Złota Polska Jesień... miała być, tymczasem już kilkakrotnie przeżywaliśmy atak huraganów i klęsk żywiołowych. Do tego jest zimno, deszczowo, jednym słowem mało kolorowo. Chcielibyśmy jednak zachęcić nie tylko bydgoszczan do spędzenia czasu wolnego na świeżym powietrzu, choćby przy przepięknej fontannie „Potop”. Wkrótce Narodowe Święto Niepodległości, może warto podążyć meandrami jesieni.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tylko gołębie liczą na okruchy z pańskiego stołu...
Kolorowych liści wprawdzie jest coraz mniej na drzewach, a te opadłe - bez pośpiechu - grabią pracownicy Zieleni Miejskiej. Ale to właśnie ten okres jest chyba najpiękniejszym momentem do zapisania w kadrze ostatnich barwnych podrygów tej jesieni. A sama Bydgoszcz... cóż pięknieje, już nie tylko Wyspa Młyńska, Myślęcinek, triatlon czy Camerimage wyróżnia gród na Brdą spośród wielu polskich miast. Trzeba zauważyć ciekawą historię miasta ukrytą w niezwykłej architekturze z różnych epok. Tworząc nową historię poprzez inwestycje w nowoczesne budynki miasto nie zapomina o swoim dziedzictwie. Jest wiele wiekopomnych kamienic, które pięknieją dzięki dofinansowaniu i renowacji wykonanej przez firmy deweloperskie, takie jak „Moderator Inwestycje” (zabytkowe kamienice np. Zamoyskiego 4, Gimnazjalna czy Cieszkowskiego 4, a także b. kino „Pomorzanin” - obecnie w przebudowie), nowoczesna architektura to m.in dzieło firmy Arkada Invest przy współpracy z Arkada Invest czy Skanska (Arkada Business Park).
Dziś chcielibyśmy powiedzieć więcej o fontannie, jeszcze tryskającej słupem wody.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / fot. 3 w nocy wygląda nie mniej okazale, ale już nie tryska słupem wody...
Fontanna Potop
Park im. Kazimierza Wielkiego nieopodal pl. Wolności i kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła też trzeba odwiedzić, choćby przed Świętem Niepodległości. A jeśli tak, to fontanna „Potop” będzie niezapomnianą pamiątka np. dla gości z grodu nad Brdą. Obchody Święta Niepodległości w naszym mieście zapowiadają się mocno patriotycznie, więc okazji do celebrowania, fotografowania będzie więcej. Zachęcamy!
Autorem tego użytkowego monumentu był Ferdinand Lepcke, a jego imieniem nazwano także jeden z niskopodłogowych „Swingów” kursujących do Fordonu. Czasem się psuje, ale to tylko pojazd szynowy, fontanna zaś uniknęła większych wpadek.
Pierwotna wersja fontanny stanęła w tym miejscu już w 1904 r. i według ówczesnych cenników kosztowała ponad 100 tys. marek. Artysta, w swojej wizji umieścił scenę z Księgi Rodzajów nawiązującą do biblijnego potopu. Wiekopomne dzieło podziwiali nie tylko bydgoszczanie, Niemcy, goście czy ludność napływowa – aż do 1943 r. Niestety działania wojenne, a głównie brak surowców do produkcji armat i innego ciężkiego sprzętu wojskowego był powodem rozebrania fontanny, element po elemencie i przetopienia biblijnych postaci na... armaty. Niemcy bezpowrotnie zbezcześcili monument, który przetrwał jedynie na obrazach, pocztówkach i w pamięci bydgoszczan.
Dopiero w 2004 r. społeczny komitet odbudowy fontanny (odlana z brązu), postanowił wiernie zrekonstruować sceny z biblijnego potopu. Sponsorzy, ludzie dobrej woli, jednym słowem darczyńcy dopięli swego. Uroczyste odsłonięcie nastąpiło 26 czerwca 2014 roku. Dziś to jeden z najpiękniejszych monumentów w Polsce.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła
Zawsze chcieliśmy się zmierzyć z tym tematem, a Dzień Niepodległości, stanowisko Kościoła i Episkopatu w kontekście unijnych zawirowań, "Unii dwóch prędkości", relokacji imigrantów czy wybiórczego przedstawiania kazań ks. prałata Romana Kneblewskiego z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, tylko przybliżył ten moment. Większość zarzuca Kościołowi mieszanie się do polityki, ale prawda boli jeśli jest niewygodna dla władzy i mainstreamowych mediów.
- Nie trzeba oglądać się na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądając od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili - powiedział kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia
Od jądra problemu z pewnością nie ucieknie także Prezydent Miasta, w czasie oficjalnego przemówienia przy Pomniku Wolności, podczas obchodów "Dnia Niepodległości", więc nie będziemy jątrzyć rany. Wracając do kościoła św. Apostołów, to jeden z najbardziej znanych Domów Bożych w mieście (o ośmiobocznej kopule), gdzie niemal każdy z rodowitych bydgoszczan - miał przynajmniej raz - zrobione zdjęcie przed świątynią, a dokładniej gdzie obecnie stoją kramy bydgoskich kwiaciarek. W okresie PRL-u były tu samoloty i samochodziki, które były rekwizytami seniora bydgoskiej fotografii, mającego wtedy zakład przy ul. Al. 1 Maja (obecnie Gdańska).
Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła pobudowano na planie prostokąta w latach 1872-76, głównie dla Niemców wyznania ewangelicko-unijnego, w stylu eklektycznego neogotyku. Projektantem był Fryderyk W. Adler. Był to okres największego nasilenia prześladowań ze strony Prusaków, atak na korzenie polskości na tych ziemiach (Wielkopolska i Pomorze). Niestety, polskości nie dało się wykorzenić, ani zakneblować, co więcej, założenia co do kultu religijnego i wyznania ewangelickiego w mieście rozczarowały oczekiwania miejscowego biskupa. Zbyt mała liczba wiernych była zaczynem do przekazania tego kościoła katolikom, już w okresie międzywojennym.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
A słowo stało się ciałem już w pierwszych dniach stycznia 1945 roku, poświecenia kościoła wyznania rzymsko-katolickiego dokonał dziekan bydgoski ks. Jan Konopczyński 2 lutego 1945r. Nieformalnie to reprezentacyjny kościół Bydgoszczy, gdzie młodzież szkolna przychodzi tu chociaż na chwilę – pomodlić się przed ważną klasówka czy egzaminem.
Ołtarz główny zaprojektował i wykonał bydgoski rzeźbiarz Sylwester Fryska (1957 r.), on też dokonał modernizacji ambony. W środku znajdziemy wiele innych cennych, zabytkowych dzieł wykonanych przez artystów malarzy np. Władysława Drapiewskiego z Pelplina i Leona Drapiewskiego z Poznania (polichromie) oraz artystów rzeźbiarzy Mikulskiego i Mrowińskiego (chrzcielnica dla upamiętnienia uroczystości milenijnych Chrztu Polski w 1966 roku).
Kościół Klarysek pw. Najświętszej Maryi Panny
Sakralna budowla od lat związana z grodem nad Brdą, wpisująca się w charakterystyczny obraz centrum miasta i ważnego ciągu komunikacyjnego. Kościół w okresie PRL-u miał być przesunięty o kilkadziesiąt metrów, aby udrożnić ciąg komunikacyjny, szczególnie dla bydgoskich tramwajów. Budowlańcy jednak zrezygnowali nie tyle z pomysłu, co z fizycznego wykonania tej skomplikowanej roboty (pod sakralną budowlą znajdują się średniowieczne fundamenty). Dziś, wielu kandydatów na prezydenta miasta ma mniej lub bardziej szalone pomysły na udrożnienie tego węzła gordyjskiego. Świątynia zaś ma bardzo ciekawe światło historyczne.
Lokowanie drewnianej budowli (lazaret/przytułek oraz kościół pw. Ducha Świętego), w tym właśnie miejscu nastąpiło w 1445 r. dzięki bydgoskim kupcom i mieszczanom (ale nie tylko, okazuje się, że hojnymi darczyńcami byli także Żydzi, a także jeden z najbogatszych inwestorów Grzegorz Gracza). Niestety ząb czasu nadszarpał fundamenty kruchej budowli, postanowiono zatem (w tym samym miejscu) pobudować murowaną świątynię. Według miejskich kronik kościół lokowano ok. 1600 roku, a 15 lat później swoją przystań znalazły w Bydgoszczy mniszki Zakonu św. Klary (zwane Klaryskami-Urbanistkami, od bulli papieża Urbana IV). To one przyjęły na siebie obowiązki dot. logistycznego zabezpieczenia kościoła i zabudowań poszpitalnych (sam szpital przeniesiono w inne, dziś trudne doz weryfikowania, miejsce). One też rozpoczęły rozbudowę kościoła i klasztoru do potrzeb zakonu klauzurowego (ścisłe przestrzeganie reguł, niemal bez kontaktu z osobami świata zewnętrznego).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com .
Konsekracji kościoła w stylu późnogotyckim (z cechami renesansu) dokonano 17 września 1645 pw. świętych Wojciecha, Klary i Barbary. Ciekawostką tego okresu jest fakt przynależności klasztoru i kościoła do biskupa wrocławskiego (wtedy taka była forma jurysdykcji dot. diecezji bydgoskiej).
Wspomniany wcześniej okres germanizacji i kneblowania polskości doprowadził do stopniowej likwidacji życia zakonnego. Już w 1819 r. skonfiskowano majątek ziemski Klarysek, a w kwietniu 1835 r. władze pruskie nakazały zamknąć klasztor. Kościół zamieniono na magazyn, do czego przyczynił się Carl August Franke (potentat spirytusowy), później na remizę strażacką, a jego wota rozdano okolicznym świątyniom, w tym bydgoskiej farze. Władze pruskie poszły krok dalej i przystąpiły do całkowitej parcelacji, łącznie z przyklasztornym ogrodem, gdzie został pobudowany (w okresie III RP) dom handlowy „Drukarnia” - przekształcony obecnie w Bydgoskie Centrum Finansowe, gdyż nawet diabeł nie przychodził tu po święconą wodę...
Dopiero po zakończeniu I wojny światowej świątynia wróciła we władanie kościoła katolickiego, a po zakończeniu prac modernizacyjnych przywracających sakralny charakter, została poświęcona 3 grudnia 1922 r. jako kościół filialny parafii farnej. Nomen omen, 11 listopada 1925 r. sufragan gnieźnieński bp Antoni Laubitz konsekrował kościół pw. Wniebowzięcia N.M.P. Władze kościelne zrezygnowały z prawa do jednego z budynków klasztornych, w którym obecnie mieści się Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego.
Po II wojnie światowej podjęto kolejne prace konserwatorskie i remontowe, a przed Rokiem Milenijnym dokonano czyszczenia i konserwacji ścian zewnętrznych z czerwonej cegły. W 1955 r. odsłonięto XVII-wieczne freski, odzyskano renesansowy ołtarz główny, który po kasacie klasztoru Klarysek trafił do kościoła parafialnego w Sypniewie, odzyskano również XVII-wieczną kratę (ręcznie kutą) oddzielającą prezbiterium od nawy.
Z inicjatywy mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu (nie mylić z Klaryskami-Urbanistkami), za zgodą abpa gnieźnieńskiego Henryka Muszyńskiego, Prowincja Warszawska Braci Mniejszych Kapucynów przejęła kościół w opiekę duszpasterską z dniem 10 listopada 1993 r. I tak jest do dziś.
Podczas budowy wspominanej wcześniej „Drukarni” doszło do błędów w sztuce budowlanej, pod kościołem Klarysek, zaczęły pękać mury. Przyjęta wówczas ekspansywna i niezgodna ze sztuką budowlaną budowa DH, który nigdy nie powinien tu powstać, odbiła się chichotem historii. Dziś to miejsce umiera i nie ma pomysłu na jego reanimację. Kościół Klarysek zaś, jak stał, tak stoi... i stać będzie!
Zamiast podsumowania - spacerkiem przez park Kazimierza Wielkiego
Fontanna „Potop” to niezwykłe dzieło artystyczne obrazujące kruchość życia w konfrontacji z żywiołami natury sprowadzonymi na ziemskie istoty przez rozgniewanego Boga. Monument emanując swoim osobliwym tragizmem z jednej strony, ukazuje samotność w walce, bezsilność w obliczu klęski (i pokorę), a z drugiej strony widać poświęcenie, braterstwo i silną wolę przetrwania. Patrząc na dramatyzm tej walki można odnieść wrażenie, że na końcu tych scen jest ukryte przesłanie, iż nadzieja umiera ostatnia. Z drugiej strony, każdy zobaczy coś innego, bo "Księga Rodzaju" jest mistycznym przesłaniem, ogniskującym w centrum kilka ważnych tematów, jak: stworzenie świata, zabójstwo Abla, grzech pierworodny czy wreszcie zapowiedź... potopu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zdj. nr 4 "Łuk bydgoskiego triumfu"
Będąc w pobliżu fontanny warto również wybrać się na spacer parkowymi alejkami usłanymi liśćmi, które tu i ówdzie tworzą barwny korowód niesiony przez jesienny wiatr. W otoczeniu okazałych drzew i krzewów trzeba wczuć się w otoczenie, by poznać piękno przyrody, która wraz ze skrzydlatymi mieszkańcami i spokojną tonią stawów, tworzy swoisty klimat oazy skrytej pod kopułą z koron drzew, tuż obok tętniących gwarnym życiem ulic miasta.
Pierwotnie park posiadał większą powierzchnię niż obecnie i pełnił rolę przyklasztornego ogrodu przylegając do zabudowań klasztornych z XVI w. W tym uroczym, zakątku, wtedy pielęgnowanym przez siostry klaryski znajdował się staw rybny, drzewa owocowe i ozdobne, warzywnik oraz rośliny lecznicze. W 1935 roku za sprawą władz pruskich dążących do wyeliminowania roli religii w społeczeństwie zakon, jak powiedzieliśmy, uległ kasacji a prześliczny ogród zamieniono na zamknięty dla społeczeństwa park regencyjny. Dopiero w latach 1900-1901 park przebudowano zmniejszając jego powierzchnię i przemianowano w Park Miejski udostępniony społeczeństwu, a kilka lat później - na jego skraju - ustawiono w fontannie rzeźbę z mistycznego „Potopu”.
Park Kazimierza Wielkiego posiada najstarszą metrykę w mieście, znajdziemy tu pojedyncze okazy starodrzewu, które przetrwały próbę czasu, gdyż znaczna część gatunków drzew i krzewów z XVII i XVIII w. podzieliła losy rzeźby z fontanny, padając ofiarą wojennej zawieruchy. Park, szczególnie malowniczo prezentuje się jesienią, natomiast monumentalne rzeźby - pełnię swojego niesamowitego kształtu - ukazują po zmroku. Podświetlona iluminacją świateł fontanna uwydatnia swoje heroiczne kontury rzeźbiarskiej kompozycji, potęgując ukazane w tym dziele emocje i przypowieści. Choć nie jest to barokowa fontanna di Trevi w Rzymie, przynosząca znaczne dochody, to dla bydgoszczan, pomysłodawców i darczyńców ma wymiar szczególny...
Łuk bydgoskiego triumfu - 600. rocznica nadania praw miejskich Bydgoszczy przez króla Kazimierza Wielkiego przypadła w 1946 roku. Świętowano ją hucznie, a dzięki wielkiej wystawie, trwającej przez całe lato, o grodzie nad Brdą mówiono w całej Polsce.
Tuż po zakończeniu II wojny grupa bydgoszczan wpadła na pomysł propagandowego rozsławienia miasta z okazji 600. rocznicy. Zaproszenie do honorowego komitetu obchodów przyjęli: Bolesław Bierut, Władysław Gomułka i Edward Osóbka-Morawski.
Z tej okazji wydano nawet znaczek pocztowy i milion specjalnych widokówek. Jako główny punkt uroczystości zaplanowano wielką wystawę przemysłu i handlu, pierwszą na tak dużą skalę w powojennej Polsce - miała trwać od 15 lipca do 1 września. Jednak już wtedy kłócono się o lokalizację.
Jak pisze Krzysztof Błażejewski, w obawie przed kompromitacją wybrano park Kazimierza Wielkiego. W sumie w parku wystawiło się ponad 450 firm, co było ewenementem na skalę ogólnopolską. Wystawę obejrzała miedzy innymi Mieczysława Ćwiklińska i delegacje kilku państw (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Belgia). Wystawa cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem, dlatego włodarze miasta przedłużyli ją do 15 września.
Dziś pozostał po niej tylko ceglany łuk w parku Kazimierza Wielkiego. Niestety, w annałach historii nie odnotowano budowniczych tej konstrukcji, która powstała w rekordowym tempie. Wykonawcą był mistrz murarski Stanisław Olechnowicz, repatriant z Wilna ze swoją brygadą. Widać sztuka murarska była na wysokim poziomie, gdyż łuk stoi do dziś.
źródło: jubileuszowy katalog Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Warszawskiej 1952-2002,
"Łuk bydgoskiego triumfu", Krzysztof Błażejewski, kwiecień 2012
Alicja Gotowska, Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com![]()