Bezpłatna komunikacja miejska - dlaczego nie, to już działa w Nysie i wkrótce w Żorach

Niedawno pisaliśmy o Tallinie, gdzie komunikacja miejska jest bezpłatna. Okazuje się, że pomysł Estonii spodobał się niektórym burmistrzom i prezydentom polskich miast. Dla przykładu  w Żorach rozważa się taką możliwość, a w Nysie już to działa na zasadzie eksperymentu.

fot. autoflesz.com

Wszystko wskazuje na to, że  Żory (Śląskie)  będą drugim polskim miastem, gdzie komunikacja miejska jest bezpłatna. Umówmy się, że  jest bezpłatna, bo ktoś musi dołożyć do wspólnej kasy. Kto zatem dołoży, z całą pewnością podatnicy. Medialnie za to jest super, pomysł chwycił na tyle, że TV5 skręciła nawet kilkuminutowy program o tym miejskim problemie.

Z analiz żorskiego magistratu wynika, że liczba pasażerów miejskich autobusów w ostatnich latach systematycznie spada, to skutkuje coraz wyższymi cenami biletów. W efekcie rośnie dopłata z budżetu gminy. Obecnie stanowi ona 72 proc. kosztów przewoźnika – dowiadujemy się z TV5.

W Żorach, wprowadzenie bezpłatnych przejazdów zwiększy wydatki miasta z 2,4 do 3,3 mln zł rocznie. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest do decyzja popularna i robiona tylko na potrzeby najbliższych wyborów. W Nysie  już to działa, na zasadzie zwolnienia z opłat właścicieli samochodów potrafiących okazać ważny dowód rejestracyjny. W efekcie miejskie korki zniknęły, kontrolerzy nie wyciągają kasy z budżetu, nie ma powodów do narzekań na aroganckie zachowanie „kanarów”.

Ciekawe czy w Warszawie prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz rozważała taka możliwość. Miasto jest nieprzejezdne, a znalezienie wolnego miejsca parkingowego  graniczy z cudem. Ten pomysł podsuwamy prezydentowi Bydgoszczy, jeśli wprowadziłby go w życie,  drugą kadencje wygrałby w cuglach.

 

Źródło: TV5

 

Publish modules to the "offcanvas" position.