Było trochę szumu medialnego, odbyło się nawet posiedzenie rządu z min. Januszem Piechocińskim w roli głównej, ale sprawa zwolnień 1500 pracowników i tak jest zamieciona pod dywan. Pisaliśmy o tym całkiem niedawno. Rzeczywistość jest jednak nieco inna, niż podają oficjalne komunikaty turyńskiego giganta. Rąbka tajemnicy uchyla Piotr Gadzinowski, długoletni dziennikarz "NIE" i polityk SLD.
fot. Carscoop
Okazuje się, że FIAT dostał od polskiego rządu zielone światło na kilkanaście lat i... ponad 100 mln zł! Co więcej, korzystał z wielu ulg – pisze Gadzinowski na swoim blogu. Polityk przekonuje, że już w 2009 roku (po otrzymaniu kasy z ministerstwa finansów) Sergio Marchionie, CEO Fiata i Chryslera podjął decyzję o przeniesieniu produkcji nowej Pandy do fabryki Pomigliano d’Arco pod Neapolem. W zamian, Polaków karmiono niszową Lancią i obietnicami bez pokrycia...
Przypomnijmy, że w tę włoską fabrykę wpompowano co najmniej 700 mln euro, a Tychy były gotowe do natychmiastowej produkcji najnowszego hitu włoskiego koncernu. I to na najwyższym światowym poziomie.
Wygląda na to, że jednym z beneficjentów była Polska a hojnym św. Mikołajem minister gospodarki Waldemar Pawlak. Jeszcze hojniejszy był min. Andrzej Olechowski, o którym za chwilę. Jeśli powiązać tylko te gorące jeszcze sprawy i fiasko uruchomienia produkcji na Żeraniu (Infiniti, Nissan czy MINI, a także Mahindra&Mahindra i TATA), to zwornikiem tych nieudolnych działań był właśnie byly już przewodniczący PSL.
– Koncern Fiata dostał 100.277.700 złotych od polskich podatników. Stało się to w 2009 roku. Pieniądze wyszły z ministerstwa gospodarki – podaje Piotr Gadzinowski na swoim blogu
Pikanterii całej sprawie dodaje Gadzinowski odsłaniając kulisy przejęcia Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Tychach. Dziś - zdaniem Marchionne - najlepszej w Europie. Jeśli tak, to tylko do politycznej hucpy!
– W 1992 roku FIAT przejął ówczesną Fabrykę Samochodów Małolitrażowych, za jedyne 1800 zł. Taką umowę wynegocjował ówczesny minister finansów Andrzej Olechowski – pisze Gadzinowski
- Koncern od 20 lat nie płaci w Polsce podatku dochodowego. Sprowadzał bez cła maszyny i części do produkcji aut, a przede wszystkim zarabiał na handlu produkowanymi w Polsce autami. Przez ostatnie pięć lat dostał też 1,36 mld zł dywidendy z zysków tyskiej fabryki – wylicza Gadzinowski
Przypomnijmy, jeszcze w styczniu tego roku, w wywiadzie udzielonym Danucie Walewskiej z „Rzeczpospolitej” Sergio Marchionie, szef wszystkich szefów powiedział:
– To moja ulubiona fabryka, chociaż może się wydawać, że jest inaczej. I naprawdę z ciężkim sercem podejmowałem decyzję o produkcji Pandy nie w Tychach, tylko we włoskim Pomigliano d'Arco
W tym samym wywiadzie Marchionie solennie zapewniał, że będzie miał konkretną ofertę dla tyskiej fabryki.
- Teraz oficjalnie obiecuję w ciągu najbliższego półrocza będę miał nowe auto dla fabryki w Tychach. Tak, że nie ma mowy o tym, żeby moce fabryki w Tychach nie zostały w pełni wykorzystane. Nie jestem głupkiem – zapewniał Danutę Walewską z „Rzeczpospolitej"
Rzeczywiście, Marchionie nie jest głupkiem. Zatem, jeśli szef wszystkich szefów nim nie jest, to kto nim jest?
Czy zatem b. dyr. Zdzisław Arlet dał przyzwolenie "szefowi wszystkich szefów" na takie rozwiązanie i we wrześniu br. „honorowo” odszedł na wcześniejszą emeryturę? Dziwny zbieg okoliczności, nieprawdaż?
Jednak problemy robotników Fiata pozostały, a polski przemysł motoryzacyjny wydaje się, że już jest rozmontowany, jak hale fabryczne FSO na Żeraniu. Problem w tym, że nie zrobiły to związki zawodowe, jak władza wytyka przy każdej okazji - tylko partacze.
Źródło: Piotr Gadzinowsk, blog, fakt.pl
