Pisaliśmy już na początku roku o wielkim skoku cen na samochody używane. Dziś potwierdza to Puls Biznesu. Podwyżki, to także pokłosie słabnącego importu, ciągle ograniczonej produkcja nowych samochodów (brak podzespołów i specjalizowanych układów scalonych, mikroprocesorów), coraz dłuższe terminy dostaw samochodów do autoryzowanych salonów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dla przykładu wg Pulsu Biznesu używana (b. popularna) Skoda Rapid podrożała w ciągu ostatnich sześciu miesięcy o 9 proc. , Volkswagen Golf o 6,7 proc., a Audi Q5 o 4,7 proc. Z kolei w Polsce, chętnie kupowany Opel Astra podrożał od stycznia br. o 6,5 proc. a Skoda Fabia o 5,7 proc.
Gazeta podaje, iż wzrost cen (głównie aut 5- letnich, a także starszych w b. dobrym stanie), to także efekt zawirowań w ruchu granicznym (Niemcy, Belgia, Szwajcaria czy Francja). To z tych krajów sprowadza się najwięcej aut używanych, modnym kierunkiem staje się także Szwecja, a w przypadku aut elektrycznych Norwegia i Dania.
W 2020 r. - do Polski - wjechało ok. 850 tys. używanych aut (to o 16 proc. mniej niż rok wcześniej). Dane z maja 2021 r. jednoznacznie wskazują, że import rośnie.

- Od stycznia do końca maja sprowadzono nad Wisłę nieco ponad 391 tys. używanych samochodów, a to o ponad 28 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r., choć wciąż o 7 proc. mniej niż w 2019 r. - pisze Puls Biznesu
- Dla porównania, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku na polskie drogi wyjechało 2391 nowych samochodów elektrycznych – informuje Puls Biznesu
Ciekawym trendem wśród osób młodych, sprowadzających auta jest zupełnie inne zainteresowanie pojemnościami skokowymi, choć przypomnijmy - za samochody o pojemności powyżej 2,0- litra trzeba zapłacić aż 18,6 proc. podatku akcyzowego, zaś do 2,0 – litra tylko 3,1 proc. Mimo to młodzi nabywcy nie chcą rachitycznych silników 3- cylindrowych o cherlawej pojemności 1,0- czy 1,4- litra. Ale jeśli wahaczy się dla przykładu takie bmw X3 3.0d twin-turbo, które spala średni ok. 7,5 l/100 km, to można dalej kochać sprawdzoną motoryzację. Dodajmy tylko, że komfort jazdy i przyjemność z użytkowania takiego SUV-a jest bezcenna.
Przypomnijmy, że model ten ( z 6-cylindrowym silnikiem Diesla) już trzykrotnie zdobywał zaszczytny tytuł „silnika wszech czasów”. Zwracamy też uwagę, iż drastyczne skoki cen paliw, tuż przed sezonem urlopowym, znów preferują auta z jednostkami Diesla, zaś tak reklamowane elektryki są ciągle... samotnym białym żaglem.
Jednym słowem my nadal nie odstawiamy silników Diesla do muzeum! To nierozważne i nieprofesjonalne, o czym powinni wiedzieć dziennikarze mainstreamowych mediów.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Puls Biznesu