Rynek motoryzacyjny liczy straty – a może być jeszcze gorzej

Pandemia, zamykanie zakładów produkcyjnych, brak półprzewodników i mikroprocesorów,  rosnące wymaga urzędników Komisji Europejskiej - zbierają żniwo . Jest już zauważalne tąpniecie w produkcji samochodów. Widać to wynikach największych producentów: Toyoty , Volkswagena, GM czy Hyundaia.


fot. Lamborghini


Według najnowszej oceny firmy analitycznej AlixParner to tsunami może kosztować koncerny motoryzacyjne aż 110 miliardów dolarów. Producentom i poddodstawcom  kończą się już zapasy półprzewodników (i mikroprocesorów), brakuje też surowców do produkcji aut elektrycznych, szczególnie silników elektrycznych i akumulatorów litowo-jonowch.

AlixPartners twierdzi,  że tegoroczna produkcja samochodów osobowych (i lekkich użytkowych) z trudem przekroczy 80 milionów sztuk. Przypomnijmy, że jeszcze przed pandemią tylko Toyota i Volkswagen produkowały ponad 22 mln samochodów rocznie. Już w okresie pandemii tj. w 2020 roku wyprodukowano na świecie tylko 78 milionów samochodów, rok wcześniej,,, aż 92 mln.

Podobny problem obserwujemy wśród producentów telewizorów, dla przykładu Samsung i Sony jeszcze nie wstrzymał produkcji najnowszych telewizorów w technologii DVB-T2, ale goni ostatkiem sił i zapasów.


Co to oznacza? Samochody już podrożały, a będą jeszcze droższe. Tym samym elektromobilność może nie być przyszłością motoryzacji. Co więcej firmy takie jak Toyota, Lexus czy Rolls-Royce nie postawiły li tylko na samochody elektryczne. Robi się ciekawie na rynku motoryzacyjnym, gdyż jeden z największych producentów Volkswgaen już powiedział, że wodór nie ma przyszłości i inwestuje w auta elektryczne. Która opcja zwycięży, tego jeszcze nie wiemy. Nie wiemy też, czy pandemia koronawirusa odpuści... Wiemy natomiast, że Robert Lewandowski pobije historyczny rekord Gerda Müllera.

 

redakcja autoflesz.com


 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.