Paryż. Podczas "Dni prasowych" Mercedes dokonał premiery nowej generacji Klasy B z napędem CNG. Pojazd wyróżnia się linią nadwozia i ekologicznym silnikiem - o 16 proc. niższa emisją CO2, spaliny znacznie czystsze niż w przypadku wersji zasilanych benzyną i ON oraz o ok. 50 proc. niższe koszty paliwa - taki jest nowy Mercedes B 200 NGT.

fot. Mercedes-Benz
Najnowsza wersja Klasy B (W 246) z napędem CNG napina muskuły podczas targów motoryzacyjnych w Paryżu (od 27 września do 14 października). B 200 Natural Gas Drive to pierwsza wersja Klasy B wykorzystująca modularną konstrukcję Energy Space: częściowo podwójna podłoga pod tylną kanapą umożliwia zastosowanie jednego większego i dwóch mniejszych zbiorników gazu ziemnego o łącznej pojemności 28 m3 / 21 kg (co odpowiada pojemności wodnej 125 litrów).
Dzięki inteligentnej metodzie zabudowy nadwozie B 200 Natural Gas Drive mieści pięć osób i nadal może pochwalić się pojemnym bagażnikiem.
W trybie zasilania gazem ziemnym zużycie paliwa modelu B 200 Natural Gas Drive o mocy 115 kW (156 KM) wynosi jedynie 5,7 m3 (4,2 kg) /100 km, a emisja CO2 to 115 g/km. W porównaniu do benzynowej odmiany B 200 BlueEfficiency, emisja CO2 spadła o 16 proc. Nowy model spełnia już normę emisji spalin Euro 6, obowiązującą dla aut z silnikami benzynowymi od 1 września 2014 r.
Zasięg na gazie - do 500 km
B 200 Natural Gas Drive jest przyjazny nie tylko dla środowiska. Gdy porównać wydatki na paliwo, koszt pokonania jednego kilometra okazuje się w jego przypadku o około 50 proc. niższy niż w przypadku modelu zasilanego silnikiem benzynowym i to przy zachowaniu niemal jednakowych osiągów: B 200 Natural Gas Drive osiąga prędkość 200 km/h i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 9,1 s.
Układ napędowy samochodu pracuje zgodnie z koncepcją monovalent+, co oznacza, że jego silnik jest niemal wyłącznie zasilany gazem ziemnym. Zasięg w tym trybie wynosi około 500 km. Z myślą o potencjalnych ograniczeniach w dostępie do stacji CNG na pokładzie zamontowano także 12-litrowy zbiornik na benzynę. Gdy tylko skończy się gaz, tryb zasilania automatycznie (i niezauważalnie) przełącza się na benzynowy.
Menu komputera pokładowego B 200 Natural Gas Drive zostało rozbudowane: jego ekran wyświetla informacje o aktualnym trybie pracy napędu. W trybie zasilania gazem kierowca ma dostęp do wszystkich funkcji komputera. Dane o zasięgu i poziomie paliwa w zbiorniku podawane są również w trybie benzynowym.

fot. Mercedes-Benz
Pojazd bezemisyjny
Z zewnątrz B 200 Natural Gas Drive od pozostałych wersji gamy modelowej odróżniają subtelne detale, przede wszystkim charakterystyczny przedni zderzak i światła LED do jazdy dziennej.
Pojazdy zasilane gazem ziemnym są przyjazne dla środowiska i reprezentują transport zrównoważony: poza gazem ziemnym mogą być bowiem zasilane biogazem, a nawet gazem wytwarzanym syntetycznie.
Ten ostatni powstaje z „nadmiaru” energii pochodzącej z kolektorów słonecznych lub elektrowni wiatrowych, a w przyszłości może pomóc w rozwiązaniu problemów napotkanych przy wykorzystaniu energii ze źródeł alternatywnych. W związku z tym model B 200 Natural Gas Drive może być uważany za pojazd bezemisyjny.
Mercedes B 200 Natural Gas Drive będzie dostępny z opcjonalną przekładnią manualną lub ze zautomatyzowaną skrzynią dwusprzęgłową 7G-DCT. Auto trafi do dealerów na początku przyszłego roku.
Od momentu debiutu w listopadzie nowa Klasa B cieszy się nieustającą popularnością: do końca czerwca klienci na całym świecie kupili już ponad 70 tys. egzemplarzy modelu.
Komentarz redakcji cng.auto.pl: prezentacja nowej generacji Mercedesa Klasy B z napędem CNG to kolejna ciekawa premiera, która pokazuje zaostrzającą się konkurencję na rynku pojazdów typu MPV z zasilaniem gazem ziemnym. Po zeszłorocznej premierze nowej generacji Opla Zafiry, w którym montowana jest jednostka 1.6 Turbo CNG o mocy 150 KM i pojemności zbiorników 34 m3 (25 kg), przyszedł czas na rewolucję w Mercedesie Klasy B - komentuje Karol Wieczorek, cng.auto.pl.
Co tu dużo mówić - zmieniło się niemal wszystko. Począwszy od stylistyki nadwozia, przez silnik i układ zbiorników paliwa po poprawę funkcjonalności. Postaramy się wymienić najważniejsze zmiany:
- moc silnika wzrosła ze 115 KM do 156 KM;
- przyspieszenie do 100 km/h zmalało z 12,4 s do 9,2 s;
- prędkość maksymalna wzrosła ze 184 km/h do 200 km/h;
- średnie spalanie zmalało z 6,7 m³ (4,9 kg) do 5,7 m³ (4,2 kg);
- norma emisji spalin poprawiona z EURO 5 na EURO 6;
- większy bagażnik - zamiast 416 litrów mamy aż 486 litrów;
- większy zasięg - zamiast 320 km mamy aż 500 kilometrów;
- większy zbiornik CNG - zamiast 21 m3 (16 kg) mamy 28 m3 (21 kg);
- mniej benzyny do wożenia - zamiast zbiornika 54 litry, mamy tylko 12 litrów etyliny;
- mniejsza pojemność silnika - udało się zejść poniżej problematycznego poziomu 2 litrów pojemności skokowej;
- i wiele, wiele innych...

fot. Mercedes-Benz
Projektanci ze Stuttgartu zasłużyli więc na ogromne pochwały. Udało im się poprawić auto dosłownie w każdym calu.Zmiany te pokazują również jeszcze jedną ważną rzecz - zmianę w podejściu do napędu CNG. Nie jest to już modyfikacja silnika na siłę, gdzie do jednostki benzynowej dorzucono napęd CNG, ale dojrzała modyfikacja całego pojazdu.
Warto zwrócić uwagę na ostatnią zmianę, jaką przedstawiliśmy w zestawieniu. Ma ona niebagatelne znaczenie jeśli chodzi o cenę pojazdu. Jesteśmy pewni, że zastosowanie mniejszego silnika (poniżej 2,0- litrów pojemności skokowej) przełoży się na mniejszy podatek akcyzowy, a nowy Mercedes na CNG znajdzie dużo więcej nabywców - również nad Wisłą.
Autor: Karol Wieczorek, Bartłomiej Kamiński, cng.auto.pl
Od redakcji autoflesz.com: cieszy nas ekspansja niemieckich samochodów z fabryczną instalacją gazową. Znacznie gorzej jednak wygląda sprawa z rozbudową istniejących i nowych stacji tankowania. Według naszych jaskółek jedyny potentat w tej branży czyli PGNiG zakręca kurek coraz mocniej. Wynika z tego, że decydenci idą w zupełnie innym kierunku, a stacje CNG należące do tego operatora mają wyginać jak dinozaury. To smutna informacja, ale priorytetem ma być teraz gaz łupkowy.
Wszystkim osobom decyzyjnym podpowiadamy, że na trwającym do 14 października Salonie w Paryżu zapadły dość konkretne decyzje w sprawie samochodów ekologicznych (umówmy się - zeroemisyjnych). Z exposé prezesów największych koncernów, w tym Toyoty, Volkswagena czy Opla wynika, że samochody elektryczne nie dostaną zielonego światła - jeszcze. Nadrzędny cel to hybrydy, z kolei sprężony gaz ziemny będzie włączony coraz mocniej do oferty handlowej. Dla przykładu już podajemy, że Grupa Volkswagena zapowiedziała gazowe rewolucje, czyli wersje najmniejszych zabawek z fabryczną instalacją CNG (Volkswagen up!, Skoda Citigo i Seat Mii). Również nowy mikrus Opel Adam, prezentowany w Paryżu dostanie silnik zasilany CNG. Najprawdopodobniej Skoda Rapid, Fiat 500L także zostanie wyposażony w jednostkę CNG.
Naszym zdaniem, to błąd, poważny szczególnie w polskich realiach by z przymrużeniem oka traktować sprężony gaz ziemny. Niemcy na potęgę rozwijają sieć stacji CNG, Czesi i Słowacy podążają tym torem. Tylko w Polsce, gdy cena benzyny dobija do 6 zł/litr podcina się mocną gałąź gazowego szaleństwa. Sprzedaż aut drastycznie spada, koncerny (Fiat, Opel, PSA, a nawet Volkswagen) wyhamowują produkcję, a nawet masowo zwalniają robotników.
W tym kontekście forsowanie podwyżek, brak zainteresowania państwa ekologicznymi rozwiązaniami, rosnące bezrobocie, trzymanie gazowników w niepewności co do VAT na sprężony gaz ziemny mocno wyhamuje Polską gospodarkę. Szkoda, że decydenci nie zabiegają o każdą możliwą sposobność na ożywczy impuls. CNG/LNG czy Gazoport w Świnoujściu z całą pewnością nie rozwiąże problemów min. Rostowskiego, ale przynajmniej nie zaszkodzi.
Zdjęcia: WorldCarFans
{nice1}








