Szef Volkswagena dr Martin Winterkorn został przyparty do muru przez dziennikarzy "der Spiegel", największego i najbardziej wpływowego tygodnika w Niemczech. Jest jednym z najlepiej opłacanych prezesów koncernów światowych (zarobił ponad 17,4 mln euro w 2011 roku), ma udziały w Porsche (szef Porsche Automobil Holding SE) i… kilka spraw sądowych np. z Suzuki. Mimo to nie widzi powodu, aby się kajać przed mediami.
fot. Carscoop
Dziennikarze zadawali mocne pytania. Odpowiedzi były różne, nie zawsze zgodne z oczekiwaniami czytelników i… klientów zarabiającymi 3 tys. zł miesięcznie brutto w Polsce. Jednak prezes trzeciego koncernu na świecie prze do przodu, jak atomowy okręt podwodny. Co z tego, że dziennikarze grzmią, co z tego, że Golf VII nie sprzedaje się rewelacyjnie, co z tego że inne koncerny, jak Fiat, PSA czy Suzuki wytaczają uzbrojone głowice i mocne argumenty.
Dominacja jednego koncernu?
Jednym z nich jest istotny zarzut, iż koncern chce zdominować zarówno europejski, jaki światowy rynek samochodowy. Kłopot jest w tym, że nie zawsze czystymi metodami; prezes nie widzi jednak problemu.
Ludzie kupują Volkswagena, są w nim zakochani, nie interesuje ich, czy pan prezes zarabia milin euro miesięcznie czy jeszcze więcej. Oni patrzą na produkt, ewentualne promocje, liczy się też kult marki.
A jednak Volkswagen nie sprzedaje się tak dobrze, jak myśli prezes
W Polsce oznaką niepokoje są dość wymowne reklamy. Wbrew temu co mówi dr Winterkorn, niektórzy dealerzy w Europie wietrzą magazyny sprzedając Volkswageny z rabatem nawet 18 proc. Ich też nie obchodzi, ile zarabia prezes, liczą się podział zysków w salonie. To mniej więcej tak jak w ministerstwie pana Jacka Rostowskiego, ośmiu zastępców, trzynaste i czternaste pensje, premie. Powiedzieliśmy – mniej więcej – dlatego, że w przeciwieństwie do koncernu VW polski budżet jest dziurawy, jak stara skarpeta. Mimo to, żołnierze ministra są sowicie nagradzani.
Riposty prezesa
Pomimo tak horrendalnych zarobków dr Winterkorn, zdaniem dziennikarzy "der Spiegel", nie udziela się charytatywnie. Prezes odpiera ataki, mówiąc że nie nagłaśnia tego problemu, ale jest szczodry, widzi ludzkie tragedie i nie jest egocentrykiem. Możemy tylko potwierdzić, że jak tsunami zachwiało potęgą Toyoty, Hondy, Mitsubishi i Mazdy, zarówno Volkswagen, jak i BMW wyasygnowało niemałą sumkę mln euro.
Prezes ripostuje przytaczając argument strzału kulą w płot. Nie ma żadnego jachtu, anie dzieł Picassa, a pracownicy Volkswagena otrzymali też premie w wysokości 7500 euro. Ponadto VW stworzył dodatkowe 100 tys. miejsc pracy (30 tys. tylko w Niemczech).
- Jeśli w 2012 roku otrzymam znacznie mniejsze wynagrodzenie, to przyjmę je z pełnym zrozumieniem – powiedział dr Winterkorn
Warto dodać, że górne limity zarobków przyjęto już w BMW, Adidasie, Lufthansie, Daimlerze, Oplu i Siemensie. Tu warto odnieść się do premii szefów spółki PL2012, zarobków i kontraktów w b. PZPN czy ubiegłorocznych zarobku szefa Orlenu (7 mln zł). Owszem, to tylko słowa, ale premier może więcej i jak żona Juliusza Cezara powinien być ponad tymi ujawnianymi przez media skandalami.
Golf VII nie sprzedaje się najlepiej?
Dziennikarze wytykają prezesowi, że Mercedes-Benz A-klasa sprzedaje się lepiej, co więcej, jest ulubionym autem Niemców. Dotąd tę rolę spełniał VW Golf. Przypomnijmy, że niedawno VW Golf otrzymał tytuł COTY 2013, niedługo może powtórzyć to wyróżnienie na Salonie w Nowym Jorku - już jako WCOTY 2013.
Ponadto w zakładach w Emden, gdzie produkowany jest Passat wyłącza się zmiany w niektóre dni tygodnia. Winterkorn przyznał, że to fakt. Europejski rynek samochodowy jest w tej chwili drastycznie osłabiony. Dlatego Volkswagen rozwija rynki w Chinach, w USA, Ameryce Południowej, Indiach i w Rosji.
Prezesa sny o potędze
Kontrakt dr Winterkorna jest ważny do 2016 roku. Do tego czasu prezes pragnie wciągnąć Volkswagena na sam szczyt światowej piramidy. Czy to realne? Naszym zdaniem to tylko słowa. Toyota, po katastrofalny roku 2011 (tsunami, powodzie, pomówienia) szybko odrobiła straty i przewodzi stawce. Ma coraz lepszych stylistów i produkuje coraz ładniejsze i niemal bezawaryjne samochody.
Jeśli się bać to tylko Koreańczyków, a przede wszystkim Chińczyków, którzy korzystając z technologii Volkswagena zwiększają eksport swoich klonów. Przyszłość motoryzacyjnego świata należy właśnie do wielkich graczy, również z Indii (Mahinda&Mahinda, TATA). Volkswagen nie odpuszcza i planuje w najbliższym czasie otworzyć kosztem 33 mld euro kolejnych 10 fabryk, z czego siedem w Chinach.
Mimo to cenimy niemiecka markę, która jest rozpoznawalna i bardzo wartościowym brandem. Wyższą wartość rynkową prezentuje obecnie koncern Exxon Mobil, Apple i Toyota.
Źrodło: der Spiegel
