Kopalnia węgla brunatnego Turów – to nie koniec kłopotów rządu

Ci  co mówili, że nie zamkną kopalni węgla brunatnego Turów, byli chyba  w błędzie. Sprawa jest poważniejsza niż pierwotnie zakąłdano.Najważniejsi ludzie w rządzie Republiki Czeskiej mówią wprost, iż nie ustąpią i nie wycofają swojej skargi z TSUE. Wygląda na to, że premier Morawicki, wicepremier Sasin mylili się bardziej, albo nie docenili partnera. Dziś wiemy, że Czesi wysunęli kolejne żądania... 5 mln euro za każdy dzień zwłoki dot. zamknięcia  kopalni.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Tak nie powinno prowadzić się negocjacji, ale zostaliśmy przyparci do ściany i nadal próbujemy wmawiać mediom, że wszystko jest pod kontrolą. Niemcy już zacierają ręce i twierdzą, że przyjmą wszystkich (ewentualnie) zwolnionych pracowników do swoich kopalni. Już widać, że to nie jest li tylko  polityczna rozgrywka, którą polska strona może  przegrać.

Zamknięcie kopalni to tragedia dla pracowników, ich rodzin, całej Bogatyni, która do niedawna była jedną z najbogatszych gmin w Polsce. Ale gigantyczne wyrobiska, coraz głębsze - od czasu gdy byliśmy tu po raz pierwszy - straszą tych co zdążą cokolwiek zobaczyć z gruntowej drogi. Pracownicy już mówią, że węgiel brunatny się kończy i trzeba kopać coraz  głębiej.

Przypomnijmy, iż kopalnia Turów metodą  przemysłową wydobywa  węgiel brunatny od roku 1904, a pobliska elektrownia pracuje od 1962 roku i jest bardzo ważnym elementem energetycznego bezpieczeństwa Polski.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kopalnia dawała pracę, godziwą pracę, ąż do dziś, teraz są konsekwencje stawiania na węgiel,  wzajemne  oskarżenia, a nawet licytacja popełnionych błędów... tego i poprzedniego rządu. Okazuje się, że totalna opozycja zamiast pomóc  w tej bezprecedensowej sprawie zadaje rany, unikając jednocześnie odpowiedzialności. Tak było też ze Stocznia Gdańską, kolebką Solidarności. Z drugiej strony,  Czesi wykorzystując przychylny wyrok TSUE niby negocjują, ale teraz żądają milionowych kar, za niewykonanie postanowień sądu.  To nierealne, zabójcze dla polskiej racji stanu, co więcej,  w ten spór wkracza teraz KE popierać stronę czeską w tych żądaniach.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Komisji Europejskiej, która podłączyła się do tej eskalacji żądań  nie obchodzi nic, poza zamknięciem kopalni. Bogatynia przerabiała ten problem jakieś 30 lat temu, gdy w podobny  podstępny sposób zamknięto Bogatyńskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Doltex" i Bogatyńskie Zakłady Win Importowanych - kolejne wielkie zakłady dające zatrudnieni. Co zatem mają zrobić pracownicy, jeśli kopalnia przestanie wydobywać węgiel i zwalniać pracowników?
Cóż, nasze jaskółki twierdzą, że nie ma wielkiego wybory, bo albo niemieckie kopalnie, albo praca w Skodzie. Trzeba jednak dojeżdżać lub zaaklimatyzować się w hotelach pracowniczych. Nie każdemu to odpowiada, nie każda rodzina przetrwa taką rozłąkę.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Warto tylko przypomnieć, iż  elektrownia jakieś 2 lata temu z okładem uruchomiła nowy blok energetyczny za sumę ok. 3,9 mld zł,  a pod koniec kwietnia minister klimatu i środowiska przedłużył koncesję na wydobycie węgla w kombinacie Turów do 2044 roku(?). To już może niepokoić, w kontekście  kończącego się węgla i kopalni w roli głównej.

Przypomnijmy też, że we wrześniu 2016 roku doszło do przerwania tamy, a woda dostała się na obszar wyrobiska zalewając sprzęt i maszyny górnicze (w 2012 był też pożar elektrowni). I to już powinno zmusić rządzących do podjęcia radykalnych działań.

Niestety nie zrobiono nic lub prawie nic, a dziś Rafał Trzaskowski,  prezydent Warszawy  mówi,  że wyroki TSUE trzeba wykonywać. Ileż  trzeba mieć jadu, aby wypowiadać się do kamery, nie mają nic do zaoferowania pracownikom i ich rodzinom.

W samej Bogatyni wydawało się, wszystko jest w najlepszym porządku. Gmina miała nawet swój szpital, fundusz na ekstra okazje, a nawet wybudowała basen – bez pozwolenia za... 20 mln zł (stoi do dziś nieużywany). Ba, aspirowała nawet do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, których nie otrzymała z Brukseli. Można nawet powiedzieć, że walka o stołki przysłoniła zdrowy rozsądek i przyszłość gminy.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Rząd Republiki Czeskiej już 1,5 roku temu wskazywał na ekspansywna politykę Grupy PGE, która jest właścicielem kopalni i elektrowni. Alarmowali też eksperci, że kopalnia zabiera niezbędną do życia wodę, gdyż osuszanie terenu wyrobiska może powodować obniżenie poziomu wody po stronie niecki żytawskiej,  ale nikt tego nie słuchał.   

Temat Turowa nadal jest bardzo ważny dla polskiej racji stanu, ale czy uda się osiągnąć consensus?     

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Cofnijmy się wstecz
Czeski rząd zaczął rozważać podjęcie kroków prawnych przeciwko Polsce po tym, jak w marcu 2020 roku, mimo międzynarodowych protestów ze strony Czechów i Niemców, Michał Kurtyka, ówczesny minister klimatu, przedłużył koncesję na wydobycie węgla brunatnego w kopalni Turów o sześć lat. Rząd czeski uznał jednak, że od 30 kwietnia 2020 r. działalność kopalni jest nielegalna, ponieważ proces przedłużania wydobycia zawierał szereg naruszeń i jest niezgodny zarówno z prawem polskim, jak i unijnym.

Ministerstwa Środowiska i Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej przesłały 30 września 2020 r. skargę do Komisji Europejskiej (KE) w związku z rozbudową polskiej kopalni węgla brunatnego Turów. Po wysłuchaniu obu stron Komisja przyjęła uzasadnioną opinię, uznając m.in. że „w marcu 2020 roku polskie władze nieprawidłowo zastosowały przepisy dyrektywy w sprawie dostępu do informacji, w odniesieniu do informowania opinii publicznej i państw członkowskich uczestniczących w konsultacjach transgranicznych, dostępu do wymiaru sprawiedliwości, a także zasady lojalnej współpracy zapisanej w art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej”. Szukając porozumienia czeska delegacja przyjechała do Warszawy 12 lutego br., co w opinii Tomáša Petříček było „ostatnim gestem dobrej woli”. W komunikacie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczącym tego spotkania o Turowie nie było jednak ani słowa...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Jak wskazują Fundacja „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” i Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, nie pierwszy raz sprawę Turowa strona polska zbyła milczeniem.

- 17 listopada 2020 roku Polska Grupa Energetyczna (PGE) złożyła wniosek o przedłużenie koncesji do 2044 roku, która umożliwiłaby wydobycie 289 mln ton węgla brunatnego. Podobnie jak w marcu 2020 roku, odbyło się to po cichu, za plecami opinii publicznej, najbardziej zainteresowanych instytucji, społeczności lokalnych i organizacji - pisze Katarzyna Zamorowska,  teraz-srodowisko.pl

- Od dłuższego czasu staram się rozwiązać ten spór bez udziału wymiaru sprawiedliwości – poinformował w swym komunikacie Tomáš Petříček, czeski Minister Spraw Zagranicznych

Dodał, że przed dziesięcioma dniami negocjacje w Warszawie nie potoczyły się po jego myśli.

Jeśli nie po jego myśli, to jest problem. Jeszcze większy problem będzie wtedy, gdy TSUE nałoży kary. A tak było w 2017 roku, gdy doszło do samowolnej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

Z ostatniej chwili: Czechy wysłały wniosek do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Domagają się kary pieniężnej dla Polski w wysokości 5 mln euro dziennie za niewykonanie obowiązku natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla w kopalni Turów - ogłosił Trybunał./źródło: gazeta.pl/

czwartek, 08 lipca br. - Dziś rusza kolejna runda negocjacji z ekspertami Czech. Ich klimat jest fatalny. Szef polskiego rządu przekazał interlokutorom nieformalny list, w którym zarzuca im niechęć do współpracy. 
"Jesteśmy głęboko rozczarowani tym, jak bardzo umowa (w proponowanym teraz kształcie - red.) różni się od tego, co zostało pierwotnie ustalone podczas spotkania 24 maja w Libercu" - pisze Morawiecki do swojego czeskiego odpowiednika Andreja Babiša. /interia.pl/

 

redakcja autoflesz.com
                        

Publish modules to the "offcanvas" position.