Bydgoszcz: strajk motorniczych i kierowców autobusów MZK

Praktycznie już w piątek 24 czerwca nie wyjechały z zajezdni MZK autobusy i tramwaje. W poniedziałek dopiero zaczęły kursować – nieregularnie – autobusy komunikacji zastępczej.

fot. Agnieszka, autoflesz.com 

Kluczowym problemem są podwyżki dla kierowców i motorniczych, dodajmy z wyrównaniem od 1 czerwca – o 1000 zł! Prezydent Bruski twierdzi, iż strajk jest nielegalny, ale wyraził gotowość do rozmów. Jakub Mikołajczak, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Bydgoszczy mówi wprost: „Takie zachowanie kierowców i motorniczych, to jest szantaż”.

- Rozumiem potrzeby podwyżki po 1000 zł, ale tych pieniędzy w budżecie miasta nie ma (...)  - dodał Mikołajczak

Cóż, można odpowiedzieć wprost, na podwyżki dla pracowników i nagrody w Urzędzie Miasta pieniądze były...

Z kolei Jarosław Wenderlich, przewodniczący klubu radnych PiS uważa, że to wypadkowa działań władz miasta. Jego zdaniem prezydent Bruski już powinien   być zajezdni i rozmawiać z pracownikami. Dobre chęci tu nie wystarczą, a cesarz miasta już kilkakrotnie nie rozwiązał problemów dużego miasta: Wiadukty Warszawskie, tragiczne stan infrastruktury po b. Zachemie, rozkopana ul. Fordońska, Most Uniwersytecki czy obstrukcja budowlana na Babiej Wsi.

redakcja autoflesz.com

 

Z ostatniej chwili: Jest szansa na zakończenie strajku w piątek! Załoga chce przedstawić prezydentowi miasta nowe stanowisko dotyczące kwestii finansowych i od decyzji Rafała Bruskiego zależeć będą ich dalsze decyzje co do trwającego protestu. Załoga liczy też, że kryzys pomoże zażegnać doraźna komisja powołana w środę na sesji Rady Miasta. W czwartek po południu ma się odbyć jej pierwsze posiedzenie.

piątek 01 lipca br. - niestety nie udało się porozumieć. Obie strony rozmawiają zupełnie innymi językami, mają też różne priorytety. Prezydent Bruski wyszedł też ze spotkania ze strajkującymi kierowcami MZK. Impas trwa!

poniedziałek, 04 lipca br. – niestety, strony nadal w impasie. W niedzielę strajkujący  kierowcy i motorniczowie  MZK w Bydgoszczy protestowali pod ratuszem. Hasła: „Dość wyzysku w MZK” czy „Bruski do roboty za 3 tys. zl” to tylko te najłagodniejsze.  Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej Andrzej Arndt zwrócił się do prezydenta Bruskiego: „Siedzi pan w ratuszu i nie dostrzega problemu jaki funduje mieszkańcom komunikacja zastępcza”. Dodajmy naprędce zorganizowana przez ludzi prezydenta i ZDMiKP. Tym kierowcom - z dala od strajku - prezydent musi zapłacić... i to niemało. Czy nie można było tych pieniędzy wykorzystać inaczej?

Bydgoszcz jest ponownie zogniskowana w ogólnopolskich mediach, z bardzo niekorzystnej strony. Przypomnijmy, że w 2015 roku była podobna sytuacja, której także  nie rozwiązał prezydent miasta. Poległ przy tym Łukasz Niedźwiecki - wtedy wiceprezydent  - desygnowany później  na szefa MZK.  Dziś do dymisji podał się obecny prezes MZK nakłoniony przez Rafała Bruskiego.  Prezes Wadyński miał honor i zrobił to dla uzdrowienia sytuacji.  Ale to nie rozwiązuje problemu, a skoro pan prezydent Bruski nie widzi rozwiązania, to sam powinien podać się do dymisji.  Tak postępuje honorowy gość, który ma służyć mieszkańcom, wyborcom, bydgoszczanom, a nie towarzystwu wzajemnej adoracji. 

Ciekawostką poliszynela jest fakt, iż dwa dni przed demonstracją - pod ratuszem - prezydent miasta  przesłał do pracowników MZK... list otwarty. Czy to już sprawdzona metoda nieprzyjmowania na „klatę” zasadach żądań pracowników. Przypomnijmy, że w ten właśnie sposób prezydent Bruski „rozmawiał” z wojewodą Mikołajem Bogdanowiczem, gdy chodziło o nieprofesjonalnie przeprowadzoną egzekucję słynnego "Tartaku" na Trasie  Uniwersyteckiej.

Warto przy okazji zwrócić uwagę na najdłuższą linię tramwajową w mieście, biegnąca wzdłuż ul. Fordońskiej. Tam praktycznie niewiele się dzieje, a do marca br. nie działo się nic. ZDMiKP i prezydent miasta będzie miał kolejny problem, bo termin zakończenia tej budowy - druga polowa roku 2023 - nie będzie dotrzymany.
Solą w oku są także Wiadukty Warszawskie (przeznaczone do wyburzenia), uruchomienie trasy tramwajowej przez Babią Wieś, rozwiązanie spółki Tramwaj Fordon, uzyskanie odszkodowanie za wadliwy projekt mocowania want do Mostu Uniwersyteckiego  czy "wyskakujące" szyny tramwajowe w ciągu ul. Jagiellońskiej.

czwartek, 07 lipca - strajk zawieszonym,  od 8 lipca wyjadą autobusy i tramwaje na ulice Bydgoszczy. Związkowcy ocenili, że wyjadą na trasy z poczucia odpowiedzialności za pasażerów.

- Dzisiejsze rozmowy do niczego nie doprowadziły. Obawialiśmy się, że niechęć do dalszych rozmów może spowodować, że przez następne kilka, kilkanaście dni musielibyśmy protestować. Widząc, co się dzieje na ulicach miasta, jak wygląda komunikacja zastępcza, jakie jest podejście do warunków bezpieczeństwa, to serce się nam kraje. My przecież tych pasażerów woziliśmy, za nich odpowiadaliśmy, cieszyliśmy się, że ich wozimy. Tylko i wyłącznie z tego względu większość załogi zdecydowała, że w piątek wyjadą na trasy - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w spółce Andrzej Arndt

ZDMiKP poinformował, że od pierwszych kursów w piątek, przywrócone zostaną wszystkie stałe linie autobusowe i tramwajowe, a linie zastępcze będą funkcjonowały do końca czwartku.

W trakcie spotkanie ustalono średnio 350 złotych podwyżki na każdy etat w spółce - od 1 lipca (strajkujący zadali 1000 zł). Do końca sierpnia natomiast miałby zostać wypracowany wspólny harmonogram zasad przyszłych regulacji płac i systemu finansowania całego MZK. Tego porozumienia - jak poinformował po spotkaniu prezydent Bruski - nie podpisał reprezentujący motorniczych i kierowców Andrzej Arndt.

Publish modules to the "offcanvas" position.