Samochody tanie już były, teraz będzie tylko drożej!

Dzisiaj odbędzie się konferencja szefa Grupy Renault Luci De Meo. Choć tematem przewodnim będą rozwiązania w niedalekiej motoryzacji, to już wiemy, że nowa norma spalania Euro7, pandemia, kryzys na rynku półprzewodników mocno wstrząsnęły produkcją na motoryzacyjnych rynkach.

fot. Honda/ silnik Diesla 1.6 i-DTEC 120KM, aksamitnie pracujący, bez drgań...

Nasze jaskółki już od dawna szczebiotają, że samochody w ostatnich kilku latach już podrożały, jak wyliczyli analitycy o 30 proc! Podobnie jest na rynku samochodów używanych, o czym pisaliśmy kilkakrotnie.

Norma Euro7, choć nieco złagodzona ma wejść w życie w  2025, ale z uwagi na obowiązkowe wyposażenie aut między innymi w układy do sprawdzenia chwilowego zużycia paliwa czy alkomaty i coraz droższe podzespoły do filtrów oczyszczania spalin,  spowoduje gwałtowny wzrost cen. Podobne problemy mają najwięksi producenci telewizorów. I choć ich problem Euro7 nie dotyczy bezpośrednio, to brak układów półprzewodnikowych musi zweryfikować ceny tych nowoczesnych telewizorów (Samsunga, SONY czy LG).

Boss aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi Luca De Meo udzielił niedawno wywiadu dla  brytyjskiemu magazynowi "Autocar".  Jego zdaniem najpopularniejsze auta segmentu A/B mogą podrożeć nawet dwukrotnie!

Dlaczego? Układy oczyszczania spalin wymagają stosowania takich pierwiastków jak platyna, cer  czy rod, co już dawno zauważyli handlarze skupujący (często wycięte żywcem) katalizatory. W autach kompaktowych to dodatkowe koszty, które  musi pokryć przyszły właściciel auta. Co więcej, boss Renault twierdzi, iż ta nisza aut jest produkowana na granicy opłacalności.

A samochody luksusowe? Cóż, dla potencjalnego właściciela luksusowej limuzyny za 2-3 mln dolarów to nie stanowi problemu. Tylko w Polsce mamy kilkudziesięciu miliarderów dla których kupno Rolls-Royce’a czy najnowszego Koenigsegg nie stanowi problemu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / silnik 3.0d 286 KM bi-turbo / motor wszech  czasów, trzy razy pod rząd zdobywał tytuł silnika roku, bardzo niskie spalanie ON, przepiękna praca na wolnych obrotach, duże możliwości do tuningu...

Jest jeszcze jeden problem. Klienci zmiarkowali, że opłacalność małego kompaktu kl.A w porównaniu z jego nieco większym bratem z segmentu C jest zwyczajnie nieekonomiczna. Co zatem z małymi, rachitycznymi silnikami, do tego 3-cylindrowymy, jakimi nas delektują producenci Seata, Skody, Renault czy Volkswagena? Cóż, naszym zdaniem też przegrają bój o normy spalania. Volkswagen już zapowiedział, iż włączył zielone światło dla  samochodów elektrycznych.  Toyota z kolei idzie ścieżką wodoru i ogniw paliwowych fuel-cell, omijając czyste elektryki. No bo kto zechce płacić na stacjach  Ionity ponad 3,50 za 1kWh, a tak już uszczęśliwia nowych nabywców amerykańska Tesla.*

*/ w Norwegii Ionity ceni się jeszcze bardziej za 1 kWh - 8,4 NOK, co w przeliczeniu daje ok. 3,6 zł. W Niemczech  0,79 euro (ok. 3,3 zł), w w W.Brytanii  0,69 funta (3,45 zł).

Dla Polaka to problem, ale Niemcy i Amerykanie też potrafią liczyć. Ponadto, co jest zapisane drobnym drukiem w gwarancji aut elektrycznych sprzedawanych w krajach skandynawskich (szczególnie w Norwegii) - uszkodzone baterie w  wyniku wypadku samochodowego kwalifikują takie auto do kasacji!

Jaki jest zatem pomysł na przyszłość? Na tę chwile motoryzacja szuka złotego środka, ale nie będą to elektryki. Nie pozwolą na to choćby szejkowie Emiratów Arabskich trzymający kurek z ropą.
Nasz pomysł na najbliższe kilka lat  jest prosty, warto wyhaczyć używane auto, nawet diesla z najlepszym silnikiem jaki dotąd wyprodukowano i jeździć, jeździć aż stuknie my 500-700 tys. km. Takiego przebiegu nie zaliczy żaden z obecnie produkowanych aut nawet klasy premium.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / mocny i cichy motor Renault 1.6 Energy 160KM dCi

Jakie zatem są te najlepsze silniki Diesla?  Naszym skromnym zdaniem, w samochodach kompaktowych to Honda 1.6 i-DTEC 120 KM lub Renault 1.6 Energy 160 KM dCi, w modelach klasy C to Honda 2.2 i-DTEC 150 KM, zaś w SUV-ach  BMW X3 3.0d 286 KM. Będziesz cieszył się  jazdą, a nie pyrkaniem 3-cylindrowych motorków, co pożerają niemal litr oleju silnikowego na 1000 km.  Gdyby przytrafiła się taka wpadka Toyocie, to żurnaliści z mainstreamowych mediów już ustawiali by taki motor w muzeum, ale jednemu z największych producentów niemal wszystko uchodzi - jak w pandemii - bezobjawowo.

 

- przeczytaj także:

Silnik 1.6 dCi Renault – perełka motoryzacji

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.