Wyspa Młyńska w Bydgoszczy to miejsce szczególne nie tylko dla rodowitego bydgoszczanina. Jeśli masz dziewczynę lub chłopaka, to musisz tu spędzić trochę czasu na... pierwszej randce. Zimą lub latem jest tak samo pięknie, aczkolwiek najpiękniej, gdy spadnie śnieg, co z pewnością będzie mało prawdopodobne podczas tej zimy. Latem sztuczne bystrza rzeki Młynówki zachęcają do baraszkowania w wodzie. Najmłodsi (pod opieką dorosłych) mają frajdę nie lada. Ale to nie jedyne atrakcje tego urokliwego miejsca. My wykorzystaliśmy jedyny w swoim rodzaju moment, gdy niebo było... Bogiem. Dla fotografa, to tzw. złoty spust migawki Canona, Nikona czy Sony.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com, Nikon D7100 / tej zimy nawet wierzba próbuje obudzić się do życia...
Wyspa Młyńska to jeden z piękniejszych, obok myślęcińskiego parku, zakątków Bydgoszczy. Rada Miasta i Prezydent Miasta określił nowe kierunki rozwoju tego miejsca. Krajobraz jest bajkowy, liczne nabrzeża ( w tym marina Zawiszy), szumiące jazy wodne, kaskady Międzywodzia, kłócące się o każdą zdobycz dzikie kaczki i łabędzie, w kadrze Wenecja Bydgoska, Muzeum Okręgowe i widok na Operę Nova. A będzie jeszcze piękniej, gdyż dość zaawansowane są prace przy remoncie Młynów Rothera.
Tu najczęściej odbywają się największe imprezy (atrakcje) miasta z uwagi na rozwinięty węzeł wodny i przepiękne krajobrazy, obiekty muzealne czy widok na bydgoską farę. Jest także amfiteatr, plac zabaw dla dzieci, a nawet piasek z plaży w Kołobrzegu (pomysł b. prezydenta Dombrowicza).
Na Wyspie Młyńskiej znajduje się postument z globem ziemskim, upamiętniający 18. południk, który przecina sąsiedni Stary Rynek. Corocznie, w czerwcu odbywa się tutaj Bydgoski Festiwal Wodny "Ster na Bydgoszcz" promujący Bydgoski Węzeł Wodny. Jedyne w swoim rodzaju są tu pokazy sprzętu wojskowego, w tym uzbrojenie oddziałów NATO stacjonujących w Bydgoszczy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com, Nikon D7100
Uważajcie jednak na strefy płatnego parkowania, z uwagi na niesnaski pomiędzy wojewodą, prezydentem i biskupem obowiązuje rygorystyczny zakaz parkowania w niedozwolonych miejscach. Nawet przejeżdżając od strony WM na Stary rynek straż miejska pojawia się przy „Karczmie Młyńskiej” (niezła knajpka) już po 4 minutach!
Okiem bydgoszczanina - z marketingowego punktu widzenia
Wyspa Młyńska – faktycznie jest wyspą, którą spowija Brda i jej odnoga – meandry Młynówki (o pow. ok. 6 ha). Obecnie służy mieszkańcom i przyjezdnym do naszego miasta - pełni, jako drugie – po Parku Kultury i Wypoczynku w Myślęcinku – miejsce na imprezy kulturalne i rekreacyjne. Od Opery Nova można się tu dostać "Mostem Zakochanych", gdzie młode pary, narzeczeni i zakochani mocują swoje... kłódki. Jeśli chodzi o infrastrukturę, to natkniemy się na dawne (ale odrestaurowane) XIX- i XX-wieczne spichrza, domy mieszkalne Wenecji Bydgoskiej, wspominane wcześniej budynki Muzeum Okręgowego, gdzie wyeksponowano odnaleziony w pobliskiej farze skarb (XVII- wieczne złote monety), a przede wszystkim mamy wspaniały widok na Młyny Rothera remontowane już od kilku lat. Tylu atrakcji w jednym miejscu, tak kameralnego krajobrazu, tylu wspaniałych imprez kulturalnych nie spotkamy w żadnym innym miejscu naszego regionu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com, Nikon D7100
Wspominana Wenecja Bydgoska – to architektoniczny zespół budynków mieszkalnych, a także knajpek i kawiarni nad Młynówką. Nazwa, z pewnością nawiązuje do Wenecji, ale trochę jej brakuje, choćby gondolierów i... Placu św. Marka. Dla fotografów zaś, to kolejny kawałek bydgoskiej wyspy uwidaczniany na wielu zdjęciach.
A jak było dawniej?
W okresie przedrozbiorowy wyspa była własnością królewską zarządzaną i administrowaną przez podskarbich królewskich, mających swoją rezydencję na zamku w Bydgoszczy. Tak, to nie pomyłka, nawet dziś powracają plany odbudowy bydgoskiego zamku, tak jak pierzei na Starym Rynku. Znani kupcy, możni właściciele, mieli tu swoje dobra, jak: młyny (wspominany już Młyn Rothera) tartak (u ujścia "Międzywodzia" i Młynówki) , a także domy mieszkalne. Jednym z najbogatszych był Ludwik Buchholz, właściciel pobliskiej garbarni, po drugiej stronie Brdy,
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com, Nikon D7100/ Opera Nova, gdy słonce było Bogiem (8 stycznia br.)...
W poł. XIV w. aż do początków XX w. na wyspie pracowały młyny wodne, działały magazyny (spichrze), była nawet łaźnia miejska (XV w.) czy wspomniana garbarnia. W południowym szańcu wyspy pobudowano most pilarski i tartak, a w części wschodniej działała mennica królewska.
Mennica królewska
W 1594 r. król Zygmunt III Waza obdarzył przywilejem założenia mennicy w Bydgoszczy swego protegowanego Stanisława Cikowskiego, posła, senatora, podkomorzego krakowskiego i generalnego administratora ceł koronnych. W 1597 r. kierownikiem mennicy z nadania Cikowskiego został Niemiec Hermann Rüdiger, który ściągnął do niej wybitnych fachowców i znacznie rozwinął zakład. W tym okresie wybijano drobne monety: szelągi, grosze, trojaki i szóstaki.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / niestety, słońca podczas obchodów 100. rocznicy powrotu Bydgoszczy do Macierzy nie było (19 stycznia br.)...
W 1613 r. bydgoską mennicę przekształcono w mennicę królewską Zygmunta III Wazy, jedną z czterech obok mennic w Olkuszu, Gdańsku i Warszawie. Jej administratorem został Konrad Bremmer, a później Holender Jakub Jacobson (1616–1639). Ten ostatni okazał się doskonałym zarządcą, autorem niezwykłego rozwoju zakładu, uznawanego za najlepszy w kraju. W dowód uznania Zygmunt Waza nadał mu tytuł szlachecki i przekazał administrację nad pozostałymi mennicami w Polsce: koronnymi, litewskimi i pruskimi.
W 1632 r. po śmierci króla Zygmunta III Wazy manufakturę przekształcono w mennicę koronną, zarządzaną przez podskarbiego koronnego.
W 1644 r. mennica została zamknięta, a większość wyposażenia przewieziono do Krakowa. Po wstąpieniu na tron Jana Kazimierza w 1650 r. zakład wznowił prace, a jego nadzorcą został podskarbi koronny Bogusław Leszczyński, dziadek późniejszego króla Stanisława Leszczyńskiego. Szefem produkcji, jak to się dziś nazywa, został Krzysztof Guttman, bydgoszczanin. Dzięki niemu wybijane monety miały wysoką próbę srebra, aż do zamknięcia mennicy w 1652 r.
Czas potopu szwedzkiego, to wojskowe tsunami, manufaktura uległa zniszczeniu i podpaleniu. Działalność wznowiono w 1660 r., a dzierżawcami zostali Tomasz i Andrzej Tymfowie. Mennica wybijała od 1663 r. złotówki Jana Kazimierza zwane tymfami - jedna z pierwszych monet polskich nazywanych złotówkami.
W końcu XVIII w. na skrawku terenu zajmowanego dawniej przez mennicę pobudowano dom dla pracowników jednego z tutejszych młynów. Od 2008 r. mieści się tu ekspozycja Muzeum Okręgowego jako "Europejskie Centrum Pieniądza". /źródło: turystyka,bydgoszcz.pl/
Młyny Rothera - szachulcowy 2- skrzydłowy budynek z cegły wypalanej w pobliskim Fordonie. Panujące nad wyspą zabudowania powstały jako inwestycja państwowa w czasach zaboru pruskiego w poł. XIX w. Młyny funkcjonowały tu jednak już od 1826 r. jako spółka akcyjna Bromberger Mühlen Herkules (Bydgoskie Młyny "Herkules"). Dopiero w 1846 r. zostały wykupione przez Królestwo Prus i działały jako Königlichen Mühlen (Młyny Królewskie). Obecną formę zyskały w latach 1848-1849.
Ciekawostką jest fakt, iż w 1846 r. uruchomiono tu pierwszą w Bydgoszczy przemysłową maszynę parową. Po odzyskaniu niepodległości młyny przejęła administracja państwowa, która w 1928 r. dała impuls do uruchomienia Państwowych Zakładów Przemysłowo-Zbożowych (funkcjonowały do 1992 r.).
Jak to zwykle bywa, gdy nie ma właściciela, zakłady zaczęły popadać w systematyczną ruinę. Kolejni właściciele chcieli pozyskać pustostan na wysokiej klasy hotel, ale problemy finansowe doprowadziły do kolejnej degrengolady. W grudniu 2013 miasto podpisało akt notarialny na zakup nieruchomość od firmy Nordic Development. To była bardzo dobra decyzja, aczkolwiek nadal nie wiadomo do końca, jak zostaną wykorzystane powierzchnie użytkowe. Wstępnie mówi się o Centrum Wiedzy i Edukacji o Mózgu i Bydgoskiego Dziedzictwa Kultury Przemysłowej. Całkowity plan rewitalizacji przewidziano na 2022 rok. /źródło: Wikipedia.org/
redakcja autoflesz.com ![]()