Bydgoszcz uczestniczyła w dwóch programach, których celem było dofinansowanie zakupu autobusów elektrycznych dla miasta. Informował o tym jeszcze w ubiegłym roku, choć mało przekonywająco, Wojciech Jazdon, dyrektor wydziału Urzędu Miasta. Niestety, pieniędzy nie dostaniemy, bydgoski budżet ma deficyt na ponad 100 mln zł.
fot. Solaris
Elektryczne autobusy miały być już 2-3 lata temu, już wtedy zastanawiano się jak wykorzystać tę transzę na zakupu w pełni elektrycznych autobusów, gdyż miasto nie jest przygotowane na obsługę takich nowoczesnych i ekologicznych pojazdów (brak infrastruktury do ładowania akumulatorów). Prezydent Bruski był optymistą, a na stronach urzędu co jakiś czas pojawiały się sugestie na ten temat. Niestety, na tę chwilę nic z tego nie wyszło. Za to udało się prezydentowi wyjście awaryjne – nomen omen wyjście festiwalu Camerimage do... Torunia. I całe szczęście, że tak się stało, po tym jak pan Żydowicz zwyczajnie sprzedał festiwal Toruniowi, podpisując na tę okoliczność list intencyjny z Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Wspomnieliśmy, że miasto uczestniczyło w dwóch projektach przygotowanych przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych na dofinansowanie 8 autobusów i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na dofinansowanie 5 autobusów (opcjonalnie nawet 30 autobusów). Program ten trwa do 2023 roku. Po odmowie dofinansowania ZDMiKP złożył odwołanie, ale to niewiele zmienia, przynajmniej w tej chwili.
Bydgoski projekt elektrycznych autobusów zakładał zakup takich niskoemisyjnych pojazdów i budowę stacji szybkiego ładowania (pętla na Błoniu i Bartodziejach). Niestety nie udało się pozyskać funduszy na zakup i infrastrukturę do obsługi takich pojazdów.
Warto tylko przypomnieć, że takie autobusy otrzyma Trójmiasto, Kraków, Zielona Góra, Jaworzyna czy Warszawa. Co ciekawe, wszyscy lub niemal wszyscy chcą autobusów czysto elektrycznych, niewielu idzie drogą Inowrocławia czy Jeleniej Góry, gdzie już udanie jeżdżą autobusy hybrydowe. Cicho, zupełnie cicho jest w temacie autobusów wodorowych, a takie miały jeździ po Bydgoszczy, gdy przetarg wygrała forma KDD Trans. Wtedy też nie wyszło, co naszym zdaniem było ewidentnym wyjściem awaryjnym producenta tj. soleckiego Solbusa i zamawiającego m. Bydgoszcz. Dziś nie ma już Solbusa, a prezydent Bruski chyba nie bierze pod uwagę autobusów hybrydowych, ani wodorowych. Czy słusznie?

Szkoda, bo w przypadku wykorzystania ogniw fuel cell (ogniwa paliwowe) bylibyśmy awangardą w Polsce i jednym z niewielu miast w Europie, gdzie takie wodorowe autobusy już od lat jeżdżą, nie trują, zarabiają na siebie. Nie ma też konieczności wymiany zespołu baterii po 3-4 latach użytkowania takiego autobusu.
Do tematu będziemy wracać, bo jeszcze w tym roku ma być zakończona przebudowa ronda Kujawskiego i Bernardyńskiego, gdzie mają jeździć nowe tramwaje z bydgoskiej PESY.
redakcja autoflesz.com![]()