Bydgoskie kamienice - willa Buchholza

Kilka dni temu znana bydgoska firma Moderator-Inwestycje sp. z o.o. ogłosiła wyniki konkursu dot. bydgoskich kamienic. Przedstawiciel naszej redakcji został laureatem pierwszej edycji zmagań pt. „Bydgoszcz kamienice – ludzie i zdarzenia”, obok pani Magdy Kawałek i Ryszarda Andrzejewskiego. Temat wciąga jak kiedyś opowiadania  dot. „Złotego pociągu”. Dlatego dziś skrótowo opisujemy willę Ludwika Buchholza przy ul. Garbary 2, Okole.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dziś to pięknie odrestaurowany budynek należący do Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, gdzie znajduje się kampus uczelni. Tuż obok kolejny apartamentowiec w mieście, na tę chwilę największy w grodzie nad Brdą, zbudowany ze stali, betonu i szkła. Nie ma jednak historii, ciekawej historii jak opisywana przez nas  willa Buchholza.

Historia prawie niezwykła z happy endem
Dlaczego z happy endem, bo znalazł się wizjoner, który zamienił tę zapominana ruinę w jedną z wizytówek miasta. To oczywiście kanclerz WSG doc. Sikora. Podobnym wizjonerem, można powiedzieć na skalę obecnego  Elona Muska, szefa TESLI był Ludwik Buchholz.

Jak to bywa z biznesmenami, potentat musiał mieć reprezentacyjny budynek. Jego garbarnia była znana nie tylko w Niemczech, ale także w całej Europie. Dlatego Ludwik postanowił wykupić parcelę  przy ul. Garbary, tuż nad Brdą. Garbarnia Buchholza została założona w 1845, tuż po przybyciu filantropa i finansisty z Koronowa. Najpierw zakłady wykorzystywały pomieszczenia przy ul. Jezuickiej i Przyrzecza, ale dość szybko młody Ludwik rozwinął produkcję i mógł sobie pozwolić na reprezentacyjną willę wraz z budynkami warsztatowymi u zbiegu ul. Garbary i Grottgera.
Projekt willi na nowej parceli wykonał mistrz ciesielski Heinrich Mautz. Dziś, po renowacji kompleksu znów służy studentom, najpierw jako rektorat Wyższej Szkoły Turystyki i Hotelarstwa, a obecnie to  kampus Wyższej Szkoły Gospodarki.

Ludwik Buchholz - przemysłowiec i filantrop
Biografia tego znanego bydgoszczanina nie jest do końca poznana, ale tę stronę mocy pozostawiamy badaczom. Majątek jednego z najbogatszych ludzi w naszym mieście można porównać do innego bydgoszczanina Jana Kulczyka. Choć obaj pracowali w różnych obszarach, to mieli żyłkę do interesu i techniczne wykształcenie. Dlatego Ludwik Buchholz wykorzystywał najnowsze maszyny, w tym wydajne maszyny parowe.

Niestety nie zachowały się maszyny parowe braci Theodora i Adolfa Wulffów, które były na wyposażeniu garbarni a później także tartaku. Warto w tym miejscu przypomnieć, że garbarnia  Buchholza należała do największych tego typu zakładów w Europie Środkowo-Wschodniej, w szczytowym okresie zatrudniała 170 robotników (a po przejęciu przez syna nawet 260). Ludwik Buchholtz aktywnie udzielał się w Radzie Miejskiej w Bydgoszczy. Z okazji 50. lecia garbarni (1895 r.) właściciel wręczył najstarszym pracownikom  sowite nagrody pieniężne! Mówiąc krótko dbał o swoich ludzi i ich rodziny.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Po wojnie imperium Buchholza znacjonalizowano
Po zakończeniu II wojny światowej i dekretu Bieruta, zarówno fabryka, jak i zabytkowa willa  zostały znacjonalizowane i oddane we władanie Zakładom Obuwniczym „Kobra”.  Niestety fabryka nie przetrwała okresu dekomunizacji i przemian społecznych. Parcelę wraz z budynkami zakupiła wspominana wcześniej Wyższa Szkoła Gospodarki, 1999 r.  

Willa Buchholza  - utrzymana w stylu eklektycznym, z elementami neobarokowymi. W środku znajdziemy jeszcze przepiękne piece kaflowe i kominek, który stawiali bydgoscy mistrzowie zduńskiego fachu. Willa była  kilka razy modernizowana,  obecny wygląd zawdzięcza przebudowie z  1899 roku, według projektu - umówmy się - bydgoskiego architekta  Carla Rose.  Na tyłach wilii w latach 40. XX w. urządzono palmiarnie wg projektu hamburskiego architekta Carla Schauma.

Słów kilka o Okolu, ważnej dzielnicy Bydgoszczy
Okole, jedna z ważniejszych dzielnic Bydgoszczy i najważniejszych w okresie I Rzeczpospolitej była tak naprawdę folwarkiem miejskim. Jeszcze przed oficjalnym przekazaniem władzy komisarycznemu prezydentowi Maciaszkowi - w styczniu 1920 roku - na Okolu istniał formalny podział na district 1A (ul. Nadrzeczna, Jasna) i 1B (Śląska, Chełmińska, Grottgera, Graniczna). Właśnie ul. Graniczna, która  obecnie przechodzi odlotowy renesans,  była granicą pomiędzy tymi folwarkami. Tu właśnie mieściła się tzw. cześć mieszkalno-produkcyjna, gdzie parcela pod przyszłą garbarnię Bucholtza i tartak zostawiła ślad dla potomnych.

Wreszcie tu był naturalny szlak wodny obejmujący meandry Brdy  i Kanału Bydgoskiego (niem. Schlusenau). Budowa kanału, gdzie tartak Bucholza miał swoją ważną część była największym przedsięwzięciem gospodarczym w zaborze pruskim, co więcej, odegrała duże znaczenie w procesie firmowania struktury przestrzennej miasta. Niewątpliwie sporym przyspieszeniem w rozwoju grodu nad Brdą odegrał transport kolejowy w tym tzw. most wschodni przy ul. Nadrzecznej z 1851 roku, a także fabryka Fiebranda (niem. Werkstatt Fabrik Fiebrand Bromberg Schleusenau) - znana bardziej w PRL-u jako BELMA.

Magnaci finansjery tacy jak Konrad Peterson (cegielnia przy ul. Nadrzecznej) i wielokrotnie wspominany Ludwik Buchholz, w charakterystyczny sposób wpisali się w przyspieszony rozwój Okola. A willa tego ostatniego pozostała do dziś. Niestety,  cegielnia Petersona (założona w 1808 r.) nie przetrwała próby czasu. Wspomniana fabryka bydgoskiej "Belmy" także zniknęła z firmamentu ul. Granicznej.

 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.