Jeszcze grudniu 2013 roku dr Martin Winterkom nazwał konflikt pomiędzy dwoma spółkami zależnymi od Volkswagena (Scania i MAN) „kompletnym bałaganem”. Chodziło wtedy o kontrakt dla armii norweskiej warty ponad 2,2 mld euro. Dziś już wiemy, że wszystko zostaje w rodzinie. Grupa Volkswagena powiększyła się o szwedzką Scanię.
fot. Carscoops
Po negocjacjach, które nie trwały dłużej niż bezwzględna konieczność, partnerzy ustalili, że SCANIA jest własnością Volkswagena. Argument finansowy przemówił do rozsądku. Niemiecki koncern zapłacił sowicie za ten zakup i prawa własności (ponad 90 proc. akcji, w lipcu 2013 Volkswagen miał 68,6 proc. akcji). Scania przeszła w niemieckie ręce za ponad 6,5 mld euro. Po świetnym MAN-ie to kolejny gigant w niemieckiej stajni.
Volkswagen już zapowiedział, że sektor niemieckich pojazdów użytkowych (MAN, Scania oraz Volkswagen Commercial Vehicles) dysponuje siłą jak kiedyś niezatapialny pancernik Bismarck. Szwedzi, dokładniej Scania ma zachować swoje korzenie, a pracownicy pozytywnie przyjęli niemieckiego właściciela. Zupełnie inaczej było, gdy Volvo stało się marką zależną od Chińczyków. Koncern Zhejing Geely Holding Group kupił szwedzką markę aut osobowych tylko za 1,8 mld dolarów.
Źródło: Bloomberg