Komisja Europejska jednak się ugięła: zakaz rejestracji aut spalinowych po 2035 roku nieaktualny... ale

Naciski, ekspertyzy, komentarze bossów największych producentów samochodów zadziałały, jak czarodziejska różdżka. Komisja Europejska wycofuje się z tzw. zakazu rejestracji  nowych samochodów spalinowych po  2035 roku. To najważniejsza informacja dnia.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Jednocześnie KE zaproponowała, aby koncerny samochodowe zredukowały emisję CO2 o 90 proc. Przyznajemy, brzmi to dość dwuznacznie. Jak zatem skompensować brakujące 10 proc. Ursula von der Lyen zaproponowała zastosowanie stali niskowęglowych, ale produkowanych w Unii Europejskiej, uzupełnieniem mają być e-paliwa (biopaliwa).
Oznacza to, że pojazdy z silnikami spalinowymi (diesle, jednostki benzynowe) będą nadal pełnoprawnymi (i pożądanymi) środkami komunikacji obok hybryd, hybryd plug-in, superhybrydy (głównie auta z Kraju Środka np. Omoda & Jaecoo, Chery czy BYD), fabrycznych napędów LPG/CNG czy napędów wodorowych (ogniwa fuel-cell). Elektryki nadal będą faworyzowane, ale ich atrakcyjność w Europie nie jest taka, jaką sobie wymarzyli bossowie Grupy Volkswagena czy Audi.

Propozycja Komisji Europejskiej musi być jednak ratyfikowana przez państwa członkowskie i przez Parlament Europejski. Warto w tym miejscu przypomnieć, że wielkim przeciwnikiem zakazu rejestracji aut spalinowych po 2025 roku był Oliver Zipse, CEO BMW,  szef Stelantis Antonio Filosa czy kanclerz Niemiec Friedrich Mertz.

Co ciekawe, sam Donald Trump wielokrotnie zapewniał, że producent aut elektrycznych (i jednocześnie gigant finansowy) Elon Musk jest geniuszem naszych czasów. Dziś po zwolnieniu swojego guru mówi o powrocie do tradycyjnych źródeł energii jak węgiel, gaz czy ropa naftowa. Odnawialne źródła energii według niego nie są panaceum – mówiąc w dużym uproszczeniu – na kłopoty klimatyczne na świecie. Przy okazji, Stany Zjednoczone (za Chinami)  są największym trucicielem atmosfery, ale nikogo to nie przeraża.  

Jeszcze ciekawiej powiedział o Amerykanach Marcin Wrona, korespondent TVN. Okazuje się, że pod rządami prezydenta Trumpa nastąpiła także polaryzacja społeczeństwa, podobno w USA nie ma klasy średniej, a kierowcy wcale nie gonią za elektrykami czy najnowszymi modelami samochodów. Widać na rynku amerykańskim, iż  kierowcy eksploatują swoje cztery kółka do granic możliwości, do zajechania silnika, do kolejnej stłuczki. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

O elektrykach nieco inaczej
Ciekawie o elektrykach wypowiedział się  Alexander Baraka, dyrektor generalny BMW Group Polska: "Uważamy, że auto elektryczne powinno być wyborem konsumenta, nie przymusem"  - mówi Baraka

Dyrektor ostrzega, że tzw. zakaz rejestracji aut spalinowych od 2035 r. może odbić się na klientach rynku masowego aut elektrycznych. 

Słabnące zainteresowanie ogółu Amerykanów do elektryków pokazuje również, iż mimo wzrostu sprzedaży  ponad połowa Amerykanów jest mniej skłonna do zakupu elektryka, a 57 proc. wolałoby kupić następnym razem samochód benzynowy.

Chiny, totalny gracz na rynku aut elektrycznych już zdetronizował Teslę, Volkswagena i Audi razem wziętych w dziale  samochodów elektrycznych BEV (Battery Electric  Vehicle) .  Jednak era złotego Graala nie trwa wiecznie, dlatego producenci z Kraju Środka produkują równolegle hybrydy i superhybrydy, jak Toyota, Hyundai czy Renault. W dziale aut spalinowych mają niewiele do powiedzenia, a KE chciała jeszcze szerzej otworzyć wrota dla chińskiej motoryzacji.

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg, money.pl

 

Publish modules to the "offcanvas" position.