Misterium Męki Pańskiej - już po raz XVIII w Dolinie Śmierci

Już po raz osiemnasty odbyło się w Dolinie Śmierci – Fordon - Misterium Męki Pańskiej. To miejsce szczególne, uświęcone krwią bezbronnych Polaków. Od października do listopada 1939 roku bestialsko zamordowano tu ponad 1600 osób, kwiat narodu, głównie mieszkańców Bydgoszczy i pobliskich, okolic. Tylko niewielka część ofiar została ekshumowana, zidentyfikowana, a ich nazwiska zapisano na tabliczkach przymocowanych do pomnika.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Zdecydowana większość ofiar spoczywa tu nadal, najprawdopodobniej wzdłuż wybrukowanej drogi, która dzięki staraniom pierwszego proboszcza  śp. ks. prałata Zygmunta Trybowskiego z parafii Królowej Męczenników, jest częścią Golgoty XX wieku. Popularnie nazwane przez fordoniaków  i parafian pobliskie „górki” są od osiemnastu już lat miejscem inscenizacji Misterium Męki Pańskiej. Choć to przedstawienie  – niektórzy mówią iż najważniejsze w całym roku – nie  jest wydarzeniem teatralnym i kulturalnym, to z całą pewnością jest przeżyciem duchowym, zaproszeniem do zgłębienia miłości Boga.

Organizacją i koordynacją tego wydarzenia zajmują się młodzi: studenci ze Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej POKOLENIE oraz Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Akademickiego MARTYRIA, we współpracy z Wolontariatem Młodzieżowym 4don4LORD, Fundacją „Wiatrak” oraz innymi wspólnotami Sanktuarium Królowej Męczenników. Wsparciem i doświadczeniem służą również starsi,  od początku związani z dziełem Misterium. Zawsze obecny jest też ks. Krzysztof Buchholz, Dyrektor "Wiatraka".

W tym roku zaangażowanych w to niezwykłe dzieło było ok. 350 wolontariuszy,  w tym ok. 250 aktorów.  Wszyscy pracują na zasadach wolontariatu jak podczas 'Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomoc". Jak zawsze pomagają wierni, a wsparcie  płynie ze strony lokalnych firm, instytucji i osób prywatnych.

Całość przedstawienia rozegrała  się w scenografii nawiązującej do czasów życia Jezusa. Na "górkach" nie zabrakło Wieczernika, Pałacu Piłata, Grobu Pańskiego, Domu Zacheusza czy pełnego dzieci żydowskiego miasteczka. Okoliczne wzgórza wykorzystano również do sceny ukrzyżowania Jezusa.

Tegoroczne Misterium Męki Pańskiej odbyło się pod hasłem „Nie zostawię was”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Ten, który był, jest i żyje

Ten, który pokonał śmierć, byś mógł żyć

Ten, który kocha zawsze

Na wszystkie nasze pytania ma jedną odpowiedź:

Nie zostawię was!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Podczas Misterium dość mocno wbiła się w pamięć scena z Nowego Testamentu dot. osądzenia Jezusa przed Piłatem.

- Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę ukrzyżować Ciebie? - powiedział Piłat

- Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry - rzekł Jezus

Święte słowa, jakże adekwatne na obecne czasy.

Od kilku już lat Misterium Męki Pańskiej odbywa się dwukrotnie, o godz. 16.00 i 20.00. To ostatnie ubarwione jest grą świateł. Za każdym jednak razem tłumy wiernych przybywają nawet z odległych miast Polski,  aby przeżyć i zobaczyć tę doskonale wyreżyserowaną inscenizację. Choć nikt dokładnie tego nie liczy, w tym roku na Misterium przybyło ponad 20 tys. wiernych, trudno było o dobre miejsce do filmowania i robienia zdjęć. Zadbano jednak o bezpieczeństwo wiernych, były patrole policji, ratownicy medyczni widoczni jak zawsze, a pod namiotami można było wypić gorącą herbatę i posilić się pajdą chleba. Doskonale rozplanowano parkingi dla autobusów i busów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Patronat honorowy nad Misterium Męki Pańskiej objął:

  • J.E. ks. bp Jan Tyrawa, Ordynariusz Diecezji Bydgoskiej
  • Sz. P. Piotr Całbecki, Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego
  • Sz. P. Rafał Bruski, Prezydent Miasta Bydgoszczy

Dolina Śmierci w dużym skrócie
Zbrodnia, której hitlerowcy dokonali na mieszkańcach Bydgoszczy i (wtedy) Fordonu jesienią 1939 roku, jest słabo udokumentowana. O wyborze doliny na miejsce straceń zdecydowały m.in. łatwość dojazdu, niewielka odległość od miasta oraz ukształtowanie terenu.  Na początku października 1939 pracę w dolinie rozpoczął oddział Arbeitsdienstu, który wykopał kilka masowych grobów  Trafili do nich przede wszystkim przedstawiciele polskiej i żydowskiej inteligencji oraz duchowieństwa katolickiego. Zginęła blisko połowa nauczycieli bydgoskich szkół średnich, około 1/3 duchownych, około 15 proc. nauczycieli szkół powszechnych oraz blisko 14 procent lekarzy i prawników. 11 listopada 1939 r. w Dolinie Śmierci zginął przedwojenny prezydent Bydgoszczy Leon Barciszewski.

Straceńców na miejsce rozstrzeliwań przywożono ciężarówkami. Pozbawiano ich odzieży, kosztowności i innych przedmiotów osobistych, przez co w przyszłości rodziny miały problemy z identyfikacją ciał. Ofiary prowadzono nad wykopane uprzednio groby i rozstrzeliwano z broni maszynowej. Były też akty bestialstwa znanego choćby z czasów NKWD, wybrane ofiary mordowano strzałami w tył głowy. Rannych dobijano strzałami z pistoletów, kolbami karabinów, a czasem po prostu zasypywano żywcem.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Ekshumację w Dolinie Śmierci przeprowadzono dopiero w 1947 roku, na przełomie kwietnia i maja. Wydobyto wówczas szczątki zaledwie 309 zwłok, rozpoznano tylko 39 ciał. Szczątki pomordowanych pochowano na Cmentarzu Bohaterów Bydgoszczy na Wzgórzu Wolności. Prace ekshumacyjne były prowadzone pospiesznie i zostały niespodziewanie przerwane przez Urząd Bezpieczeństwa.

Dlaczego ekshumacje przerwano? Po wojnie UB również miała dokonywać w dolinie egzekucji. Istnieją przekazy, że w Dolinie Śmierci strzelali Rosjanie. W 1945 roku,  w Fordonie,  mieli być rozstrzeliwani niemieccy oprawcy.

Tymczasem bydgoskie media z lat 40. mówiły o 3 tysiącach ofiar. Historycy Jesse Russell i Ronald Cohn w książce "Valley of Death" (polska "Dolina Śmierci") piszą nawet o 5,5-6 tysiącach ofiar. Rozbieżności są więc olbrzymie. Na pomniku upamiętniającym zbrodnie znalazła się ostatecznie liczba ok. 1200 zamordowanych.

Większość sprawców zbrodni w Dolinie Śmierci uniknęła po wojnie odpowiedzialności karnej. Dowódca pomorskiego Selbstschutzu Ludolf von Alvensleben, który nadzorował przebieg akcji eksterminacyjnej, uciekł do Argentyny. Z kolei dwóch SS-Sturmbannführerów, którzy dowodzili plutonami egzekucyjnymi: Erich Spaarmann (szef bydgoskiego Selbstschutzu) i Josef Meier (zwany "krwawym Meierem"), nie zostało osądzonych przez rząd RFN i ich sprawy umorzono w maju 1963 roku.  W 1947 r. komendant Doliny Śmierci Walter Gassmann został schwytany w momencie, kiedy wraz z innymi Niemcami uciekał z Bydgoszczy (ostatecznie został rozstrzelany). /źródło: bydgoszcz.wyborcza.pl/

 

redakcja autoflesz.com, obsługa własna

Publish modules to the "offcanvas" position.