Tragiczną informacją przekazały służby prasowe Dowództwa Generalnego RSZ - w czwartek po południu. Żołnierz broniący polskiej granicy zmarł 6 czerwca, w warszawskim szpitalu na Szaserów. Do specjalistycznego stołecznego szpitala, w stanie b. ciężkim, został przetransportowany ze szpitala w Hajnówce.
fot. Straż Graniczna
Żołnierz 1 Brygady Pancernej (pod koniec maja), o czym informowały media, został ugodzony nożem (tzw. pika) przez migranta, który wraz z grupą chciał nielegalnie przekroczyć granicę państwa (zaporę).
W komunikacie Dowództwa Generalnego RSZ czytamy: "Pomimo udzielonej pomocy w rejonie bandyckiego ataku na granicy z Białorusią i wysiłków lekarzy, jego życia nie udało się uratować. Bliskim zmarłego żołnierza zapewniono wsparcie i opiekę psychologiczną. Dodatkowa pomoc, zarówno psychologiczna, jak i organizacyjna, będzie kontynuowana w zależności od woli rodziny".
Pomimo ogłoszenia zbiórki krwi, specjalistycznej opieki medycznej w szpitalu w Hajnówce, komunikatów medycznych, że stan żołnierza jest b. ciężki, ale stabilny, dziś Dowództwo Generalne RSZ przekazało tragiczną wiadomość.
Śmierć żołnierz zawsze jest traumą dla jednostki, kolegów, a przede wszystkim rodziny. Nasi ginęli wielokrotnie na misjach, także w Iraku czy Afganistanie. To jest ryzyko zawodowe, a także porażka systemu, zwłaszcza kontekście aresztowania trzech żołnierzy, którzy w obronie polskiej granicy, przy próbie udaremnienia nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej oddali strzały ostrzegawcze. Warto zapytać prokuratorów, żandarmerię (skuła żołnierzy jak bandytów), co mogli w tej sytuacji zrobić?
Mówiąc kolokwialnie, po zmianie rządu, nominowania (i produkowania) nowych generałów, którzy dotąd nie zabrali głosu w tej sprawie, w wojsku wrze. Żołnierz musi być dobrze dowodzony, aby wykonał swoje zadanie, misję... nie ukrywajmy to misja w stanie wojny, a nie - jak nam wpajają politycy "wojna hybrydowa". Choć brzmi to noście, by nie powiedzieć "ładnie" giną żołnierze na służbie!
Jeszcze nie tak dawno Agnieszka Holland z dumą broniła swojego filmu, posłowie Joński i Szczerba urządzili sobie happening na granicy, Władysław Frasyniuk nazwał polskich żołnierzy "śmieciami", a Donald Tusk zapewniał, że płot jest niepotrzebny. Dziś wszyscy zmieniają zdanie, zachłystują się wyborami do Parlamentu Europejskiego, wyłuskują afery i taśmy tuż przed 9 czerwca, polują na czarownice. Ale czy choć 1 euro zostało przekazane na pierwszą granicę Unii Europejskiej?
Były oficer GROM Paweł "Naval" Mateńczuk w Polsat News komentował sprawę zatrzymania polskich żołnierzy na granicy. Pytany o to, kto jest winny, powiedział: " Jestem oburzony tą sytuacją. Proszę pamiętać, że żołnierzy są często oceniani za swoje działania bojowe przez pryzmat prawa w sytuacji pokoju. Z drugiej strony mamy żandarmerię i prokuraturę, które muszą działać zgodnie z prawem" - wyjaśnił "Naval".
Rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przekazał, że na znak żałoby po zmarłym żołnierzu - w czwartek od godziny 18 do piątku do północy flagi państwowe we wszystkich jednostkach wojskowych zostaną opuszczone do połowy masztu.
"Na znak żałoby po zmarłym żołnierzu, decyzją wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, dziś od godziny 18.00 do jutra do północy, flagi państwowe we wszystkich jednostkach wojskowych podległych MON zostaną opuszczone do połowy masztu" - podano w komunikacie.
Rodzinie zmarłego żołnierza składamy głębokie wyrazy współczucia!
Z ostatniej chwili: Zabójca polskiego żołnierza zostanie zatrzymany? Ocena byłego szefa Agencji Wywiadu. Po ataku bandyta uciekł w głąb Białorusi. Czy jest szansa, by poniósł odpowiedzialność za dokonaną zbrodnię i stanął przed sądem? Z tym pytaniami "Fakt" zwrócił się do płk. Grzegorza Małeckiego.
"Nie mamy możliwości, żeby tego człowieka dopaść. To są działania o charakterze kryminalnym i mają kontekst polityczny. To są ludzie, którzy działają w interesie i we współpracy z reżimem białoruskim. Nie można wykluczyć, że ta osoba była zadaniowana, żeby zrobiła coś podobnego" - stwierdza płk Małecki.
Premier Donald Tusk wziął sprawę w swoje ręce. Rezultat natychmiastowy!
- Na wniosek ministra Bodnara zdecydowałem o odwołaniu prok. Janeczka. Musi je jeszcze podpisać prezydent. Zwróciłem się z prośbą do ministra Bodnara, aby to prokurator krajowy objął bezpośrednim nadzorem postępowanie wobec żołnierzy, by w żaden nielogiczny i niesprawiedliwy sposób nie dotknęło tych żołnierzy jeśli nie popełnili żadnego wykroczenia. Nadzór nad sprawą obejmie prok. Dariusz Korneluk - powiedział premier
Śmierć polskiego żołnierza, który został zaatakowany na granicy polsko-białoruskiej wywołała szeroki oddźwięk w kręgach władzy. Szef resortu spraw zagranicznych wysunął właśnie żądania pod adresem białoruskiego dyktatora. Sikorski domaga się od Łukaszenki wydania mordercy. Na ręce białoruskiego chargé d'affaires trafi także nora protestacyjna.
"Gdy ktoś na dzidzie umieszcza nóż i uderza przez płot, przez granicę państwową, funkcjonariusza polskiego państwa, to nie jest żadnym uchodźcą, tylko zwykłym bandytą" — oświadczył szef polskiej dyplomacji na spotkaniu z wyborcami, po czym wprost wysunął żądania pod adresem Łukaszenki.
" Żądamy, aby władze białoruskie ustaliły tożsamość tego mordercy i wydały go polskim władzom w ramach toczonego już przez nasze ministerstwo sprawiedliwości śledztwa" — oświadczył Sikorski.
Do sprawy zatrzymania trzech żołnierzy odniósł się także gen. Polko: " Jeżeli ci żołnierze nie pokazaliby determinacji i skutecznego działania, to pewnie ten incydent zamknąłby się w jednym miejscu, a uruchomiłby w drugim. Nie da się działać w taki sposób, że okazuje się bezradność i równocześnie można być skutecznym" - powiedział
redakcja autoflesz.com