Egzekucja tartaku przy ul. Ujejskiego 44 w Bydgoszczy staje się faktem

Poniedziałek 10 grudnia br. – godz. 7.00 zgodnie z zapowiedzią o egzekucji tartaku przy ul. Ujejskiego 44 w Bydgoszczy rozpoczęła się eksmisja. Było spokojnie, zapowiadani przez właściciela kibice Zawiszy i Polonii nie byli obecni. Firma wynajęta „z wolnej ręki’ do przetargu rozpoczęła ładowanie maszyn i drewna znajdującego się na tej posesji. Teren jest zamknięty i pilnowany przez  policjantów, pojazdy nieupoważnione wjeżdżające jedną nitka do tartaku są natychmiast zawracane. Służby energetyczne, przed przystąpieniem do eksmisji,  odcięły prąd na posesji pana Pietrzaka.

fot. redakcja autoflesz.com

Przypomnijmy, że właściciel tartaku, Krzysztof Pietrzak, po ogłoszeniu terminu wywozu wielokrotnie zapowiadał, że nie da się wyrzucić, gdyż egzekucja jest bezprawna. Dziś nie utrudnia całej procedury, ale zapowiada kroki prawne przeciwko nielegalnej – jego zdaniem – eksmisji.

Rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego Adrian Mól wysłał do mediów komunikat, w którym czytamy:

KOMUNIKAT WOJEWODY

Dziś o godz. 7:00 na wniosek Prezydenta Bydgoszczy egzekutor z Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego rozpoczął czynności przy ul. Ujejskiego 44 w Bydgoszczy. Zmierzają one do przekazania nieruchomości w celu dokończenia budowy Trasy Uniwersyteckiej. Zobowiązani zostali poinformowani o konieczności opuszczenia terenu, na którym rozpoczynają się prace.

Najważniejszym zadaniem będzie zabezpieczenie mienia ruchomego obecnych właścicieli i przewiezienie go do magazynów. Propozycję uczestnictwa w części prac otrzymał pan Krzysztof Pietrzak.

W związku ze sprzecznymi informacjami jakie pojawiały się w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej należy ze stanowczością podkreślić, że działania Wojewody jako organu egzekucyjnego są w pełni legalne. Wynikają one m.in. z ustawy o egzekucji w administracji (art. 20 § 1 pkt. 1), a zobowiązani mieli wiedzę o konieczności opuszczenia działek przy ul. Ujejskiego od 12 września 2016 roku, tj. od momentu wydania przez Wojewodę decyzji ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej).

Wśród zarzutów - podważających przeprowadzaną procedurę egzekucyjną - wielokrotnie padało stwierdzenie, że nie wszystkie podmioty z działek przy ul. Ujejskiego zostały poinformowane o obowiązku zdania terenu. Należy wyjaśnić, iż decyzje ZRID wydawane są co do ściśle oznaczonej nieruchomości. Informowani są właściciele oraz użytkownicy wieczyści ujawnieni w wypisie z rejestrów gruntów. Niezależnie od tego, proces wywłaszczeniowy nie jest wstrzymywany przez brak powiadomienia nieujawnionych w rejestrze spadkobierców właścicieli nieruchomości. Wszystkim wywłaszczonym przysługuje prawo do odszkodowania. W przypadku właścicieli nieruchomości, której dotyczy dzisiejsza egzekucja Prezydent Bydgoszczy wypłacił już zobowiązania.

Drugim nieprawdziwym zarzutem jest twierdzenie, iż w związku z postanowieniem Ministra Inwestycji i Rozwoju (dop. red.  min. Jerzy Kwieciński) o umorzeniu postępowania egzekucyjnego działania Wojewody są nielegalne. Należy podkreślić, że Wojewoda nie zgodził się z rozstrzygnięciem Ministra i zaskarżył je do sądu administracyjnego. Do czasu wydania prawomocnego wyroku Minister wstrzymał wykonanie swojego postanowienia, co pozwala na prowadzenie egzekucji według wcześniej obranej procedury. Należy podkreślić, że żadna ze stron ani żaden z organów czy sądów nie kwestionuje statusu Wojewody jako organu egzekucyjnego w przedmiotowej sprawie. Mimo legalności podejmowanych działań ubolewamy, że mimo wielokrotnych apeli ze strony wojewody prezydent Rafał Bruski nie podjął próby polubownego rozwiązania sprawy.

Auto Gaz Holandia

Od redakcji: Krzysztof Pietrzak, właściciel  tartaku wielokrotnie mówił, że patowa sytuacja na spornej posesji jest wynikiem gry politycznej pomiędzy prezydentem a wojewodą. Jak sam twierdził, wielokrotnie zabiegał o polubowne załatwienie całej tej sprawy opóźniającej budowę II nitki Trasy Uniwersyteckiej. Według niego - bezskutecznie. Prezydent Rafał Bruski zawsze pytany o impas na Ujejskiego 44 odpowiadał, że to wina wojewody. Co więcej,  na głównym banerze w mieście zawisło hasło dyskredytujące wojewodę, wskazując (z imienia i nazwiska) odpowiedzialnego za ten stan rzeczy. To niezgodne z przyjętymi standardami walki politycznej, stawiające osoby odpowiedzialne za ten baner w galerii politycznych cieni.

Z drugiej strony takich możliwości, jak pan Pierzak nie mieli właściciele działek na budowie trasy S5 (np. węzeł Żołędowo), którzy dostali taką samą wycenę, jak wynikało to z operatu szacunkowego. Mało, oczywiście że mało, ale takie są realia "specustawy".

Przypomnijmy, że wprowadzona ustawa z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych miała usprawnić inwestycje drogowe,  została znowelizowana w 2008 r. Nowe zasady odszkodowań budziły wielkie zainteresowanie i oczywiście niezadowolenie właścicieli gruntów.

Według wojewody i prezydenta właściciel tartaku (i pozostali właściciele), zgodnie z operatem szacunkowym dostali odszkodowanie, które zostało przyjęte. Później zaczęły się skargi i zażalenia – za mało!

Podpowiadamy, iż „specustawa” mówi jednoznacznie, iż wysokość odszkodowania może przekroczyć wartość nieruchomości lub prawa użytkowania wieczystego i być powiększona o 5 proc. ich wartości, jeśli osoba wywłaszczona wyda nieruchomość najpóźniej w ciągu 30 dni. Termin ten jest liczony od dnia doręczenia zawiadomienia o wydaniu decyzji o zezwoleniu na inwestycję drogową w trybie natychmiastowej wykonalności lub w dniu, kiedy decyzja stała się ostateczna. Krzysztof Pietrzak takiego ruchu nie wykonał.

Ustawa przewiduje też kwotowy dodatek w wysokości 10 000 zł. Art. 18 ust. 1f. specustawy drogowej przewiduje ten dodatek, gdy decyzja o ZRID dotyczy nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym albo budynkiem, w którym został wyodrębniony lokal mieszkalny. Zatem czy prawnicy pana Pietrzaka o tym wiedzieli, czy chodziło o zwykły szantaż? Swoją drogą nieskuteczność wojewody i brak współpracy prezydenta aż nadto ujawniły nieudolność władzy.

Firma, która podjęła się egzekucji, oficjalnie, wyceniła swoje usługi na 400 tys. zł, a wojewoda już wcześniej miał przygotowane 300 tys. + dodatek od premiera na kolejne 300 tys. zł. Zatem ktoś tu mówi półprawdę lub to firma „krzak”, gdzie proponuje się podwykonawcom stawkę godzinną za 17-18 zł brutto.

Temat, wg pana Pietrzaka nie jest zakończony, właściciel spornej działki zapowiedział pozwanie Skarbu Państwa i Wojewodę. W tle jednak są kolejne roszczenia firmy Kobylarnia SA za nieprzygotowanie  II nitki TU do przebudowy.

redakcja autoflesz.com

Z ostatniej chwili:
piątek, 14 grudnia

Panowie na świecznikach historii wzajemnie się oskarżają, po bezprecedensowej polityce obecnego prezydenta i zamieszczeniu słynnego baneru, do ataku przystąpił wojewoda. Sposób w jaki tłumaczy swoje postępowanie zamieścił w formie... reklamy na stronie miejscowych mediów.

fot. redakcja autoflesz.com

Egzekucja tartaku, której mogło nie być – odpowiedź wojewody

Prezydent Bruski ignoruje
Prezydent bruski miał możliwość  porozumienia się z właścicielami działek jeszcze przed wydaniem ZRID-u i przejąć je w trybie cywilnoprawnym, na co sam niejednokrotnie wskazywał. Co więcej, nawet po wydaniu ZRID-u polubowne rozwiązanie sporu z właścicielami nie było wykluczone. Prezydent mógł np. skorzystać z ugody administracyjnej, do zawarcia której nie jest nawet niezbędne sporządzenie operatu szacunkowego.  Mógł dokonać wymiany gruntów, tak jak to się dzieje w innych miastach  np. w Toruniu. Sam to przyznał na spotkaniu z mieszkańcami 2 lipca 2018 r.

- To nie o to chodzi, czy ja chcę czy nie chcę. Jeżeli  Pan odebrał te pieniądze, to nie mamy już jak zawrzeć ugody. Gdyby Pan ich nie odebrał, to wtedy mogę poprzez właściwy wydział szukać działkę, na która mogę się wymienić.  Bo takie sytuacje są.

 Prezydent mógł wreszcie polecić podległym sobie spółkom miejskim, aby zgłosiły się do przetargów na wykonanie egzekucji.

Prezydent Bruski hamuje
Prezydent nie dał szansy właścicielom, nie zapewnił im możliwości kontynuowania działalności gospodarczej w Bydgoszczy. Zamiast tego wybrał drogę eskalacji konfliktu. Czy miało to posłużyć jako motyw w kampanii wyborczej? To tajemnica Rafała Burskiego.

Dopiero rok po wydaniu ZRID-u włodarz Bydgoszczy złożył – niepełny – wniosek o wszczęcie egzekucji. Tymczasem mógł to uczynić dużo wcześniej, a to dzięki temu, że wojewoda nadał swojej decyzji  rygor natychmiastowej wykonalności.  Gdyby prezydent uczynił to np.  następnego dnia, dziś jeździlibyśmy nową trasą. Niestety, Rafał Bruski złożył wniosek dopiero, kiedy budżet wojewody był już zamknięty, choć jako wojewoda doskonale wiedział,  jak wygląda konstruowanie budżetu. A sam jeszcze, jako przedstawiciel rządu w terenie, przeprowadzał egzekucje trwające po kilka lat.

Prezydent Bruski skarży
Mimo to wojewoda Mikołaj Bogdanowicz i jego służby zrobili wszystko, aby inwestycja mogła ruszyć. Wszczętych zostało osiem postępowań przetargowych na wykonanie egzekucji. W kwietniu br. udało się wyłonić wykonawcę. Niestety, w niewyjaśnionych okolicznościach spłonął należący do niego sprzęt. To spowodowało, że cena wykonania egzekucji wzrosła.
Co w tym czasie robi prezydent Bruski? Słał pisma do różnych instytucji. Żadna z nich nie potwierdziła bezczynności czy opieszałości wojewody.

Ostatecznie wojewoda zdobył dodatkowe środki, dzięki którym została przeprowadzona egzekucja tartaku. Egzekucja, której mogło nie być. /źródło: Express Bydgoski, 14 .12.2018 r./

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.