skok wzwyż, również o tyczce, istniały i miały się bardzo dobrze. Tymczasem jak piorun z zachmurzonego nieba imprezę przejął Toruń, co więcej, wybudował piękną halę przygotowaną na konkurencje techniczne i biegowe.
Surfujemy dalej i trafiamy na ratowanie KS Polonia. Niestety, na razie plan Gollobów nie wypalił, a prezydent umył ręce. Były plany na nowy stadion w Nowym Fordonie, ale pomysł spalił na panewce. Wyników nie ma, zakładamy - na razie. A może chodzi o zupełnie coś innego?
Były też w naszym mieście targi motoryzacyjne, praktycznie do 2012 roku - corocznie - pod kopułą HSW „Łuczniczka”. Niestety, brak jakiegokolwiek dofinansowania, ba nawet obecności pana prezydenta nie zanotowały nasze flesze Nikonów i Canonów (wcześniej bywał jednak prezydent Dombrowicz czy wiceprezydent Szopiński). Rozpadła się kolejna, bardzo ciekawa i pożyteczna inicjatywa kilku zapaleńców, pragnących w grodzie nad Brdą powtórzyć Międzynarodowe Targi Poznańskie w skali regionalnej (z driftem, pokazami najlepiej stuningowanych pojazdów, oldtimerami i imprezami towarzyszącymi).
fot. autoflesz.com / targi motoryzacyjne w Bydgoszczy cieszyły się zainteresowaniem wystawców i gości...
Kolejny przykład to coroczny festiwal lotniczy w Czarże zaliczany do stałych imprez lotniczych i mikrolotniczych. Tam był entuzjazm, nakręcone towarzystwo, rodzinna atmosfera i wiodąca rola Natalii Płończak. Także bez wsparcia miasta. Dziś to ściernisko, ale nie San Francisco.
Obecnie, w dość zakamuflowanych okolicznościach, ma się odbyć stunt w dniach 1-3 lipca na parkingu przed CH Auchan. Do tej pory, impreza nagłaśniana przez Macieja „Cygana” Szudzichowskiego, jako budżetowa, bez udziału miasta. Oczywiście miała sponsorów ale nie sądziliśmy, że miasto dało (dawało) 60 tys. zł! Tymczasem jej właściciel zmienił zasadę gry i sprzedał imprezę do... Dubaju. W praktyce oznacza to, że na placu przed Auchan odbędą się tylko eliminacje. Maciej Szudzichowski właściciel Stunt Grand Prix zabierze 15 najlepszych stunterów do hoteli w Emiratach Arabskich. Nie trzeba przekonywać, że szejkowie dali więcej.
Problem jest jednak inny, w naszym mieście było już kilka podobnych przewałek, dla przykładu z targami motoryzacyjnymi i Mistrzostwami Polski Mechaników Samochodowych, które próbowała wyprowadzić grupa cwaniaków do innych miast polskich. Znamy temat, który zawsze kończył się pytaniem: ile na tym można zarobić? Wynika z tego, że nikt już nie chce wkładać paluszków w tryby maszyny, tylko dla idei czy wspierania talentów. Co więcej, Urząd Miasta proszony o patronat prezydenta niemal zawsze pozostawiał ten temat bez odpowiedzi. Inni, jak Akademia Górniczo- Hutnicza w Krakowie, UTP w Bydgoszczy, Polski Związek Motorowy w Bydgoszczy, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo czy większość regionalnych dealerów chętnie wchodziła w takie imprezy promujące motoryzację, ekologię czy alternatywne źródła zasilania - a przy okazji Bydgoszcz.
Przy okazji PGNiG warto się zastanowić, dlaczego bydgoska stacja CNG została zamknięta. Inwestora postawiono pod ścianą, gdy MZK pod rządami byłego prezesa odmówiły kooperacji w wybudowaniu kolejnej stacji na terenie zakładów przy ul. Inowrocławskiej. Ponoć autobusy na gaz się nie opłacały. Ciekawe, skoro słynna firma KDD Trans takie właśnie zaproponowała wygrywając przetarg na klika linii w mieście. Tymczasem jej bossowie zrezygnowali z gazowych autobusów (LNG) z Solbusa, zakupując tradycyjne z silnikami Diesla (ale norma Euro5). Dla fachowców było to oczywistą oczywistością, że autobusy LNG bez stacjonarnej (lub mobilnej) stacji skroplonego gazu to iluzja. Niestety ludzie prezydenta tego nie dostrzegli. Szkoda!
Dla przykładu tak ganiony Toruń, ma i stację CNG i autobusy zasilane tym ekologicznym medium. Liczymy, że tak hucznie wprowadzona do Bydgoszczy wiceprezydent miasta Maria Wasiak i z tym problemem się upora. Oby nie był to casus Elżbiety Bieńkowskiej b. wicepremier w rządzie Ewy Kopacz, która zasłynęła znanymi powiedzeniami: "Sorry, taki mamy klimat" czy "Za 6 tysięcy to pracuje złodziej, albo idiota".
fot. autoflesz.com / sztandarowy konkurs "Najlepszy mechanik regionu kat. junior"
Wychodzi na to, że w grodzie nad Brdą nic się nie opłaca, nic nie można zrobić, a ciągle narzeka się tylko na Toruń i metropolię. Doszło już do tego, że nawet kolejnej walki o mistrzostwo świata w boksie nie jesteśmy w stanie zorganizować. Promotorzy walki (Głowacki vs Usyk) i elity miasta nie doszły do porozumienia. Udaje się nam tylko narzekać, pompować pieniądze w inwestycje przynoszące straty wizerunkowe (Tramwaj do Fordonu, Rzeka Muzyki, Camerimage), wmawiać pasażerom, że nowe tramwaje podniosą standard podróży (z klimatyzacją, która nie działa lub udaje iż działa, szynami wyginającymi się nie w tę stronę co trzeba), a także budować centra handlowe jak ”Drukarnia” niezgodnie z prawem budowlanym czy... w najbardziej obciążonych punktach miasta! Przykładów jest więcej, ale to jak sypanie ziarnem po oczach, czyli to co mają w zwyczaju papugi – tylko że one szybko zapominają o waśniach, konfliktach i są wierne jak pies!
redakcja autoflesz.com