Toyota ogłosiła - drugą w tym roku - akcję serwisową, a rzecz dotyczy silników BMW montowanych w japońskiej marce w ramach sojuszu. Chodzi o jednostki wysokoprężne 2.0d, które przeszczepiono pod maski modeli: Avensis, Auris, Corolla i RAV4.

W sumie jest to 7045 egzemplarzy wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii, Turcji i Japonii od marca 2015 – maja 2018 roku.
"W samochodach może dojść do wewnętrznego wycieku płynu chłodzącego w chłodnicy Układu Recyrkulacji Spalin (chłodnicy EGR). Może to spowodować mieszanie się płynu chłodzącego z sadzą, co w połączeniu z wysoką temperaturą, jaka panuje w module EGR, może doprowadzić do wytworzenia się tlących nagarów w chłodnicy EGR oraz kolektorze dolotowym, skutkując uszkodzeniami termicznymi w układzie dolotowym. Wystąpienie takiej sytuacji powoduje spadek mocy silnika i zapalenie się lampki kontrolnej sygnalizującej awarię, ale także stopienie kolektora dolotowego lub powstania pożaru" – czytamy w komunikacie UOKiK
Wspomnieliśmy na początku, że to druga taka akcja serwisowa. Pierwsza dotyczyła kooperacji z PSA i silnikiem dla ProAce ( technicznego bliźniak Citroena Jumpy). W tych francuskich silnikach może dochodzić do przedwczesnego zużycia paska rozrządu. Konsekwencją jest wymiana wałka rozrządu, pompy paliwa wysokiego ciśnienia, a nawet wału korbowego.
Jak widać globalizacja i sojusze jeszcze nie zawsze wychodzą na dobre bezawaryjnej Toyocie.
Źródło: UOKiK